Grzegorz Grzyb – „uwielbiam startować w rajdach, robię to przez całe dorosłe życie” – wywiad
Rajdy – zespoły, media, kibice, organizatorzy… Kilka myśli przed rajdowym sezonem
Arkadiusz Lechoszest gotowy do startu Rallysprint Kopna 2019
Mam bardzo duży niedosyt – Beata Borowicz po pierwszej rundzie MPRC 2019
Platinum 3. Rajd Memoriał Janusza Kuliga i Mariana Bublewicza 2019 – siódme miejsce w klasie 1 duetu Wrona / Browiński
previous arrow
next arrow
Slider


Kategoria: Za lotną

Rajdowy hazard w Monte Carlo

Rajdowe Mistrzostwa Świata stoją u progu nowego sezonu. Nowego z kilku powodów. Najbardziej banalnym jest kolejny rok, jednak pozostałe czynniki już nie są aż tak trywialne. I można porównać je z hazardem.

W praktycznie każdym zespole doszło do zmian w składzie. Trwają pracę nad udoskonaleniem samochodów, gdy piszę ten tekst odbywają się intensywne testy przed Rajdem Monte Carlo. Wszystkie ekipy testują i mają nadzieję na zrealizowanie swoich celów. Możemy spotkać się z opiniami (czasami też takie głoszę), że kierowca X w zespole Y ma mniejsze szanse na dobry rezultat, ponieważ w poprzednim sezonie nie prezentował dobrej formy lub samochód działał w sposób nieodpowiedni. Prawda jest jednak taka, że w czasie przerwy zimowej trwają pracę. Nie znamy ich rezultatów, nie wiemy kto poprawił samochód, a kto go zepsuł. Dlatego najlepiej przyjąć jest sytuację wyjściową – wszyscy są na takim samym poziomie.

Powiesz jak to? Przecież Citroen był najsłabszą ekipą w sezonie 2018, M-Sport miał Ogiera w składzie, więc wygrywali, teraz go nie mają, dlatego nie mogą być tak samo skuteczni, Hyundai pozyskał zawodników na tzw. “dream team” i może mu przeszkodzić jedynie Toyota, dlatego nie ma równych szans. Prawdopodobnie pomyśli tak część z Was, która czyta ten tekst.

Jestem jednak zdania, że w tej całej “zabawie” duże znaczenie ma człowiek. A zmiany w składach zespołów są znaczące i one mogą zerwać dawne status quo. Przed nami jest Rajd Monte Carlo, legendarna runda WRC, która jednak może nam niewiele powiedzieć. Ze względu na specyficzne warunki w jakich rozgrywane są zawody. Zmienność nawierzchni z suchej w mokrą, z mokrej w oblodzoną i długość odcinków specjalnych wskazują, że nie jest do końca “sprawiedliwe”. Co rozumiem przez zwrot sprawiedliwe?

Z reguły załogi nie jadą w zbliżonych warunkach pogodowych, o niemal jednakowej przyczepności na drodze, ponieważ zmienia się to jak w kalejdoskopie, przez co Rajd Monte Carlo jest bardziej grą w ruletkę w kasynie niż walką na ułamki sekund. W skrócie jest niemiarodajny.

Tak duża ilość zmiennych, które mają wpływ na wynik sprawia, że sprzęt którym dysponujemy nie ma aż tak dużego znaczenia. Większe znaczenie ma doświadczenie, pewien rodzaj “chytrości”, który też możemy nazwać intuicją. Odpowiedni dobór opon, dostosowanie tempa na odcinku, trochę szczęścia. To wszystko w Rajdzie Monte Carlo ma dużo większą wagę niż w szutrowej rundzie. Dlatego ważny jest człowiek, który może zatrzeć niedomaganie samochodu lub pogrążyć nawet najlepszy samochód. Oczywiście w każdym innym rajdzie działa to w zbliżony sposób, jednak warunki w jakich odbywa się rywalizacja w większości przypadków są dużo bardziej “sprawiedliwe”. W związku z tym bardziej stawiam na człowieka w samochodzie niż na sam samochód. Pamiętając jednocześnie, że poziom ekip uznajemy za jednakowy.

