57. Rajd Barbórka 2019 – Robert Luty i Marcin Celiński najlepsi w historykach
57. Rajd Barbórka 2019 – Kajetan Kajetanowicz i Maciej Szczepaniak ponownie najlepsi
57. Rajd Barbórka 2019 – 28 samochodów historycznych na liście
57. Rajd Barbórka 2019 – Wojciech Chuchała – “jedziemy bez presji”
57. Rajd Barbórka 2019 – Projekt E z Krzysztofem Hołowczycem i Manfredem Stohlem
previous arrow
next arrow
Slider


Kategoria: Rajd Barbórka, Różne

Górny i Cieślar podsumowują Barbórkę

Debiutując w 53. Rajdzie Barbórka Marcin Górny mógł liczyć na wsparcie i doświadczenie swojego etatowego pilota Zbyszka Cieślara, który stawał do rywalizacji w warszawskim rajdzie już kilkukrotnie. Triumfatorzy RSMP w Klasie 4F właśnie w miniony grudniowy weekend zakończyli swoje tegoroczne starty. Duet ukończył rywalizację w rajdzie na 7. miejscu w Klasie 1, jednak kwalifikacji na ulicę Karową, nie udało się wywalczyć. Mimo, że planu nie udało się w pełni zrealizować, to pozostaną emocjonujące wspomnienia i cenne doświadczenia.

Marcin Górny: Nie wszystko w tym starcie poszło po naszej myśli i niestety OS Karowa musieliśmy oglądać jako kibice, ale był to dla nas bardzo wyjątkowy rajd. Nie jestem przyzwyczajony do jazdy na tego typu odcinkach, ale dzień rozpoczęliśmy dobrze. Czwarte miejsce dawało nam awans na Karową, więc to był nasz plan minimum. Niestety z każdym kolejnym odcinkiem pogarszały się warunki. Opony, jakie mieliśmy do dyspozycji szybko zaczęły się zużywać, więc samochód prowadził się coraz trudniej i zaczęliśmy tracić wywalczoną pozycję. Nie popełnialiśmy dużych błędów, ale przy takiej stawce najmniejsza strata mogła dużo kosztować. Ostatecznie zajęliśmy 7. pozycję, więc miejmy nadzieję, że Pani Karowa ugości nas za rok.

– Dziękujemy za wsparcie i szansę na ten start naszym sponsorom Kebab Ahmed, ZAP SZNAJDER BATTERIEN S.A oraz Tor kartingowy Zyg-Zak.

Zbigniew Cieślar: Cieszę się, że doczekałem się startu na Barbórce, właśnie z Marcinem. Po pełnym emocji sezonie, który tak dobrze się dla nas zakończył, start w Warszawie był dla nas pewnego rodzaju nagrodą. Dawaliśmy z siebie wszystko, ale niestety warunki i opony nie pozwoliły nam na lepszy wynik. Nie pozostało nic, jak tylko oglądać OS Karowa spoza rajdówki, ale i tak mieliśmy ogromną dawkę emocji. Miło było znów spotkać się z kibicami i w gronie zawodników, którym dziękujemy za piękną walkę. Zebraliśmy nowe doświadczenia i liczę na to, że będziemy mogli za rok znów podjąć to wyzwanie.








Do Góry