Kategoria: ERC, RSMP, Wywiady

Świdnicki-KRAUSE bez Wojciecha Chuchały

Temat najbliższych startów aktualnego Mistrza Polski, Wojciecha Chuchały, jest jednym z najczęściej poruszanych w środowisku rajdowym. A skoro wszyscy szukają odpowiedzi, postanowiliśmy zapytać „Siemankę” jak maluje się jego przyszłość, przy okazji poruszając dodatkowe kwestie.

Dziś mija termin zgłoszeń do pierwszej rundy Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski. Z tego co wiem, nie wysłaliście zgłoszenia. Dlaczego?
– Moim największym problemem na dzień dzisiejszy jest to, że Sebek ma dość mocno roztrzaskaną nogę w gipsie, a ja tak naprawdę z nikim innym poza Sebastianem nie chcę jechać. Zeszłoroczny sukces w mękach i bólach budowałem z nim i teraz, gdy on przeżywa trudną chwilę dla mnie to jest priorytet, żeby być lojalnym i nie zostawiać go gdy przytrafiło się nieszczęście. To mój główny powód do zmartwień odnośnie Rajdu Świdnickiego, w którym nie wystartujemy. Najśmieszniejsze jest to, że zadzwonił do mnie w prima aprilis, że złamał nogę i tak się z niego śmiałem, że mnie robi w konia. Zacząłem wierzyć dopiero jak mi przesłał zdjęcia ze szpitala. Niezła historia, która z wesołej obróciła się w dość przykry moment zdrowotny dla Sebka. Ale wierzę, że to silny gość i wróci do zdrowia.
– Myślę, że jeżeli wystartujemy w jakichś rajdach mistrzostw Polski to w poszczególnych rundach bardziej, niż w całym cyklu. Wolałbym stawiać na rajdy, które będą bardziej rozwojowe, czyli starty za granicą.
– Powiedzieliśmy sobie, że fajnie byłoby Świdnicki pojechać. W ubiegłym roku wygraliśmy prawie wszystkie odcinki, bez jednego. Lubię ten rajd bo jest bardzo szybki, zobaczymy jak się wszystko poskłada i kiedy sfinalizujemy rozmowy z partnerami. Pewne rozmowy nadal trwają.

fot. Maciej Niechwiadowicz

fot. Maciej Niechwiadowicz


Wystartowałeś w Rajdzie Liepaja w napędzanym na przednią oś Peugeotem 208 R2. Był to Twój pierwszy start „ośką” po przerwie liczącej 43 rajdy w „czterołapach”. Ciężko było się przestawić?
– Ta przesiadka nie była może jako tako trudna, bo ten mały Peugeocik okazał się być całkiem przyzwoitym samochodem. Większą zagadką dla mnie były opony kolcowane, z którymi pierwszy raz w życiu miałem styczność i na których momentami nie za bardzo miałem pomysł jak jechać, zwłaszcza po testach, gdzie były piękne zimowe warunki, a później na rajdzie przyszła odwilż. Samochód wtedy zachowywał się zupełnie inaczej niż bym to sobie wyobrażał. Po przejechaniu kilku przejazdów testowych nie za bardzo była szansa, aby to dobrze wykorzystać. Ale cieszę się, bo ten rajd dał potężną wiedzę, a myślę, że właśnie wiedza w sporcie to klucz do sukcesu.

Chcecie kontynuować zmagania w ERC?
– To też jest temat, który rozważamy. Cykl mistrzostw Europy gdzieś tam spróbowaliśmy, żeby zobaczyć, jak to wygląda i z czym to się je. Teraz wprowadza to tylko większy dylemat, bo nie wiemy na czym się skoncentrować i skupić siły: na mistrzostwach Europy czy na mistrzostwach Polski, czy na tym i na tym. Takie trochę rozdwojenie jaźni. Jeszcze do tego wszystkiego trzeba walczyć z budżetem, żeby on w miarę jako taki był, aby można było wystartować. A jak wystartować to w sumie gdzie… (śmiech). Jakby było mało problemów. 🙂

Gdzie popatrzysz tam pojedziesz. 🙂
Tak wyglądał z perspektywy kierowcy przejazd pokazowy na Memoriale Janusza Kuliga i Mariana Bublewicza.
Łututu 🙂 🙂 🙂
#Rexona #Dilsurowcewtórne #Szkołajazdysubaru

Posted by Wojciech Chuchała on 30 marca 2015

Miałeś okazję jeździć Peugeotem 208 Proto od Pawła Dytki, podczas tegorocznego Memoriału J. Kuliga i M. Bublewicza. Co o czymś takim sądzisz?
– Sądzę, że to ciekawy sprzęt, samochód, który wzbudza zainteresowanie, a nowe rozwiązania w tym sporcie zawsze powinny być miło przyjmowane. Tym bardziej, że niektóre samochody, np. samochód na bazie którego to proto posiada wiele podzespołów (Lancer), a Lancery już się trochę utarły. Ludzie nie patrzą już na nie z tak dużą ciekawością jak kiedyś i rozwiązania typu proto trochę tę ciekawość zwiększają. Uważam, że jest to bardzo dobre rozwiązanie, a poza tym samochód na setupie, na którym jechałem prowadził się całkiem przyzwoicie, naprawdę bardzo fajnie. Nie będę się wypowiadał jak ten samochód jeździ na odpowiednich oponach na czas, bo my z Bryanem tak na prawdę bawiliśmy się na szutrowych oponach i szutrowym setupie, więc skłamałbym gdybym powiedział, że wiem jak będzie się zachowywać na setupie asfaltowym, bo nie mam pojęcia. Ale możliwe, że też całkiem nieźle.

fot. Maciej Niechwiadowicz

fot. Maciej Niechwiadowicz

Skrócone mistrzostwa Polski. Będą to rajdy sprinterskie?
– Rajdy w Polsce były sprinterskie nawet rok temu. Strata trzydziestu sekund była naprawdę trudna do odrobienia. Przy moim naprawdę dobrym tempie chyba najwięcej udało mi się wygrać Rajd Karkonoski, jak dobrze pamiętam było tam chyba czterdzieści pięć sekund nad drugim zawodnikiem (dokładnie 34,3s, przyp. red.), ale w zasadzie nie popełniłem żadnego większego błędu, cały czas jechałem dobrym tempem. Te różnice nie są takie, jak w mistrzostwach Europy czy świata. Teraz większość rajdów to walka na żyletki, wszyscy jadą bardzo blisko siebie. Jak popatrzę na odcinki rajdu Świdnickiego, w zasadzie teraz bez specjalnego wyobrażania sobie tej trasy wiem, w których miejscach mam na pewno trzymać pełny gaz. Myślę, że niejeden dużo bardziej doświadczony i jeżdżący z dobrymi wynikami gdzieś tam w świecie zawodnik w tych miejscach drapałby się po czole, czy może jednak nie zahamować. To jakby potwierdza tezę, że będą w jakichś sposób to zawody sprinterskie, ale również nie rozpatrywałbym tego negatywnie. To, że będą to takie zawody jest też w pewien sposób dobre, podnosi poziom rywalizacji, zwiększa ogólne tempo zawodów i ich widowiskowość. I też w jakiś sposób eliminuje błędy konkurentów, więc będzie tam dużo zawodników, którzy pojadą dobrym tempem.

Zobacz również:

komentarzy








Do Góry