Plan zrealizowany w 100% – Arkadiusz Lechoszest po 1. Rajdzie Ziemi Głubczyckiej 2019
Paweł Sławik z JCB Interhandler kontynuuje starty w sezonie 2019
Damian Drapikowski wygrywa o włos drugą rundę Tarmac Masters!
1. Rajd Ziemi Głubczyckiej 2019 – wypowiedzi zawodników
Duet Adam Sroka i Krystian Woźniak bezkonkurencyjni w 1. Rajdzie Ziemi Głubczyckiej
previous arrow
next arrow
Slider


Kategoria: Za lotną

Rajdy – zespoły, media, kibice, organizatorzy… Kilka myśli przed rajdowym sezonem

W wielu krajach Europy rajdowy sezon trwa od kilku miesięcy. Polska w ostatni weekend kwietnia rozpocznie zmagania w 47. Rajdzie Świdnickim – Krause, pierwszej rundzie RSMP 2019. Co chcielibyśmy zmienić na „polskim podwórku”?

Tutaj poruszamy bardzo delikatny temat, o którym rozmawia się za kulisami, my staramy się pokazać go również w wywiadach i można powoli powiedzieć, że każdy zdaję sobie sprawę, czego najbardziej brakuje w rajdach – promocji. Budowania wspólnego wizerunku oraz pewnej historii, która zaciekawi nowe osoby, a sympatykom rajdów da punkt, z którym będą mogli identyfikować się.

Większość zawodników z  którymi rozmawiamy zgodnie zauważa, że brakuje w RSMP promotora. Instytucji dbającej o wizerunek, gotowej zainwestować pieniądze w sport z dużą odpowiedzialnością i świadomością, jaki kapitał marketingowy, wizerunkowy oraz finansowy niosą za sobą rajdy. Ogromna rola w budowaniu pozytywnego wizerunku rajdów spoczywa na barkach mediów, dlatego dla każdej redakcji, która przyczynia się do promowania tej dyscypliny w Polsce należy się duży szacunek! Jednak media nie „zrobią roboty” za wszystkich. Potrzebna jest współpraca, a tutaj jest kilka rzeczy do udoskonalenia.

Na linii zawodnicy media nie ma większych problemów, ponieważ każdy zdaje sobie sprawę, że działamy we wspólnym interesie i jesteśmy od siebie zależni, można określić tę relację symbiozą. Bez załóg nie ma dziennikarzy, bez dziennikarzy nie ma załóg. Duże uznanie należy się także kibicom, ponieważ nie raz pomagali nam w pracy, ustępując miejsca przy odcinku specjalnym, żeby zrobić lepsze zdjęcie, lub złapać ciekawsze miejsce do relacji. Zdarza się, że popilnują na chwilę sprzętu i nie zmienia on nagle właściciela. Za takie gesty jesteśmy wdzięczni! Podobnie lokalni mieszkańcy, którzy z dużą przychylnością podchodzą do wielu spraw. Ustawienie się w bramie czyjegoś podwórka, bezinteresowne otrzymanie wody do picia jest czymś niemal na porządku dziennym. Wtedy mamy poczucie, że jesteśmy tutaj mile widziani i nasza praca ma sens. A jak sytuacja wygląda po stronie organizatora?

Problemem z punktu widzenia redakcji może być regulaminowa ilość osób zgłoszonych do akredytacji na danym rajdzie. Przykład z regulaminu 47. Rajdu Świdnickiego – Krause -„Akredytacje mogą być przyznane co najwyżej dla dwóch przedstawicieli reprezentujących dane wydawnictwo, agencję prasową, rozgłośnię radiową lub portal internetowy. Akredytacja FOTO przysługuje tylko jednemu przedstawicielowi danych mediów ubiegających się o akredytacje”. Oficjalnie dwie osoby na zrobienie czegoś więcej niż relacji tekstowej lub zdjęciowej z rajdu, tak żeby kibic, który znajduje się w domu mógł wyciągnąć dla siebie coś interesującego jest bardzo trudne. Cierpi na tym jakość i bezpieczeństwo.

Czasami „kością niezgody” jest postrzeganie sytuacji przez osoby odpowiadające za zabezpieczenie trasy, a samych dziennikarzy. Oczywiście zdarzają się przypadki „kamikaze”, którzy ewidentnie myślą, że kamizelka z napisem MEDIA daje im nieśmiertelność, ale są to na szczęście marginalne przypadki. Bardziej bolesny jest brak wyszkolenia osób znajdujących się przy odcinku specjalnym. Zamiast być źródłem wsparcia i informacji, zdarza się, że generują problemy i wprowadzają negatywną atmosferę, nie chcąc wypracować kompromisu. Wtedy cierpi na tym wszystko i jest w zupełności niepotrzebne. Potrzebna jest za to współpraca! Prawdopodobnie mają być przeprowadzone szkolenia dla osób z zabezpieczenia. Mamy nadzieję, że dzięki temu będziemy działać razem i nie traktować się jak zło konieczne, bo to nie o to chodzi…

Najbardziej brakuje nam jednak pucharu dla młodych zawodników. Mamy w Polsce oddział renomowanej firmy M-Sport, który kilka lat temu stworzył Puchar Forda Fiesty R2. Rewelacyjnie zorganizowany, medialnie dobrze sprzedany, który ostatecznie został zlikwidowany. Obserwując takie kraje jak Francja i Niemcy możemy z łatwością zauważyć, że puchar znacząco podnosi rangę mistrzostw, wpływa na jego wizerunek, a jednocześnie może być dobrą trampoliną dla kariery młodych zawodników. Rajdowe Mistrzostwa Świata korzystają z samochodów obsługiwanych w Polsce w ramach JWRC. Dlaczego Polski Związek Motorowy nie chcę nawiązać do tradycji pucharów Fiata Cinquecento, czy Pucharu Peugeota 206, które były doskonałe i wykształciły nie jednego mistrza. Dariusz Poloński, Łukasz Habaj, czy Kajetan Kajetanowicz, to tylko kilka przykładów.

Rajdy samochodowe nie są najważniejsze w Polsce, zdajemy sobie z tego sprawę. Patrzymy na nie z naszej perspektywy, osób które niemal żyją nimi całą dobę. Wiemy, że piłka nożna, koszykówka, siatkówka i inne są dużo bardziej popularnymi sportami. Przede wszystkim tańszymi do uprawiania. Ale rajdy w Polsce mają piękną tradycję. Zacznijmy z niej korzystać, działać wspólnie na rzecz rozwoju, ponieważ jako kraj z ogromnymi trudnościami w tej materii mamy godnych reprezentantów w Europie i na świecie. Krzysztof Hołowczyc, Robert Kubica, Kajetan Kajetanowicz, Łukasz Habaj, Dariusz Poloński, Łukasz Pieniążek i wielu innych, którzy zaakcentowali obecność polskich rajdów na arenie międzynarodowej.

Jak myślisz co mogłoby wydarzyć się, gdy zaczniemy działać wspólnie dla dobra rajdów?

fot. Dominik Kalamus








Do Góry