Hyundai rozważa drugi zespół w WRC
Subaru Poland Rally Team odchodzi z RSMP
57. Rajd Barbórka 2019 – Robert Luty i Marcin Celiński najlepsi w historykach
57. Rajd Barbórka 2019 – Kajetan Kajetanowicz i Maciej Szczepaniak ponownie najlepsi
57. Rajd Barbórka 2019 – 28 samochodów historycznych na liście
previous arrow
next arrow
Slider


Kategoria: Różne

Teodor Stolarek i Adam Jaros z dobrym rezultatem w XXXX Rally Pacejov

W miniony weekend rozegrany został XXXX Rally Pacejov. Do rywalizacji stanęło prawie 150 załóg. Wśród nich Teodor Stolarek i Adam Jaros, którzy Suzuki Swiftem GTi rywalizowali w ramach 6 rundy Rajdowych Mistrzostw Czech Samochodów Historycznych. Mimo problemów z doborem opon i trudnościami na odcinkach specjalnych udało się im wywalczyć dobry wynik w swojej klasie.

Załoga Teodor Stolarek / Adam Jaros rywalizuje w tym sezonie w Rajdowych Mistrzostwach Czech Samochodów Historycznych. Bardzo dobry wynik w Rally Bohemia skłonił załogę Suzuki Swifta do wysłania zgłoszenia do kolejnej rundy. Start w XXXX Rally Pacejov okazał się prawdziwym wyzwaniem. Największą niewiadomą była pogoda, która płatała figla i trudno było dobrać odpowiednie opony. Niestety Teodor Stolarek tym razem niemal za każdym razem nie dokonał optymalnego wyboru i mocno przesychające odcinki specjalne pokonywał na deszczowej mieszance. Dodatkowo charakterystyka odcinków specjalnych faworyzowała załogi z doświadczeniem, ponieważ techniczne partie wymagały dużej ostrożności. Jednak piąte miejsce w klasyfikacji generalnej samochodów historycznych jest więcej niż dobrym rezultatem.

Teodor Stolarek:
Właściwie, to nie mieliśmy w planach startu w Pacejovie. Jednak świetny wynik jaki udało się osiągnąć na Rally Bohemia, zmobilizował nas do pójścia za ciosem. Od razu po powrocie z Mladej Boleslavi, w ostatniej chwili postanowiliśmy wysłać zgłoszenie. W tym momencie mieliśmy 10 dni do wyjazdu na rajd, a przy aucie było dość dużo pracy, zważywszy na uszkodzenia tyłu naszego Swifta. Wszystko udało się przygotować, jednak ostatnie poprawki w aucie robiliśmy już po badaniu kontrolnym w Horazdovicach.
Odcinki specjalne Rally Pacejov były dla nas całkowitą nowością. Wiele przejść przez szczyty, niejednokrotnie z zakrętami i hopkami, faworyzują załogi, które mają już doświadczenie na tych trasach. Jednak jak już kilkukrotnie udowodniliśmy, także w takich warunkach potrafimy skutecznie walczyć.
Apetyty mieliśmy wielkie. Liczyliśmy na walkę z najszybszymi w naszej grupie i klasie. Jednak drobny błąd jaki popełniłem na początku pierwszego oesu sprawił, że zjeżdżając na serwis byliśmy bardzo daleko w klasyfikacji. W tym momencie prognozy pogody oraz mapy radarowe jednoznacznie wskazywały, że druga pętla rozegrana zostanie w ulewie. Podobnie jak większość załóg wyjechaliśmy z serwisu na deszczówkach, choć do ostatniej chwili wahałem się, czy nie podjąć ryzyka i nie założyć twardych slików. Jak się później okazało, tak zrobili nasi najgroźniejsi konkurenci. Pogoda spłatała figla nam – w dalszym ciągu było bardzo gorąco, a odcinki były suche jak pieprz. Pozostało nam walczyć o możliwie najlepszy wynik na mecie, jednak marzenia o podium w grupie trzeba było schować do kieszeni. Zresztą wyjeżdżając w deszczu z kolejnego serwisu, nadal mieliśmy na kołach deszczówki, a odcinki wprawdzie także trochę zmokły, ale też błyskawicznie wyschły i znów przyszło nam ścigać się na kompletnie nietrafionych oponach.
Na mecie okazało się, że pomimo naszych błędów zajęliśmy 5 miejsce w klasyfikacji generalnej historyków, 4 miejsce w kategorii 4 oraz 2 miejsce w klasie E1. Wynik nie był więc aż tak zły, jednak pozostał niedosyt.
Do końca sezonu Rajdowych Mistrzostw Czech Samochodów Historycznych pozostały dwie rundy – Star Rally Zlin, który odbędzie się w ramach Rajdu Barum oraz Rally Vsetin. Start w Zlinie musimy odpuścić, jednak szykujemy się na rywalizację w październiku we Vsetinie.
Dziękuję naszym sponsorom oraz rodzinom za wsparcie.

Adam Jaros:
Dla nas był to chyba najtrudniejszy rajd w tym sezonie. Już od zapoznania nie leżały mi trasy w okolicach Pacejova, a potwierdzenie tego przyszło na pierwszej pętli. Jechało mi się po prostu źle, przytrafiały się błędy, wszystko było na nie. Do tego doszła pogoda, która zrobiła nas w przysłowiowego konia – za dobór opon należy nam się niedostateczny.
W zasadzie tylko drugą część rajdu pojechaliśmy jak trzeba. Biorąc pod uwagę całokształt błędów i przygód, musimy być zadowoleni z osiągniętego wyniku.
Dziękujemy Przemkom za niezawodny serwis oraz kibicom z Żeleznego Brodu za żywiołowy doping.








Do Góry