Kategoria: Różne, Za lotną

Rajd Turcji – trochę historii

Przed nami “nowość” w kalendarzu Rajdowych Mistrzostw Świata, czyli Rajd Turcji. Specjalnie napisałem nowość w cudzysłowie, ponieważ impreza wraca po kilku latach przerwy. Kamieniste odcinki specjalne położone wysoko nad poziomem morza i duża ilość awarii, to znak rozpoznawczy tureckiej rundy. 

Początki Rajdu Turcji siegają dwudziestego wieku, dokładnie 1972 roku, kiedy po raz pierwszy rozegrano imprezę o charakterze międzynarodowym. Kolejnym punktem przełomowym w historii Rajdu Turcji jest 2001 rok. Wtedy zorganizowano Rally Anatolian, który miał harmonogram zawodów wzorowany na tym z WRC. Takie posunięcie pozwoliło już w kolejnym sezonie przyciągnąć zagraniczne postaci ze świata rajdów. Z perspektywy czasu najgłośniejszym nazwiskiem wpisanym na listę startową, był mało znany ówcześnie Francuz – Sebastien Loeb, który wystartował Citroenem Saxo.

Od 2003 roku możemy mówić o udziale Rajdu Turcji w Rajdowych Mistrzostwach Świata. W debiutanckim występie na międzynarodowej arenie rajdów samochodowych po blisko trzydziestu latach przerwy, zgłosiło się sześćdziesiąt dwie załogi. Tylko dwadzieścia siedem z nich ukończyło zmagania. Początkowo organizatorzy skoncentrowali swoją uwagę na cyklu juniorskim – JWRC. Później dołączyła kolejna kategoria PWRC, czyli Mistrzostwa Świata Samochodów Produkcyjnych (aktualnie nie rozgrywana). Do zawodów zgłoszono ponad siedemdziesiąt pojazdów, do mety dotarło około pięćdziesięciu.

W najbardziej współczesnej historii Rajdu Turcji również mamy jeden rok przerwy od Rajdowych Mistrzostw Świata. W 2007 roku Turcja gościła załogi z Rajdowych Mistrzostw Europy i cyklu International Rally Challenge. Rok później wrócił on do kalendarza WRC, żeby ponownie zniknąć w 2010 roku i powrócić w tym sezonie.

Najwięcej zwycięstw w tureckiej rundzie WRC ma Sebastien Loeb. Hat trick na koncie “Super Seba” raczej nikogo nie powinien dziwić. Dziewięciokrotny mistrz świata umiał wykorzystać doświadczenie z innych zawodów, aby poradzić sobie z trudnymi warunkami na trasie. W ubiegłych sezonach Rajd Turcji słynął z bardzo wymagającej charakterystyki. Kamieniste drogi, pokryte twardymi i ostrymi kamieniami. Wysokie położenie odcinków specjalnych względem poziomu morza, gdzie momentami można było spotkać śnieg. Zmniejszona ilość tlenu w powietrzu na skutek wysokości, staje się dodatkowym wyzwaniem dla silników i załóg. Aktualnie jest to “nowy” rajd dla wszystkich. Nikt nie zna dobrze przygotowanych przez organizatorów odcinków specjalnych. Wszyscy zaczynają od tego samego poziomu.

Interesującym elementem  poza samą trudnością tras, będzie również wytrzymałość najnowszej generacji samochodów klasy WRC. Oczywiście mają za sobą już kilka trudnych rajdów, które mogły zweryfikować ich trwałość, ale były to zawody odbywające się cyklicznie i nieprzerwanie od kilku sezonów. Zespoły wiedziały czego mogą spodziewać się. W Turcji będzie inaczej. Być może historia się powtórzy i spora część załóg nie ukończy zmagań… Mamy nadzieje, że dla Kajetana Kajetanowicza i Maćka Szczepaniaka Rajd Turcji będzie przełomowy 😉

Fot. www.WRC.com

Zobacz również:

komentarzy








Do Góry