Subaru Poland Rally Team odchodzi z RSMP
57. Rajd Barbórka 2019 – Robert Luty i Marcin Celiński najlepsi w historykach
57. Rajd Barbórka 2019 – Kajetan Kajetanowicz i Maciej Szczepaniak ponownie najlepsi
57. Rajd Barbórka 2019 – 28 samochodów historycznych na liście
57. Rajd Barbórka 2019 – Wojciech Chuchała – “jedziemy bez presji”
previous arrow
next arrow
Slider


Kategoria: ERC, Wywiady

Aleks Zawada podsumowuje pierwszy sezon w JERC 2014

Aleks Zawada postanowił w sezonie 2014 „emigrować” z krajowych odcinków specjalnych do JERC, czyli Rajdowych Mistrzostw Europy Juniorów. Wspólnie ze swoim pilotem Cathy Derousseaux, a także Xavierem Panseri, zdobywali cenne rajdowe doświadczenia na europejskich trasach, ścigając się z najlepszymi juniorami z całej Europy o zwycięstwo w klasyfikacji końcowej, gwarantujące starty w wybranych rundach ERC samochodem klasy R5. Nasz polsko-francuski duet zakończył zmagania na piątym miejscu w klasyfikacji generalnej, z realnymi szansami na najniższy stopień podium do ostatniego rajdu, a w pewnym momencie sezonu nawet na tytuł mistrzowski. Niestety awaria silnika dwukrotnie przekreśliła nadzieje na dobry wynik. Jakie przemyślenia i plany na przyszłość ma Aleks po roku pełnym doświadczeń możecie przeczytać poniżej.

Jak oceniłbyś sezon 2014?
2014 był rokiem o mieszanych uciuciach. Niektóre rzeczy były bardzo pozytywne, niektore mniej. Prowadziłem w rajdzie, wygrałem około 10 odcinków specjalnych, 2 razy dojechałem na podium, także wydawałoby się że sezon był udany – jak na pierwszy rok startów za granicą, w Mistrzostwach Europy Juniorów, zupełnie nowym dla mnie samochodem. Choć czuję, że sezon mógł wyglądać trochę inaczej. Popełniłem dużo mniejszych błędów, a także kilka większych. Była realna szansa na podium w klasyfikacji końcowej, niestety awaria silnika uniemożliwiła walkę o najwyższe cele. 5. miejsce w Mistrzostwach Europy Juniorow jest dobrym wynikiem, lecz nie wymarzonym.

Z Ari Vatanenem, Rajd Ypres

Z Ari Vatanenem, Rajd Ypres

Jak oceniasz JERC?
Jako cykl mistrzostw jest bardzo fajny. Daje możliwość konkurowania z najlepszymi w Europie, i jest to ciekawy sposób na wybicie się poza granicami. Połączony z promocją Eurosportu umożliwia zareklamowanie siebie, co jest potrzebne w świecie rajdowym.

Najlepsze i najtrudniejsze chwile w sezonie?
Najlepszy moment? – Myślę, że ostatni odcinek na Rajdzie Barum. Pierwszy raz w sezonie miałem taki moment krytyczny, ostatni odcinek, który zdecyduje, czy skończymy na podium w rajdzie i na pierwszym miejscu w dniu. Pod taką presją pojechaliśmy bardzo szybko, co prawda nie wygraliśmy odcinka, ale wygraliśmy z Lefvebrem o 9 sekund i straciliśmy nieco ponad 2 sekundy do Crugnoli, co dało nam wygraną w dniu oraz trzecie miejsce w rajdzie.
Najtrudniejszy moment, to coś innego niż najgorszy. Najgorsze momenty w tym sezonie to dwa wybuchy silnika – jeden w Belgii na Rajdzie Ypres, drugi na Korsyce – po prostu przestaje jechać auto i trzeba wykonać procedurę bezpieczeństwa, co juz można nazywać nawykiem rajdowym, przez to najgorsze momenty były zarazem najłatwiejszymi.
Najtrudniejsze natomiast są to często momenty, gdzie sytuacja zmusza cię do działań, czy to naprawa samochodu, czy jazda w nocy bez świateł lub niespodziewany deszcz. Wszystko w rajdzie może się zdarzyć i to są te najtrudniesze momenty, które też najwięcej uczą. W tym sezonie dwa ostatnie odcinki Rajdu Irlandii były najtrudniejsze. Złapałem kapcia, zdecydowałem, że jadę dalej bo zostało poniżej 5 km do mety OS-u. Opona się rozwaliła i uszkodziła przewód hamulcowy z przodu, przez to nie było hamulców. Musiałem po odcinku rozwiązać problem, co pozwoliło nam na dojechanie do mety. Jechać odcinek specjalny, myśląc o pozycji w rajdzie, bez hamulców (lub z niepewnymi) jest ekstremalnie trudnym zadaniem.

