Kategoria: Za lotną

Za lotną: Hänninen vs Hänninen

Przed rozpoczęciem tegorocznego sezonu eksperci zgodnie uważali, że wprowadzenie do rywalizacji aut nowej generacji, stanowić będzie nowe otwarcie dla wszystkich zawodników. Dla niektórych była to okazja do odbudowania swojej formy, dla niektórych walka o utrzymanie się w stawce, a dla jeszcze innych możliwość powrotu do rywalizacji na najwyższym poziomie. Takiej szansy bez wątpienia potrzebował Juho Hänninen.

Fiński kierowca zyskał popularność w 2008 roku, kiedy to za kierownicą Lancera Evo IX wywalczył tytuł Wicemistrza Świata w kategorii PWRC. Sukces ten dał mu czteroletni angaż w zespole Skody. Były to cztery sezony, podczas których udowodnił, że jest niezwykle wartościowym kierowcą. W latach 2009-2012 zdobył tytuł mistrzowski w serii IRC, SWRC oraz ERC, a więc zrobił wszystko, co można było za kierownicą samochodu s2000.

Rok 2013 był szansą na spróbowanie swoich sił w WRC przy wsparciu M-Sportu. Zaczęło się od Rajdu Monte Carlo i… dzwona podczas trzeciego dnia rywalizacji. Fin zrehabilitował się jednak w Szwecji, gdzie zajął szóste miejsce. Rok 2013 paradoksalnie nie był jednak najważniejszy dla Hänninena ze względu na jego pojedyncze starty, lecz na plotki, jakie zaczęły pojawiać się w kuluarach…

Już na początku roku Juho łączony był z powstającym zespołem Hyundaia, który potrzebował testera, w dłuższej perspektywie mogącego stać się stałym kierowcą. Oprócz tego spekulowano też na temat jego startu w zespole Citroëna podczas Rajdu Szwecji za pauzującego Khalida Al-Qassimego. Ostatecznie Fin przyjął ofertę z Alzenau i stał się pierwszym kierowcą, który testował Hyundaia i20 WRC.

– Cieszymy się, że w naszym tegorocznym programie testowym mamy Juho na pokładzie – mówił na początku lipca 2013 roku Michel Nandan. – Jego doświadczenie z pewnością przysłuży się projektowi. Jestem bardzo zadowolony z dotychczasowej pracy Juho. Postanowiliśmy zaangażować na testy różnych kierowców, którzy dysponują zróżnicowanymi umiejętnościami. To pozwoli nam zebrać cenne informacje przed sezonem 2014.

W 2014 roku Hänninen stał się kierowcą koreańskiego zespołu tuż obok Thierry’ego Neuville’a, który jako jedyny przejechał cały sezon za kierownicą Hyundaia. Hänninen wystartował natomiast w sześciu rundach, a więc w tylu, w ilu wystartował również Dani Sordo, który na koniec sezonu był o oczko wyżej od Fina. Trudno powiedzieć, że Hänninen wykorzystał wtedy swoją szansę. Dwa rajdy ukończone na szóstym miejscu, jeden na ósmym oraz wypadki, które uniemożliwiły mu zdobywanie dobrych miejsc oraz zaufania szefostwa teamu. Wszystko zaowocowało brakiem angażu na następny rok, co nie było wielkim zaskoczeniem, szczególnie kiedy przypomnimy sobie jego przedsezonowe słowa. – Sytuacja jest prosta. Jeżeli będę mógł jeździć tempem Thierry’ego Neuville’a, wówczas moje szanse na 2015 wyglądają dobrze. Jeżeli mi się nie uda, wylatuję. Wszystko zależy ode mnie.

Kiedy wydawało się już, że kariera Hänninena stanęła w martwym punkcie, w lutym 2016 roku można go było obserwować na rekonesansie przed Rajdem Szwecji, gdzie u jego boku zasiadł Kaj Lindström, wieloletni pilot Tommiego Mäkinena, szefa powstającego dopiero teamu Toyoty. Plotki o jego angażu w japońskim zespole wkrótce okazały się prawdą, i tak Hänninen ponownie stał się pierwszy testerem nowopowstałej rajdówki. Oficjalnym reprezentantem zespołu na sezon 2017 ogłoszony został w październiku.

– Juho był niezwykle zmotywowany i zaangażowany od momentu dołączenia do zespołu – mówił Tommi Mäkinen. – On bardzo dobrze rozumie, że nie chcemy ciąć żadnych zakrętów i że w sezonie 2017 będzie chodziło o włączenie się do mistrzostw i naukę. Juho ma spore doświadczenie w Rajdowych Mistrzostwach Świata. Jestem pewny, że najlepiej zna Yarisa WRC, ponieważ od początku uczestniczył w pracach rozwojowych. Właśnie dlatego dla mnie to perfekcyjna kombinacja.

