Plan zrealizowany w 100% – Arkadiusz Lechoszest po 1. Rajdzie Ziemi Głubczyckiej 2019
Paweł Sławik z JCB Interhandler kontynuuje starty w sezonie 2019
Damian Drapikowski wygrywa o włos drugą rundę Tarmac Masters!
1. Rajd Ziemi Głubczyckiej 2019 – wypowiedzi zawodników
Duet Adam Sroka i Krystian Woźniak bezkonkurencyjni w 1. Rajdzie Ziemi Głubczyckiej
previous arrow
next arrow
Slider


Kategoria: Za lotną

Rajd Szwecji 2019 – zimowa sceneria pełna niespodzianek

Druga runda Rajdowych Mistrzostw Świata jest jedyną w pełni zimową imprezą w kalendarzu. Z roku na rok warunki na trasach ulegają niewielkim zmianom. Zdarza się, że przez ośnieżone drogi przebija się warstwa szutru i błota. Czego w tym roku możemy spodziewać się jeśli chodzi o kandydatów do wygranej?

Początek sezonu (wg mojej opinii), aż do pierwszych rajdów szutrowych nie jest do końca miarodajny, ponieważ Rajd Monte Carlo i Rajd Szwecji są unikatowe ze względu na warunki. Dlatego wszelkie szacunki związane z tym kto będzie mocny w tym roku na podstawie występów w „monte” oraz w Szwecji należy brać z dużą rezerwą.

Rajd Szwecji jest rozgrywany od 1950 roku. Początkowo jako rajd o letnim charakterze z czasem ewoluował w zimową imprezę. Nie jest dużym zaskoczeniem, że jednym z dominujących narodów w klasyfikacji zwycięzców są Finowie. Jednak od 2004 roku nastąpił przełom w historii. Na najwyższym stopniu podium stanął zawodnik z Francji – Sebastian Loeb. Nigdy w karierze (przynajmniej do 2019 roku) nie udało się „Super Sebowi” powtórzyć sukcesu z początku XXI wieku. Jednak wygrana Loeba pokazała, że dominacja Finów w tym rajdzie może nie być stała. Co prawda na kolejny przełom w paśmie sukcesów fińskich kierowców musieliśmy czekać dziewięć lat, aż do 2013 roku, kiedy Sebastian Ogier za kierownicą Volkswagena Polo R WRC powtórzył wyczyn rodaka. „Super Seb II” z pucharem zwycięzcy Szwecję opuszczał jeszcze w 2015 i 2016 roku.

W 2017 roku nastąpił pewien powrót do tradycji, ponieważ Jari Matti Latvala, Fin  w japońskim zespole z fińskimi korzeniami, czyli w Toyocie Gazoo Racing przywrócił nadzieję fińskich kibiców na odrodzenie się dominacji Finów w Rajdzie Szwecji. Niestety, rok później Thierry Neuville dopisał się do listy zawodników spoza Skandynawii i razem z Hyundaiem wygrał tę trudną rundę.  Obecnie trudno przewidzieć jest kto odegra pierwsze skrzypce w tegorocznej edycji Rajdu Szwecji.

Patrząc na wyniki Rajdu Monte Carlo (tak wiem podkreślałem, że nie są miarodajne) powinniśmy zwrócić naszą uwagę na Sebastiana Ogiera. Jednak jeśli warunki pogodowe zmuszą Francuza do „odkurzania” śniegu, nie będziemy świadkami roztopów i dużych kolein po przejeździe kilku załóg, to straty Ogiera na początku zawodów będą zbyt duże do odrobienia. Należy pamiętać, że Ogier nie jest zawodnikiem, który wdaje się w niepotrzebne walki o pozycje i stawia bardziej na kalkulowanie.

Dlatego wolę zwrócić waszą uwagę na zespół Toyoty. Jari Matti Latvala jest ostatnim Finem, który stanął na podium w Szwecji. Jeśli awarie nie dotkną Yarisa WRC, nie będzie miał problemów z presją, prowadzącą często w jego przypadku do niewymuszonych błędów, śmiało możemy tego kierowcę postawić w gronie faworytów do walki przynajmniej o podium. Drugim w kolejności zawodnikiem Toyoty jest Kris Meeke, nieobliczalny, szybki i bezkompromisowy kierowca, dla którego start w Szwecji jest szansą na wyeliminowanie błędów z pierwszej rundy, przebite opony i uszkodzone felgi. Brytyjczyk mimo, że posiada w sobie dużo ze stylu jazdy Colina McRea podkreśla, że znalazł się we właściwym miejscu i czasie. Do tego samochód jest fenomenalny, więc teoretycznie ma wszystko do walki o podium. Trzecim i najbardziej obiecującym kierowcą na walkę o zwycięstwo po stronie Toyoty jest Ott Tanak. W 2018 roku pokazał, że szybkość oraz regularność stały się jego atrybutem. Możemy być pewni, będzie szybko.

Teraz pora na Hyundaia i jego obietnice. Andrea Adamo, szef działu sportowego koreańskiego koncernu zwrócił uwagę opinii publicznej na „wilczy” apetyt zespołu. Wygrana Rajdu Szwecji ma być kontynuacją dobrej postawy z pierwszej rundy sezonu oraz bezpośrednim odwołaniem do sukcesu Thierrego Neuvilla z 2018 roku. Dla mnie czarnym koniem ponownie będzie Sebastian Loeb, pozycja na starcie w połączeniu z doświadczeniem Francuza może być przyczynkiem do niespodzianki. Również oglądanie „Bosse” na odcinkach, czyli Marcusa Gronholma z pewnością będzie dużą przyjemnością. Co do młodszej kadry Hyundaia, Neuville i Mikkelsen według mnie nie będą błyszczeć, chociaż Mikkelsen „jedzie u siebie”.

Na koniec M-Sport Ford World Rally Team i trzech kierowców – Teemu Suninen, Elfyn Evans i Pontus Tidemand. Prawdopodobnie bez znacznego wsparcia sponsorów ekipie Malcolma Wilsona będzie trudno nawiązywać walkę z najlepszymi zespołami w stawce. Jednak w przypadku Rajdu Szwecji szansę na „dobijanie się” do najlepszej piątki są, ponieważ Teemu i Tidemand wychowywali się na podobnych trasach, dlatego ich doświadczenie może zniwelować pewne niedociągnięcia w słabości sprzętu. Dlatego w kontekście M-Sportu warto patrzeć na poczynania Polaków. Łukasz Pieniążek debiutuje w Fordzie Fiesta R5 w barwach M-Sportu. Jak sam twierdzi jest gotowy na walkę o podium w WRC2 Pro. Trzymam kciuki za sukces Polaków!

Fot: www.wrc.com

 








Do Góry