Kajetan Kajetanowicz – Barbórka jest jak magnes
Sebastien Ogier nie żałuję współpracy z Citroen Racing
Pierre Budar wyjaśnia przyczyny odejścia Sebastiena Ogiera z Citroen Racing
Citroen Racing opuszcza WRC po odejściu Sebastiena Ogiera
57. Rajd Barbórka 2019 – jaki będzie?
previous arrow
next arrow
Slider


Kategoria: Wywiady

Marcin Wrona- “W tej dyscyplinie nie ma kompromisów”- wywiad

Marcin Wrona-najmłodszy Mistrz Polski w wyścigach górskich. Karierę zaczął od amatorskich wyścigów kartingowych, szybko zamieniając mały wózek na samochód wyczynowy w GSMP. Dzisiaj w krótkiej rozmowie zdradza nam swoje plany, jeśli chodzi o tematykę rajdową.

Swoją przygodę z motoryzacją zacząłeś od startu w kartingach, powiedz jak do tego doszło?

Od dawna chciałem spróbować swoich sił w gokartach, ale w Rzeszowie nigdy nie miałem takiej możliwości. Do czasu, kiedy w 2012 roku otworzono pierwszy halowy tor kartingowy. Udało mi się pojechać w jednym z pierwszych wyścigów wraz z Grześkiem Grzybem, który był zaproszonym gościem tego dnia. Po jazdach podszedł do mnie i powiedział, że dobrze sobie radzę. To był pierwszy taki impuls do pracy nad swoją jazdą. Od tamtego czasu, w tajemnicy przed rodzicami potrafiłem przyjeżdżać codziennie na tor kartingowy na 2-3 jazdy wydając swoje ostatnie oszczędności. Praca przyniosła efekty bo zaledwie miesiąc później wygrałem swoje pierwsze amatorskie zawody, a nagrodą był wartościowy kask. Tak więc było już się w czym ścigać. 😉

Dzięki startom w zawodach kartingowych mogłeś sprawdzić swoje umiejętności i przekonać się czy to faktycznie może być Twoją największą pasją. Od pierwszego startu wiedziałeś, że te cztery kółka kręcą Cię na maxa?

Tak naprawdę to zauroczenie motorsportem trwa od najmłodszych lat tylko wcześniej nie miałem okazji żeby się sprawdzić. Wcześniej trenowałem piłkę nożną, później siatkówkę, ale nawet ona nie była wystarczającym substytutem. Co ciekawe, do dzisiaj gram dwa razy w tygodniu w siatkówkę bo uwielbiam w nią grać.

Bardzo szybko z gokarta przesiadłeś się do rajdówki, co Cię do tego skłoniło?

W amatorskim kartingu spędziłem 3 lata i kiedy podrosłem na tyle, że mogłem ubiegać się o licencję postanowiliśmy razem z tatą, że spróbuję swych sił w GSMP. Co nie znaczy, że przed uzyskaniem licencji nie jeździłem samochodem. Pierwszy raz zasiadłem za kierownicą Citroena Saxo w Białej Podlaskiej mając 15 lat oraz brałem udział w SuperOesach na torach w Tychach czy na Jastrzębiu swoim prywatnym Renault Clio Sport.

Wyścigi górskie, to tu można było Ci dopingować, dlaczego akurat ta dyscyplina?

GSMP to bardzo dobry cykl dla młodego kierowcy, który myśli w przyszłości o startach w rajdach samochodowych, lecz ze względu na brak prawa jazdy nie może wziąć w nich udziału. Wyścigi górskie pozwalają na jazdę bez prawa jazdy, a w oparciu o licencję, toteż pierwszy raz stanąłem na starcie w Załużu w 2015 roku mając 17 lat za kierownicą Renault Clio Sport.

 

Górskie odcinki są bardzo szybkie i wymagają dużo umiejętności od kierowcy, co w nich według Ciebie jest  najważniejsze, a także najbardziej niebezpieczne?

Wyścigi górskie wymagają od nas jazdy na ułamki sekund oraz niesamowitej precyzji, w tej dyscyplinie nie ma kompromisów, cały przejazd musi być perfekcyjny jeżeli chce się myśleć o zwycięstwie. Są takie partie na niektórych wyścigach jak w Limanowej czy Magurze, które składają się z szybkich, trudnych zakrętów przy wysokiej prędkości. Wymagają one od kierowcy odwagi jak i idealnego toru jazdy i precyzji.