Szybko okazało się jednak, że zakręty ciąć będzie trzeba i będzie to uzasadnione. Mimo obaw ekspertów oraz „ekspertów” o konkurencyjność Yarisa, ten zadebiutował zaskakująco dobrze. Równie świetnie spisywał się także Hänninen, który zajmował trzecie miejsce w Rajdzie Monte Carlo. Wszystko skończyło się jednak na drzewie, podobnie jak w Szwecji… Tymczasem jego zespołowy kolega prowadzi w klasyfikacji generalnej.

Dwa pierwsze rajdy sezonu 2017 w wykonaniu Hänninena doprowadziły do dyskusji na temat tego, czy aby na pewno WRC jest dla niego odpowiednim miejscem. Wśród fanów rajdów słychać również wyraźne głosy, że to Espekka Lappi (trzeci kierowca zespołu) powinien dostać szasnę wystartowania w kolejnych rajdach. Co w takiej sytuacji powinien zrobić Tommi Mäkinen? Co może stać się z Juho?

Hänninen, tak samo jak jego zespołowy kolega, posiada jednoroczny kontrakt z możliwością jego przedłużenia. Jazda z poczuciem braku pewności o angaż na przyszły sezon może być dla niego uciążliwa, szczególnie że ostatnie lata jego kariery to ciągła walka o stały angaż w zespole fabrycznym. Jego niepewność można było odczuć już podczas oficjalnej prezentacji zespołu, kiedy to pytany o swój cel na sezon 2017, odpowiedział, że będzie nim wywalczenie miejsca na sezon 2018.

Istotną rolę w budowaniu dobrej dyspozycji Hänninena może odegrać sam szef zespołu, Tommi Mäkinen. Czterokrotny mistrz świata cieszy się z pewnością wielkim autorytetem wśród swoich kierowców, jednak najważniejsze jest, że może się z nim podzielić swoim doświadczeniem oraz okazać zrozumienie dla ich sytuacji. Dużo w tym kontekście mówiło się przy zwycięstwie Latvali w Szwecji, kiedy to pierwszy kierowca Toyoty na każdym kroku powtarzał, jak ważną rolę w jego mentalnym nastawieniu odegrał Mäkinen.

Trzeba tu też pamiętać, że na miejsce w fabrycznym zespole Toyoty czeka nie mało zawodników, tym bardziej że pierwsze dwa rajdy wskazują na to, że jest to niezwykle konkurencyjny zespół. Na rynku wciąż bez pracy pozostaje Mikkelsen, a WRC 2 stało się w ostatnich latach prawdziwą kopalnią talentów, które bardzo szybko będą chciały wedrzeć się do pierwszej ligi.

Jedno jest pewne, jeżeli Juho Hänninen chce osiągnąć swój cel, czyli być kierowcą Toyoty również w przyszłym sezonie, musi kończyć rajdy w pierwszej dziesiątce. Tegoroczny sezon pokazuje, że paradoksalnie, aby być wysoko, niekoniecznie trzeba cały czas jechać tempem czołówki. Dobrym przykładem będzie tu Dani Sordo, który w Szwecji przez problemy rywali, z siódmego miejsca awansował na czwarte, choć przez cały rajd tylko trzy razy wykręcił czas w pierwszej czwórce. Być może w erze tak bardzo wymagających aut, w których popełnienie błędu jest bardzo proste, spokojna i bezpieczna jazda okaże się bardziej opłacalna niż kiedykolwiek wcześniej.

Czekamy na Twój komentarz!

A co Ty uważasz o dotychczasowej postawie Hänninena? Czy Fin pokaże jeszcze w tym sezonie dobre tempo? Podziel się z nam swoją opinią w komentarzu!

Z okazji otwarcia nowego działu mamy dla Was konkurs! Biorąc udział w dyskusji w komentarzach na temat Juho Hänninena możecie dołączyć odpowiedź konkursową. Pytanie konkursowe: jaki łączny czas osiągnie ten kierowca w Rajdzie Meksyku? Prosimy o odpowiadanie w formacie: „odpowiedź konkursowa: 1 godzina, 1 minuta i 10 sekund”.

Na odpowiedzi czekamy do startu rajdu. Odpowiedzi dodane po starcie lub edytowane nie będą brane pod uwagę. Zwycięzca (osoba, która będzie najbliżej czasu) wygrywa torbę na ramię MINI oraz naklejkę i smycz Rajdy24.pl. Powodzenia!

komentarzy







Serwis tworzy grupa pasjonatów, dla których rajdy samochodowe są czymś więcej niż tylko sportem.

Zgodnie z nazwą Rajdy24, relacjonujemy życie rajdowego świata 24 godziny na dobę.

Nasi partnerzy

Dołącz do nas!

Copyright © Rajdy24.pl (2014 - 2016). Właścicielem serwisu jest firma GB Promotion

To Top