Statystycznie, jeśli spojrzymy na kierowców zgłoszonych do startu w Rajdzie Monte Carlo 2019 największe szanse na zwycięstwo ma Sebastian Loeb, siedem zwycięstw na koncie. Aktualnie “Super Seb” nawiązał współpracę z Hyundai Motorsport, po powrocie z Rajdu Dakar zabrał się do intensywnych testów Hyundaia i20 Coupe WRC i prawdopodobnie jest zadowolony z tego, co udało mu się wypracować. Należy sobie jednak zdawać sprawę z tego, że rola Sebastiana w koreańskim zespole nie koncentruje się na wygrywaniu, przede wszystkim ma pomóc w zdobyciu tytułu wśród konstruktorów oraz wesprzeć Neuville’a w walce o mistrza. Jednak wygrana Loeba w Monte nie byłaby dla mnie wielkim zdziwieniem, choć akurat team orders może na to nie pozwolić.

Drugim w kolejności do zwycięstwa ze względu na statystykę, a pierwszym patrząc ogólnie jest Sebastian Ogier. Sześć zwycięstw na koncie w “Monte”, duże doświadczenie na lokalnych trasach i wrodzony talent do jazdy strategicznej. Pamiętamy, że Ogier bardzo zachowawczo podchodził do swoich szans na walkę w tym sezonie, podkreślając jak dużo pracy jest przed zespołem, aby Citroen C3 WRC był konkurencyjny. Pytanie ile w tym wszystkim było zasłony dymnej? Dowiemy się już niedługo.

Thierry Neuville, jako lider Hyundaia zapewne marzy o wygranej w rajdzie i tytule mistrzowskim. Dlatego zrobi wiele, aby stanąć na najwyższym stopniu podium. Myślę, że możemy powiedzieć z dość dużym prawdopodobieństwem – jest nóż na gardle. Oczywiście nie musi dojść do zgarnięcia pierwszego miejsca już w Monte Carlo, ale dobre wejście w sezon na pewno wzmocni psychicznie Belga.

Czwartym pewnym kandydatem do wygranej jest Ott Tanak. Wielki sportowiec, który w 2018 roku mógł sprawić wielką niespodziankę, szturmem zabierając tytuł mistrzowski sprzed nosa Ogierowi. Niestety zabrakło trochę szczęścia. Jeśli w tym roku Toyota będzie niezawodną konstrukcją, Estończyk drogę do upragnionego celu ma niemal otwartą. Dobra postawa w większości startów w pierwszej rundzie sezonu sprawia, że podium dla “Titanaka” jest bardzo realne.

Kierowcom, który może być “jasnym punktem” w rywalizacji o wygraną jest Kris Meeke. Zawodnik bardzo szybki, jednak dość “nieokrzesany”, któremu brakuje skuteczności. W japońskim zespole ma kontakt z Makinenem, który być może zapanuje nad nim i poprawi efektywność Brytyjczyka. Pierwsza piątka jest w zasięgu.

A co z M-Sportem? Teoretycznie dzisiaj najsłabszym zespołem? Wyznaczony cel szczególnie przez Teemu Suninena jest bardzo realny. Walka o piąte, szóste miejsce w klasyfikacji generalnej sezonu. Fin pokazał niejednokrotnie, że mimo niewielkiego doświadczenia za kierownicą Forda Fiesty WRC, potrafi konkurować z najlepszymi w stawce. Skoro “Monte” jest nieprzewidywalne, tutaj też dostrzegam szansę dla Suninena.
Czy Ford będzie konkurencyjny względem pozostałych ekip? A może ponownie będziemy świadkami powiększających się różnic w sprzęcie? O tym przekonamy się raczej w kolejnych rajdach.

Rajd Monte Carlo zgodnie z jego nazwą przypomina bardziej hazard, niż sport, gdzie liczą się umiejętności, samochód i w miarę sprawiedliwe okoliczności. Do legendarnej wygranej potrzebujemy dużo szczęścia. Kto wygrał dowiemy się w niedzielę. Loeb, Ogier, Neuville, Tanak to moi faworyci. Czy dobrze obstawiłem, czas pokaże.

Zdjecie: www.wrc.com








Do Góry