W wieku 18 lat zdobyłeś tytuł Mistrza Polski w  Górskich Samochodowych Mistrzostwach Polski w klasie A-2000. Byłeś najmłodszym wygranym w historii. Czy to był Twój zamierzony cel?

To jest jeden z etapów mojej kariery, który mi się udało osiągnąć. Jestem dumny z każdego kto przyczynił się do tego sukcesu bo to była wspólna praca naszego Teamu przy pomocy Sponsorów. Na pewno był to dla mnie impuls do jeszcze cięższej pracy, by jako zawodnik być coraz szybszym oraz coraz lepszym. Czy był to zamierzony cel? Tak i nie. Cieszę się, że aktualnie jestem dwukrotnym oraz najmłodszym Mistrzem Polski, ale dla mnie zawsze na głównym celowniku były i są rajdy.

Jakie towarzyszyły Ci emocje gdy odbierałeś statuetkę ?

Dużą satysfakcję z mojego osiągnięcia oraz dumę ze wszystkich, którzy pomogli mi zdobyć ten tytuł. Zawsze ten puchar będzie miał specjalne miejsce na półce wśród wszystkich moich osiągnięć.

Startujesz różnorodnymi markami samochodów, czy jest model rajdówki, z którym najlepiej dotąd Ci się współpracowało?

Dotąd startowałem pięcioma różnymi samochodami. Każdy ma swoje wady i zalety, ale na pewno w tej chwili najlepiej się czuję w Peugeot 208 R2. Kiedy pierwszy raz we wrześniu tamtego roku wsiadłem do tego samochodu od razu się z nim rozumiałem. Myślę, że to auto pasuje do mojego stylu jazdy, toteż będzie to moja broń na najbliższy Memoriał Kuliga i Bublewicza w Wieliczce.

W jaki sposób przygotowujesz się technicznie do startów w górskich wyścigach?

W tamtym sezonie nie odbyłem dużo testów, może to były 3 treningi, a jeden przed sezonem w wyścigach górskich. Każde kilometry w samochodzie rajdowym łączą się z kosztami, a nasz budżet nie pozwalał nam na częste treningi w profesjonalnym aucie. Natomiast staram się jeździć swoim cywilnym samochodem na tutejsze KJS-y czy też SuperOsy by cały czas być w gazie.

Jak wiadomo, rajdy wymagają silnych rąk, pracujesz nad sprawnością i wytrzymałością czy starty w odcinkach to jedyny sport jaki jest obecny w Twoim życiu?

Każda dyscyplina sportowa wymaga odpowiednich przygotowań. Jeżeli chodzi o mnie to od strony fizycznej trenuję z Michałem Pęcakiem. Od prawie dwóch lat szlifuje on moje ruchy motoryczne, koordynację oraz pracujemy nad jak najlepszym refleksem. Ponadto o moją dietę dba Krzysiek Jezierski z firmy HealtyPack. Prócz treningów personalnych uczęszczam na siłownię wg. planu treningowego oraz gram w siatkówkę.

Pamiętasz swój pierwszy start?

Tego się nie zapomina. Miałem dużą tremę, ale po pierwszych metrach ona minęła. Pierwszy dzień ukończyłem na ostatnim 11. miejscu w klasie bo na jednym z hamowań postawiło mnie w poprzek drogi. Natomiast już w niedzielę podczas ekstremalnej ulewy zaliczyłem bardzo równe zawody – zająłem 7. miejsce w klasie, a 5. wśród samochodów Renault Clio Sport.


W czym upatrujesz motywacji do poszerzania, jakże już obszernej kolekcji zdobywanych tytułów?

Nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Jako, że rajdy są częścią mojego życia myślę, że nie muszę nigdzie szukać motywacji po to by stawać się coraz lepszym kierowcą. Oczywiście są ciężkie momenty, w których nie wszystko idzie po mojej myśli, ale staram się myśleć pozytywnie. Apetyt rośnie w miarę jedzenia i wraz z poziomem jazdy wzrastają koszty startów, a rozmowy ze sponsorami nie zawsze przebiegają tak, jakbym tego chciał, ale doceniam to co mam dzięki mojemu tacie i partnerom bo wiem, że niejeden chciałby się zamienić ze mną miejscem, a tych którzy mają lepsze warunki do rozwoju cały czas obserwuję i dopinguję.

Czy w tak wymagającej dyscyplinie wyścigów doping kibiców wpływa na polepszenie czasów?

