Rajd Liepaja 2019: Oliver Solberg na prowadzeniu, Polacy w czołówce
3. Runda MPRC 2019: różnorodnie w kwalifikacjach
„Mam nadzieję, że limit pecha został wyczerpany” – Beata Borowicz przed trzecią rundą MPRC 2019
Kacper Wróblewski dołącza do Orlen Team w samochodzie klasy R5!
Łukasz Habaj jest pewny siebie przed Rajdem Liepaja 2019
previous arrow
next arrow
Slider


Kategoria: Wywiady

Rafał Grudzień – „samochody są moim życiem” – wywiad

Kiedy nie wiesz jak zacząć swoją przygodę z rajdami samochodowymi, inspiracją mogą być inni. Dzisiaj rozmawialiśmy z młodym zawodnikiem z Dolnego Śląska. Rafał Grudzień zaczął interesować się rajdami dość przypadkowo. Opowiedział nam o początkach, motywacji, kosztach i planach na sezon 2019.

1.Amatorskie starty w rajdach, czyli czterokołowa pasja. W jaki sposób się zaczęła?

Wszystko zaczęło się w nasze urodziny – moje i Kuby (tak, mamy je tego samego dnia;) ). To był 21 kwietnia 2013 roku i KJS Puchar Dziekana Wydziału Mechanicznego Pwr. Los chciał, że miesiąc wcześniej sprzedałem swojego Peugeota 406 i kupiłem Subaru Imprezę GF kombi 2.0 z LPG “z ogromną mocą” 115 koni za 6000zł. Kupiłem ją nie znając marki, a słysząc tylko legendy i plotki, że Subaru to fajna marka z charakterem. Chciałem mieć coś podobnego, choćby połowicznie, bo tylko przód przypominał prawdziwą rasową wersję, a tył był zwykłym kombi. Kuba (Kuraciński) zobaczył plakat na jednych z drzwi wydziału (znamy się od liceum i studiowaliśmy na wydziale mechanicznym) i zaproponował żebyśmy wystartowali. Ja jako kierowca, on jako pilot. Opierałem się temu, bo szkoda było mi mojego nowo zakupionego auta, ale po jego namowach udało się zebrać resztki pieniędzy na wpisowe (wtedy zawrotne 80zł) i paliwo – wiadomo, na dojazdówkach LPG, a na próbach benzyna 😉 Był to jeden z ostatnich rajdów Politechniki Wrocławskiej z wieloma próbami rozmieszczonymi w różnych miejscach w formie KJSu z krwi i kości. Zdobyliśmy wówczas szokujące dla nas 3 miejsce w klasie na 9 aut, jak dobrze pamiętam. Wśród rywali byli doświadczeni kierowcy, co tym bardziej zmotywowało mnie do kolejnych startów.

 

2.Twoje rajdówki były zbudowane według własnej koncepcji, czy inne, seryjne auta nie były wystarczające, a może po prostu nie spełniały kryteriów, jakie sobie wcześniej wyznaczyłeś?

Trzeba zacząć od tego, że miałem trzy różne rajdówki, o ile wszystkie można tak nazwać, to dwie z nich miały klatkę bezpieczeństwa. Pierwsza z nich była z przypadku i mojej ciekawości i poznawania nowych nietuzinkowych rzeczy. Była to Subaru Impreza 2.0 kombi pierwszej generacji o mocy 115KM. Na pewno nie była seryjna już w dniu zakupu, bo poprzednicy wsadzili do niej zawieszenie z wersji GT. Wówczas nie miałem pojęcia o tym, które auto jest lepsze do rajdów. Później z czasem ta wiedza zaczęła sama napływać w postaci choćby rozmów z innymi zawodnikami, czy “zwiedzaniem” różnych zakamarków internetu, lub oglądając na Youtubie czym jeździ się w amatorce. Kiedy poznałem swoje kryteria i potrzeby, to sprzedałem Subarynkę i kupiłem auto topowe w swojej klasie i bardzo konkurencyjne.

Będąc w Anglii “na zmywaku” zakupiłem przez telefon auto z okolic Warszawy. Subaru Justy 4×4 z silnikiem Swifta GTi 1.3 o mocy 101KM. Wydałem 5000 zł, na samochód w gruncie rzeczy przygotowany do zabawy. Miało fotele kubełkowe, szelkowe pasy, fajną kierownicę z odsadzeniem i było “wyprute z wnętrza”. Po powrocie do kraju zapoznawałem się z autem i szybko okazało się bardzo, ale to bardzo konkurencyjne w swojej klasie.

Wracając do historii moich samochodów po Justy, które w międzyczasie stało się Swiftem ze szperą, kupiłem Subaru Imprezę 2.0 turbo za 14000 zł, wyposażyłem w klatkę bezpieczeństwa i podniosłem moc do prawie 300KM. To auto było już totalnie spersonalizowane  (później sprzedałem je za 33000zł to pokazuje ile modyfikacji posiadało).

