Jan Kopecky i Pavel Dresler wygrywają Rajd Barum 2019!
Kajetanowicz pojedzie Volkswagenem Polo GTI R5 w Rajdzie Niemiec 2019
Aleksiej Łukaniuk nie zamierza wygrać Rajdu Barum za wszelką cenę
Hayden Paddon rozmawia z M-Sportem o przyszłości w WRC
Marcin Wrona debiutuje w Rajdowych Samochodowych Mistrzostwach Polski
previous arrow
next arrow
Slider


Kategoria: Bez kategorii

Rozmowa z dyrektorem Rajdu Karkonoskiego, Markiem Kisielem (cz. 2/2)

Czytaj część pierwszą rozmowy

Obecny system „kariery rajdowej” w Polsce jest mocno wydłużony. Najpierw KJS, później egzamin, rajdy okręgowe, Puchar Polski i dopiero Mistrzostwa. Czy to nie za dużo?

Uważam, że na pewnym etapie sześć rund jest to zbyt dużo, ponieważ między startami w RPP a w RSMP nie ma tak wielkiej różnicy. Zawodnicy jeżdżą po tych samych trudnych trasach, a jedyną różnicą jest ilość kilometrów. To czy w tym wypadku, aby uzyskać licencję uprawniającą do startu w RSMP, koniecznością jest jeździć cały sezon w RPP? Ja tu nie widzę większego uzasadnienia, ale jest to moje zdanie i jak widać różni się od przyjętej drogi.

Co do KJSów od dawna mam swoje zdanie na ten temat. Chciałbym, by KJSy wróciły do swojej pierwotnej formy jako zawodów dla czystych amatorów uczących się techniki jazdy w sportowej rywalizacji do prób typu SL, SZH, do garaży bocznych. Tak, by Kowalski cywilnym autem w bezpiecznych warunkach na placach mógł się pobawić, jednocześnie doskonaląc swoją technikę z dodatkiem adrenaliny związanej z rywalizacją. Szybkie, małe auto cywilne, kask i tyle. W tym przypadku traci sens sześć startów w KJS aby przejść krok dalej. Solidny egzamin teoretyczny i praktyczny dawałby możliwość uzyskania licencji uprawniającej do startu w zawodach „trzeciej ligi”. Tu obligatoryjnie zawodnik musiałby wystartować w sześciu rajdach. Jeżeli ubierzemy to w bezpieczne ramy, gdzie trasa będzie techniczna, wolna i zabezpieczona tak, jak powinna, to zawody te będą bezpieczne.

Rajdy okręgowe, czyli dotychczasowa tzw. „trzecia liga” mocno idą do przodu – najlepszym przykładem są Rajdowe Samochodowe Mistrzostwa Śląska, podczas których listy zgłoszeń zamykane są przed terminem.

Jak już wyżej wspomniałem, jest to dobra droga do nauki dla tych, którzy chcą iść dalej, jak również dla tych, którzy szukają alternatywy pomiędzy kosztami i czasem poświęconym rajdom. Pięknie rozwija się ta formuła na Śląsku, w naszym okręgu niestety jest gorzej. Czym jest to spowodowane? Odpowiem na naszym przykładzie: trzecia liga wymaga włożenia pewnej kwoty na organizację, a trzy kluby mocne w organizacji w naszym okręgu walczą o dopięcie budżetów na rundę RSMP i RPP, co niestety często się nie udaje, więc ryzyko kolejnej wtopy finansowej może zachwiać płynnością finansową danego klubu. Wydaje mi się, że wystarczy, że jeśli któryś klub zrobi to pierwszy i pokaże, że jednak można na tym zarobić to spowoduje kolejne ruchy ze strony pozostałych klubów. Jest już pierwsza jaskółka, która próbuje rozruszać nasz okręg do działania – Ryszard Krawczyk, który wraz z klubem G4 robi robotę w tym kierunku.

Coraz więcej w Polsce tzw. „nielegalnych” rajdów – ale nielegalnych tylko z punktu patrzenia Polskiego Związku Motorowego. Jakie jest Twoje zdanie na ten temat?

Moje zdanie jest takie (i często to podkreślam), że musimy dać alternatywę dla takich imprez. Jeśli jej nie damy to będą one zawsze, czego przykładem jest nasz okręg, w którym takich imprez jest sporo. Nie wiem, ale wydaje mi się, że na Śląsku jest takich imprez mało, a przynajmniej nie słyszy się o nich tyle co o „naszych”. W stwierdzeniu, że są to imprezy nielegalne – ale w myśl przepisów PZM – jest dużo prawdy, ponieważ gdyby nie były zgodne z przepisami obowiązującymi w naszym kraju to organy odpowiedzialne za egzekwowanie tych przepisów najzwyczajniej nie dopuściłyby do organizacji. Tak więc prawodawstwo jest takie jakie jest i na to pozwala. Szczęściem jest, że poprawia się zabezpieczenie medyczne na takich zawodach. Martwi natomiast trochę liberalne podejście do wyposażenia bezpieczeństwa samochodów jak i zawodników. Możemy psioczyć na PZM i pomysły co do bezpieczeństwa, ale uważam, że na tym nie można oszczędzać bo jak to często bywa, mądry Polak po szkodzie. Przypominają mi się słowa zawodnika Teodora Stolarka, który podczas rajdu solidnie spotkał się ze słupem. Było ciężko, trafił do szpitala, ale jak rozmawialiśmy powiedział, że gdyby przyoszczędził na wyposażeniu (dobry fotel, kask, pasy itd.) to by ze mną nie rozmawiał, i nie rozumie, jak ktoś może na tym chcieć oszczędzać. Niestety nie jest to tani sport, ale życie chyba nie ma ceny.

fot. M-Sport

fot. M-Sport

W tym roku najlepsza stawka świata znów powróciła do Mikołajek. Znasz międzynarodowe rajdy, uczestniczyłeś w dbaniu o bezpieczeństwo Rajdu Niemiec. Jak porównujesz naszą imprezę do innych rund? Mamy się czego wstydzić, czy może odwrotnie?