Oczywiście. Kibice też są motorem napędowym w tym sporcie. Co roku robi na mnie wrażenie liczba kibiców na rundach Mistrzostw Europy w Limanowej. Żaden mecz piłki nożnej czy siatkówki nie powstydziłby się kilkunasto tysięcznej frekwencji!

 Masz może wybrany model rajdówki, który by najbardziej Cię satysfakcjonował ?

Pewnie, że tak! Takim bardziej realnym marzeniem jest własny Peugeot 208 R2, którym będę startował w Memoriale, ale jeżeli chodzi o wymarzone auto to na pewno widziałbym u siebie w garażu Forda Fiestę R5. Idealne auto do Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski, ale i też do kościoła w niedzielę. 😉

Kto jest dla Ciebie autorytetem i wzorem do pięcia się po najwyższe lokaty?

Mam kilka autorytetów, niewątpliwie jest nim Robert Kubica, za którym podróżowałem po Europie by go dopingować w jego startach w WRC. W sumie zaliczyłem 6 takich wyjazdów. Królem w tym sporcie jest niewątpliwie Sebastien Loeb, który pokazał na co go stać podczas Rajdu Katalonii 2018 – miałem przyjemność obserwować na żywo jego poczynania. Natomiast gdybym miał wskazać kierowcę, któremu najbardziej kibicuję w cyklu Rajdowych Mistrzostw Świata byłby to Thierry Neuville, któremu od 6 sezonów dopinguję w walce o tytuł Mistrza Świata. Mam nadzieję, że w tym roku się uda!

Wielu rajdowcom zdarzają się śmieszne przygody podczas odcinków, np. brak opisu kilku zakrętów bądź jazda na jednym biegu. Czy Tobie zapadła w pamięć taka sytuacja?

Przychodzą mi na myśl dwie takie sytuacje, wszystkie zdarzyły się podczas mojego debiutanckiego sezonu. Podczas wyścigu w Limanowej w 2015 roku na jednym z podjazdów treningowych z przednią szybą mojego samochodu spotkała się… moja siostrą – wroną. Skupienie było na tyle duże, że dopiero na nagraniu na kamerze onboard zauważyłem, że taka sytuacja miała miejsce. Druga przygoda zdarzyła się w Korczynie. Podczas drugiego podjazdu treningowego mechanicy zapomnieli mi dolać paliwa do mojej rajdówki co spowodowało nieukończenie podjazdu przeze mnie. Dobrze, że to był tylko trening, a nie wyścig.

Podczas rozmowy wspomniałeś, że bierzesz udział w Memoriale Janusza Kuliga i Mariana  Bublewicza. To jedne z pierwszych startów w rajdach w Twoim wykonaniu. Stresujesz się?

Jak mam być szczery to czuję lekką presję, ale dla mnie jest to powszechne. Spędziłem 4 sezony w GSMP, ale tak naprawdę tylko 2 z nich zawierały pełen program startów. Rajdów jechałem tyle co na lekarstwo, cały czas staram się budować to rajdowe tempo tak żeby było szybkie i bezpieczne. Jazda w wyścigach górskich wymaga zupełnie innego stylu jazdy, tam ścigamy się  prawie na 100%, a rajdu nie da się tak pojechać bo prędzej czy później to może się skończyć źle. Wymagają one więcej improwizacji i jazdy na opis.

Czy długo przygotowywałeś się do Memoriału?  Rajd pojedziesz na 100% swoich możliwości, czy raczej zachowawczo?

Najważniejszy cel na ten weekend to meta, na której mógłbym powiedzieć:”to był równy, dobry rajd w moim wykonaniu”. Będę się ścigał z bardziej doświadczonymi kolegami w swojej klasie i wiem, że ciężko będzie nawiązać z nimi walkę, ale jeżeli po czasach będzie widać, że tempo jest dobre to podejmę rękawicę. Cel na te zawody to przede wszystkim nauka rajdów i oswajanie się z nową dyscypliną. Jak zawsze mówię rajdy, a wyścigi górskie to zupełnie dwie inne konkurencje, które mają wspólną część – samochód.

 

Na koniec zapytam o plany na sezon 2019?

Moje plany na razie nie są sprecyzowane. Wiem, że jeżeli byłaby taka możliwość to byłbym gotów rywalizować w Rajdowych Samochodowych Mistrzostwach Polski samochodem klasy R2, ale to nie zależy ode mnie. Jeżeli nie uda się pojawić w całym kalendarzu na pewno pojawią się na wybranych rundach.

 








Do Góry