Każde auto wymaga przeróbek i ingerencji kogoś, kto zna się na tym, jeśli chcemy wyznaczać sobie cel w KJS większy niż nasze bezpieczeństwo połączone z zabawą.  Pierwszym samochodem do zabawy może być każda marka. Następnie, gdy już zapoznamy się z tym, czy w ogóle KJS i rajdy to jest to, co lubimy i złapiemy bakcyla do rozwoju i jazdy, to należy rozejrzeć się za czymś już sprawdzonym na czym nauczymy się mechaniki samochodowej bez uszczerbku na psychice ;), później zdobędziemy swoje pierwsze sukcesy.

 

3.Odkupiłeś swojego Swifta od innego właściciela. Skąd taki pomysł, żeby go odnaleźć, czy może jest to powrót do korzeni?

Tak, to właśnie stan aktualny. Sprzedałem Imprezę i dzień później odkupiłem Swifta. Nie było to trudne bo przez cały ten czas miał go Kuba, który sam zaczął swoją przygodę jako kierowca i zdobył nim nawet tytuł Mistrza Wrocławia. Chciał sprzedać Swifta, dlatego szybko podjąłem decyzję o zakupie.. Odnalazłem go dosłownie 500 metrów od swojego ówczesnego mieszkania 😉 Tak, jest to świadomy powrót do korzeni. Do tego, żeby móc jeździć w rajdach za ułamek tego, co wydawałem jeżdżąc Imprezą.

Dla porównania choćby spalania, Imprezą turbo koszt przejechania samych odcinków specjalnych to wydatek około 400 zł, podczas gdy Swiftem za 150zł oprócz  odcinków, dojadę na rajd i z powrotem do domu. Nie ukrywam, że kwestia finansowa była dużym powodem, dla którego wracam do taniej klasy. Mam na głowie inne potrzeby i wydatki i nie chcę ograniczać się tylko do rajdów. W przypadku jazdy Swiftem jestem w stanie sobie na to pozwolić. Gdy sprzedawałem Swifta nie miałem motywacji do dalszej jazdy, nie potrafiłem uzyskać lepszych rezultatów (teraz wiem, że to było błędne rozumowanie) a kolejne modyfikacje przekraczały wartość połowy auta.

 

4.Rajdy charakteryzują się dużą dynamika i “akcje” raczej nie są przewidywalne, czy jest może jakaś sytuacja, która zajmuje wyjątkowe miejsce w pamięci?

To prawda, jest mnóstwo sytuacji które teraz przychodzą mi do głowy. Jedna z nich to dohamowanie z ponad 180km/h do szybkiego lewego zakrętu podczas Walimskiego Lata 2017. Chcąc za wszelką cenę wygrać ten odcinek, opóźniłem hamowanie sporo za dużo i musiałem “wrzucić auto bokiem” w zakręt z pełnym gazem w podłodze z nadzieją, że uda się uniknąć bariery. Niestety tyłem auta odbiliśmy się od niej, ale udało mi się przewidzieć zachowanie Imprezy i zamiast kontrować, koła odbiłem w drugą stronę, żeby nie wciągnęło przodu w barierę.

Kolejna sytuacja, to jazda pod 200km/h bez oleju i dziurą w dyfrze na Lwie Kłodzkim (to było jedyne do tej pory, tak duże ryzyko jakie podjąłem świadomie). Ale myślę, że jazda na dwóch kołach na torze Niskie Łąki, dalekie skoki na Pixers Ringu, a także mnóstwo ratowań na odcinkach między drzewami również zasługują na wspomnienie. Generalnie jazda bokami na pełnej prędkości zawsze zostaje w pamięci, a także te odcinki na których jest mnóstwo kibiców, to dodaje emocji i chęci do szybszej jazdy.

 

5.Mówi się, że cztery kółka ruszają duszę, co najbardziej w nich cenisz? Po za tym, że jest to za każdym razem niemały zastrzyk adrenaliny.

Odkąd mam prawo jazdy nie potrafię poruszać się w inny sposób. Czasem nie myślę, że jadę, po prostu staje się jednością z maszyną i ruszam przed siebie, a czasem tylko do sklepu, albo do pracy, byle przed siebie. Samochody zawsze odgrywały dla mnie znaczącą rolę w życiu, a raczej były i są moim życiem. Nie muszę mówić o ich funkcjonalności, bo to oczywiste. Raczej patrzę na nie jako na możliwość wyrwania się i tak jak mówisz otrzymania zastrzyku adrenaliny. Nowym projektem jest kamper, więc jak już odbędę nim swoją pierwszą podróż, to pewnie docenie go za to, że daje mi możliwość zwiedzania świata;)

 

6.Sporo jest materiałów w sieci, gdzie są dość ciekawie opisane OS-y. Czy wam z pilotem zdarzyło się w jakiś oryginalny sposób opisać, szykane, czy szybki i trudny zakręt?

