Sebastien Ogier nie żałuję współpracy z Citroen Racing
Pierre Budar wyjaśnia przyczyny odejścia Sebastiena Ogiera z Citroen Racing
Citroen Racing opuszcza WRC po odejściu Sebastiena Ogiera
57. Rajd Barbórka 2019 – jaki będzie?
Sordo i Mikkelsen w Monza Rally Show 2019
previous arrow
next arrow
Slider


Kategoria: ERC, RSMP

76. Rajd Polski 2019 bardzo wymagający dla zespołu Rallytechnology

Tegoroczna edycja Rajdu Polski (28-30 czerwca) dopisała kolejny ważny punkt do historii drugiego z najstarszych rajdów na Świecie. Trasa została mocno zmodyfikowana i stanowiła dla 102 zgłoszonych załóg jeszcze większe wyzwanie. Pierwszy i drugi etap mocno różniły się pod względem specyfikacji odcinków, ale jak pokazują wyniki, obydwa okazały się równie wymagające. Wszystko potęgował też upał, przy którym toczyła się większa część rywalizacji.

Wymagające technicznie odcinki, wyjątkowo szybkie tempo i wysoka temperatura panująca w samochodach to mieszanka, która mocno przerzedziła stawkę. Wśród załóg, które dotarły do mety znalazły się tylko dwie z czterech obsługiwanych przez stajnię Rallytechnology. Sylwester Płachytka i Jacek Nowaczewski pozytywnie rozpoczęli start, od uzyskania najlepszego czasu na odcinku testowym i dobrego tempa w początkowej fazie rajdu. Na drugim odcinku porannej pętli osiągnęli wynik w czołowej czwórce RSMP. Niestety najdłuższa próba rajdu okazała się pechowa i na jednym z zakrętów załoga Forda Fiesta R5 wypadła z drogi. Samochód nie był mocno uszkodzony, jednak z powodu odnowionej kontuzji Sylwester Płachytka zrezygnowała z powrotu na niedzielne odcinki.

W drugim przejeździe tej samej, ponad 28,5 próby groźne dachowanie mieli Marcin Słobodzian i Kamil Kozdroń. Do czasu wypadku w szutrowym debiucie w samochodzie R5 podróżowali z problemami, ale utrzymywali się na dobrej siódmej pozycji w RSMP. Kierowca nie odniósł obrażeń, niestety pilot doznał urazu nogi.

Od tamtej chwili barw Rallytechnology bronili już tylko Daniel Chwist i Kamil Heller (Hyundai i20 R5), ponieważ pech nie ominął także Dariusza Polońskiego i Łukasza Sitka. Polacy liderowali w pucharze Abartha i utrzymywali trzeci stopień podium w klasyfikacji ERC 2, ale po jednym ze skoków na OS 7 zatrzymała ich awaria napędu.  Na serwis wrócili na lawecie, ale dzięki wysiłkom mechaników w niedzielę rano byli gotowi wrócić do walki. Trud się opłacił, ponieważ w drugim etapie okazali się bezkonkurencyjni wygrywając w Abarth Rally Cup i kategorii RGT wszystkie sześć odcinków. W ERC 2 aż czterokrotnie finiszowali z drugim czasem przejazdu, notując na pożegnanie z rajdem jedno OS-owe zwycięstwo. Dzień wygrali z przewagą ponad 2 minut, ale to nadal było za mało, żeby nadrobić straty po sobotniej awarii. Drugie z rzędu zwycięstwo w pucharze odniosła para Nucita / Pop, przed Polońskim i Sitkiem. Wynik był więc identyczny, jak w rozgrywanym pod koniec maja Rajdzie Lipawy.

W ten sposób duet Chwist / Heller był jedynym, który bez większych problemów pokonał cały dystans ponad 200 km. Krakowski kierowca dobrze wykorzystał doświadczenie z wcześniejszych startów na szutrowej nawierzchni i systematycznie piął się w klasyfikacji. Ósma załoga stawki RSMP sobotniej części rywalizacji, pod koniec pierwszej niedzielnej pętli awansowała do czołowej siódemki. Z takim samym wynikiem zameldowali się również na mecie w Mikołajkach.

Robert Gabryszewski (szef ekipy Rallytechnology): Mazurskie szutry zawsze są wymagające, ale w tym roku okazały się szczególnie trudną przeprawą. Początek dla nas był optymistyczny i mocno trzymaliśmy kciuki za naszych zawodników, jednak przebieg rywalizacji nie był dla nas pomyślny. Dla zespołu w strefie serwisowej moment, gdy dostajemy informacje, że załoga stoi na poboczu, albo co gorsza miała wypadek zawsze jest trudny. W miniony weekend aż trzy razy doszło do takiej sytuacji. 

Wynik w Rajdzie Polski, nie tylko ze względu na bonus punktowy, ale przede wszystkim na jego rangę był  kwestią priorytetową więc tym trudniej przyszło nam się z tym pogodzić. Dziękujemy wszystkim za piękną walkę i determinację, którą w zespole wykazali się wszyscy. Pozostaje się cieszyć z wyników osiągniętych przez Daniela i Kamila w RSMP, a Darka z Łukaszem w ERC oraz z tego, że żadna z przygód nie skończyła się poważnymi obrażeniami. Teraz nie ma chwili do stracenia, bo do Elektrenai pozostały już niecałe dwa tygodnie. Ciężko powiedzieć w jakim składzie ostatecznie pojawimy się na Litwie, ale wszystko wyjaśni się przez najbliższe kilka dni. 

Fot. Mateusz Banaś








Do Góry