Udało mi się w życiu obejrzeć jako kibic blisko trzydzieści różnych rund WRC, wiele z nich już nie ma w kalendarzu, ale największą przygodę i frajdę miałem dzięki Tomkowi Kamińskiemu, prezesowi Schnug Polska, który zaproponował mi prawy fotel w swoim Subaru jadąc jako 000 podczas Rajdu Niemiec 2013. Wtedy swój najlepszy wynik w WRC zajął Robert Kubica i Maciek Baran. Przeżycie niesamowite, szczególnie dla kogoś, kto nie jest zawodnikiem. Muszę powiedzieć, że jeśli chodzi o bezpieczeństwo to nie mamy się czego wstydzić – duża tu zasługa Piotrka Burdalskiego, choć kontrowersyjnego to jednak konsekwentnego w swoich działaniach. Miałem okazję zobaczyć również Centrum Kierowania Rajdem, jest ono bardzo rozbudowane, ale bardziej w kierunku obsługi i koordynacji ze strony Policji, która ma cały czas monitoring na trasę i drogi dojazdowe ze śmigłowca latającego podczas rajdu i przesyłającego komunikaty do centrum. Praca CKR nie odbiega od pracy w RSMP. Od kilku lat dzięki prezesowi AutoGuard, Romualdowi Chałasowi (byłemu acz jeszcze czynnemu zawodnikowi), możemy monitorować poczynania zawodników podczas rajdu i szybkość decyzji o wysyłaniu zestawu ratowniczego do zawodnika jest bardzo szybka. To duże ułatwienie w pracy dyrektora rajdu, ale również i kierownika odcinka. Brakuje mi tylko, wzorem WRC, możliwości założenia GPSów na samochody, którymi zapoznają się zawodnicy z trasą odcinków. Wyeliminowałoby to niestety jeszcze zbyt częste przeginanie ze strony zawodników, co odbija się negatywnie na nas, organizatorach, poprzez skargi mieszkańców.

Biorąc pod uwagę moje doświadczenie i pogląd na sprawę z dwóch stron mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że bezpieczeństwo zawodników – i co za tym idzie – zabezpieczenie rajdów stoją na wysokim poziomie, choć niestety, jak wszędzie, znajdą się i czarne owce.

WRC jest chyba najbardziej znaną ligą rajdową na świecie, jednak obecnie jego promocja (przede wszystkim w telewizji) kuleje. Laury za relację na żywo zbiera natomiast cykl ERC i promotor, Eurosport Events.

Niewątpliwie wpływ na to ma, że promotorem jest Eurosport, jedna z najważniejszych telewizji sportowych w Europie, gdzie rajdy są bardzo popularne. Trudno byłoby, żeby po objęciu promocji nad ERC nie pokazywali tego u siebie w stacji. Dochodzi do tego doświadczenie zdobyte podczas IRC, co przenosi się na jakość i sposób pokazywania każdej rundy. W zeszłym roku byłem pod wielkim wrażeniem jak oglądałem Rajd Polski pokazywany przez Eurosport. Idealnym rozwiązaniem dla WRC byłoby pokazywanie zmagań właśnie w tym kanale sportowym, który jest obecny w Europie w każdej sieci kablowej czy też platformie cyfrowej. Gorzej może być na innych kontynentach, ale tu nie mam takiej wiedzy. Myślę, że niestety konflikt jest właśnie pomiędzy promotorem ERC, który chce pokazać swój produkt i może niekoniecznie chcieć pokazywać konkurencję. Tu powinna swoje trzy grosze dołożyć FIA nakazując promotorom współdziałanie dla popularyzacji całej dyscypliny. Ale często jest tak, że jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o kasę, a cierpi na tym kibic, który pewnie i z chęcią oglądałby ERC i WRC.

I już na koniec: gdybym mógł zmienić trzy rzeczy w polskich rajdach…

Pewne pomysły napisałem powyżej. Życzyłbym sobie, aby sponsor tytularny cyklu pokrywał 50% budżetu rajdy, tak moglibyśmy skupić się na perfekcyjnej części sportowej bez troski o zamknięcie imprezy na zero. Życzyłbym sobie, aby można było oglądać transmisję z rajdu w co najmniej godzinnym formacie w ogólnodostępnej telewizji, co przełożyłoby się na wsparcie sponsorów. A najbardziej chciałbym, żebyśmy tworzyli jeden organizm bez podziału na tych złych zawodników, tych niepotrzebnych kibiców i tych twardogłowych działaczy. By każdy rajd był świętem i żebyśmy go świętowali z głową. Rajdy to moja pasja, którą zaszczepił mi mój tato Józef i chciałbym, by ta pasja była radością, a nie męką i ścieraniem się z materią. A jeszcze jakby mógł na tym zarabiać pieniądze to byłoby spełnieniem marzeń…

2 komentarze

2 Comments

  1. andrew88

    26 września 2014, 08:50 at 08:50

    Fajny i ciekawy wywiad.

    P.S.
    Na stronie występuję problem z wyświetlaniem polskich znaków diakrytycznych. Ja doświadczyłem na tego na przeglądarce Opera, więc może tylko na niej jest taki błąd.

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply








Do Góry