Raczej trzymam się swojego szablonu i schematu opisu. Nie podążam stricte wyznaczonymi szlakami w tym temacie, a raczej co ciekawsze elementy implementuję do swojego opisu. Opis robię sam, później redaguje go Kuba i z jego poprawkami jesteśmy gotowi. Nieraz zdarzało się opisać trudniejsze lub charakterystyczne miejsce w niecenzuralny sposób. Albo bardzo długą prostą, również niecenzuralnie np. prosta w ch*j, a przez 200m do jej końca powiedzieć 200 Prawy 3 itd.. Wiem, że niektórzy opisują w oryginalny sposób odcinki, ale ja staram się robić to zawsze w ten sam sposób, żeby móc maksymalnie skupić się na jeździe a nie na tym, co nowego właśnie powiedział do mnie pilot.

 

7.Dużą rolę odgrywa doping, obecność znajomych, bliskich. Czy to dodaje wam skrzydeł na ostatniej prostej, czy raczej w głowach jest wcześniej wyznaczony plan i jedziecie rajd według założeń?

Widok wielu kibiców na trasie zawsze dodaje skrzydeł do szybszej jazdy. Albo do jazdy popisowej, gdy nie zależy nam na wyniku. Mimo wszystko, może to samolubne podejście, ale lepiej koncentruje się, gdy nikt mnie nie rozprasza. Obecność bliskich na pewno jest ważna, jednak tylko wtedy, kiedy wiem, że ich tam zobaczę. To raczej niespodzianki sprawiają, że się rozkojarzam.

Na zdjęciu tutaj wygrywamy Michałkową w klasie i wcale nie zasłaniam się przed Słońcem jak Ari Vatanen, tylko macham do Michała, który robi zdjęcie. 😉  Rajdu z reguły nie da się jechać według założeń. Zawsze trzeba uwzględnić, że zmienne mogą się faktycznie zmienić. 😀 Mimo wszystko zdarzały się rajdy „zgodnie z planem” i takich wszystkim życzę.

 

8.Jak wiemy, aby być coraz lepszym trzeba sporo trenować. Organizujecie systematycznie testy, czy w połączeniu z życiem codziennym brak na to czasu?

Tak, to jasne. Trening czyni mistrza i nie można ot tak wsiąść i od razu wygrywać. Jeśli widzisz kogoś pierwszy raz w życiu na torze, czy rajdzie i on wygrywa odcinek to wiedz, że kiedyś jeździł w rajdach więcej, niż my resorakami na dywanie. Kiedyś na studiach miałem mnóstwo czasu wolnego między sesjami 🙂 dawniej trenowałem dużo, tyle ile mogłem i starczało pieniędzy. Jeździłem 1-2 rajdy miesięcznie plus 1-2 treningi miesięcznie. Teraz chcę do tego wrócić, powoli zbieram do tego siły.

 

9.Rajd, który według was był tym najlepszym?

Bez dwóch zdań Walimskie Lato 2017. Subaru Imprezą GT. Wtedy poczułem pierwszy raz jedność z maszyną i to, że mogę dużo więcej. Czułem, że mogę wygrać ten rajd. Urwałem każde lusterko po dwa razy, tak ciasno jadąc między balotami w szykanach. Uderzyłem w barierkę tylnym prawy rogiem auta nie odpuszczając gazu i jadąc dalej. To był dwudniowy rajd, co jeszcze bardziej podnosi jego wartość dla mnie. Zajęliśmy wtedy 2 miejsce w klasie, przed nami był tylko Bartek Bujalski w Quattro.  W generalce było to 3 miejsce, przed nami i Bartkiem był jeszcze Jarek Niedźwiedzki w E36. Pokonaliśmy wtedy dużo mocniejsze maszyny. Jechaliśmy na tragicznych rozklejających się oponach. Tak, to był zdecydowanie najlepszy rajd w życiu.

 

10.Na koniec zadam pytanie o plany na sezon 2019, mocno i do przodu po najwyższe pozycje, czy raczej spokojnie?

W 2019 planujemy pojechać wszystkie imprezy Walimia Rajdowego i Bielawskiej Grupy. Do tego jako treningi prawdopodobnie Niskie Łąki i Time4Rally. Co do celów to najpierw pora sprawdzić na co nas stać w stawce, bo po prawie 3 latach dużo się zmieniło. Kiedyś powiedziałbym że liczy się tylko zwycięstwo. Jak dowiemy się na co nas realnie stać to wtedy postawimy sobie konkretne cele.

Więcej informacji na temat planów, historii i aktualnych wydarzeń znajdziecie tutaj https://www.facebook.com/RGMotorsport/








Do Góry