Krajobrazy rajdu du Valais

Krajobrazy rajdu du Valais

Który rajd był dla Ciebie najtrudniejszy?
Jesli chodzi o cały rajd, to myślę, że runda w Szwajcarii. Rallye International du Valais to rajd, którego trasa prowadzi przez wysokie góry. Już na pierwszym odcinku mieliśmy trudno: pierwsza partia sucha i ciepła, nagle lód, potem mokro, trochę śniegu, I znów sucho. W tym rajdzie spotkałem się też z gościnnością lokalnej policji, z którą rozmowa trwała tyle, że już na OS2 mieliśmy spóźnienie i otrzymaliśmy karę 50 sekund. Zacząć tak ważny rajd (mieliśmy jeszcze szansę na Mistrzostwo Europy pod warunkiem wygranej) w taki sposób jest wyzwaniem dla załogi, aby nie straciła koncentracji.
W tym rajdzie wygraliśmy 6 odcinków specjalnych, tylko spadając poza pierwszą trójkę na odcinkach, gdzie złapaliśmy kapcie. Aż dwa razy to się stało! I byłem na siebie wściekły, bo bez przebitych opon i spotkania z policją, spokojnie mogliśmy być na drugim miejscu i walczyć o wygraną. Dojechaliśmy na trzeciej pozycji. Udany rajd ze względu prędkości, ale również pod względem nauki – najtrudniejszy rajd pokazał, że jesteśmy w stanie „przejść przez bagno” i wyjść z pucharem. 😉

Jak doświadczenia zdobyte w RSMP przekładają się na JERC?
Najważniejsze doświadczenia z RSMP to tak naprawdę rajdowe doświadczenie, np. związane z zapoznaniem.

Co przeniósłbyś do RSMP Z ERC, aby zwiększyć zainteresowanie rajdami w Polsce?
Myślę, że odpowiedź na to pytanie znacznie się zmienia, zależy kogo chcemy zainteresować. Zawodników, kibiców, organizatorów, media itd. Choć dla mnie właśnie media są bardzo potrzebne w polskich rajdach. Nie mam na to rozwiązania, ale jeśli rajdy pokazywane będą częściej – to od razu jest lepsza sytuacja dla zawodników, bo łatwiej znaleźć budżet, więcej zawodników, to więcej kibiców i łatwiejsze zadanie dla organizatorów – także trzeba się zastanawiać jak zainteresować media.

Borykałeś się w tym roku z problemami z silnikiem. Dwa razy, w Belgii i na Korsyce, francuskie „serce” wybuchało. Co na to Peugeot? Te awarie nie były chyba z Twoich błędów.
Jak wcześniej wspominałem, dwa razy wybuchł nam silnik w JERC, a tażke na Rajdzie Rzeszowskim z Łukaszem Byśkiniewiczem za kierownicą. To jest sytuacja dość nietypowa, ponieważ silnik powinien przejechać 2400 kilometrów, a w sumie te trzy silniki zrobiły 1570…
Wszystkie trzy wybuchy nie były z naszej winy. Jak kierowca jest winny to łatwo znaleźć błąd na logach ECU (telemetrii), a silnik nie był otworzony przez naszych mechaników, bo nie bardzo istnieje taka możliwość (plombowane silniki). Cóż tu więcej powiedzieć. Jest to taki sport, choć pewne rzeczy nie powinny się dziać.

Jaki jest cel na rok 2015? JERC i podium w klasyfikacji końcowej sezonu, czy może przesiadka do czegoś mocniejszego i walka w ERC?
Na razie nie mam konkretnego planu na 2015. Owszem, chciałbym rywalizować za granicą i jeśli wystartuję w JERC w przyszłym sezonie to tylko i wyłącznie z jednym celem, aby zostać mistrzem Europy Juniorów. Zmagania w sezonie 2014 przeszły do historii. Mam nadzieję, że rok 2015 przyniesie wiele emocji na różnych poziomach rywalizacji, a Polacy ponownie pokażą, że są coraz groźniejsi na zagranicznych rajdach i należy stawiać ich w gronie faworytów do wygranej.

Sezon z zespołem MSZ Racing (zdjęcia z archiwum zespołu)

Click to comment

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply








Do Góry