Craig Breen i Paul Nagle dołączają do Hyundaia w Rajdzie Finalndii 2019!
76. Rajd Polski 2019 to walka nie tylko w „generalce”
„Mam ogromny apetyt na rozwój” – Beata Borowicz podsumowuje start w 4. rundzie MPRC 2019
Kuchar, Mazurkiewicz, Sokulski i Budzyński wygrali finały IV rundy Oponeo MPRC!
4. runda MPRC 2019: zacięta rywalizacja w czasie kwalifikacji w Toruniu
previous arrow
next arrow
Slider


Kategoria: Mistrzostwa Polski Rallycross, Rallycross

Podsumowanie finałowych rund Rallycross Cup i Folkrace

Drugi weekend października (10-11.10) na torze Oponeo Moto Park w Toruniu odbyły się finałowe rundy Rallycross Cup i Folkrace.

Zawodnicy Rallycross Cup zakończyli sezon dwoma eliminacjami na torze w Toruniu na przełomie września i października. Najlepszych kierowców w SuperCars i SuperNationals poznaliśmy już na poprzedniej rundzie, a finał wyłonił skład pozostałych miejsc na podium klasyfikacji generalnej.

Alan Wiśniewski pewny tytułu wystartował bez presji, ale chciał zakończyć sezon na jak najlepszej pozycji. Tutaj na drodze stanął mu Paweł Hankiewicz w Renault Clio, który dopiero od tego roku rozpoczął przygodę z Rallycross Cup. VI runda wreszcie toczyła się po myśli Pawła co procentowało w bardzo dobrych wynikach. W finale Hankiewicz objął prowadzenie i pewnie zmierzał po zwycięstwo. Wszystko zapowiadało sukces, ale brak przejechania przez obowiązkowy Joker Lap przekreśliło szanse na dobry wynik. Niestety zaważyło o klasyfikacji sezonu. Zwycięstwo wpadło w ręce Alana Wiśniewskiego, który potwierdził swoją formę. Drugie miejsce zajął Marcin Perzyna w BMW E36. Takie też miejsce zajął na koniec sezonu. Paweł Hankiewicz uplasował się na trzecim miejscu w generalce.

i_pras01Alan Wiśniewski: Finałowa runda nie do końca przebiegała po mojej myśli, już po badaniu technicznym doszło do awarii drążka skrzyni biegów. Na szczęście serwis stanął na wysokość zadania i usunął tą awarię. Wszystkie kwalifikacje przebiegały prawidłowo lecz w pół finale złapałem gumę. W finale walczyłem z pod sterownością mojego samochodu z powodu opon które traciły przyczepność.. Po błędzie Pawła rundę finałową ukończyłem na pierwszym miejscu. Chciałbym bardzo podziękować wspaniałym kibicom i zawodnikom za udany sezon, oraz firmie Planet Plus za wsparcie w tym sezonie.

Marcin Perzyna: Do Torunia jechaliśmy pełni optymizmu, zmobilizowani do fajnego ścigania i walki o drugie miejsce w sezonie. Od rana jednak nie obyło się bez kłopotów. Przy porannych niskich temperaturach źle trafialiśmy z ciśnieniami w kołach, walka z kolegami nie pozwoliła na osiągnięcia dobrych czasów. Dopiero w trzeciej kwalifikacji udało się wbić do pierwszej piątki. I tu niespodzianka, padło wspomaganie kierownicy. Została tylko nadzieja że w finale, jak to w finale może coś się wydarzyć. No i się wydarzyło. Paweł Hankiewicz popełnił błąd i dzięki temu nie wyprzedził mnie w punktacji sezonu, a już się wydawało że nic go nie powstrzyma. I tak kolejny raz okazuje się że samo BMW nie wystarczy, trzeba też mieć szczęście.

Paweł Hankiewicz: Już po wielkiej bitwie opadł kurz i skończyliśmy sezon 2015. Był to mój pierwszy sezon w rallycrossie. Z początku wydawało mi się, że to nie będzie nic trudnego bo jakoś jeździć potrafię i moje doświadczenie rajdowe może być dużym ułatwieniem. Okazało się, że każda runda była zupełnie inna, a w każdej ogromna nauka. Poza Słomczynem wszystkie tory były dla mnie nowe, konkurenci prezentowali najwyższe umiejętności i doświadczenie. Po każdej rundzie nasze Clio przechodziło różne modyfikacje tak aby z rajdówki zmieniło się w rallycrossówkę, przez to trapiło nas sporo problemów technicznych które odebrały mi dużo punktów a tu ważna jest regularność a nie poszczególne wyniki.

– W efekcie miniona, ostatnia runda była chyba najlepszą i zarazem najłatwiejszą – auto było najlepiej przygotowane i praktycznie nie sprawiało żadnych problemów. Dzięki temu jazda była prosta i przyjemna a wyniki doskonałe. Bieg finałowy miał być już tylko zwieńczeniem dnia i sezonu a okazało się, że nawet to można popsuć. Jechało mi się tak dobrze i tak byłem skupiony na osiąganiu dobrego czasu, że zwyczajnie nie doliczyłem się ile kółek już przejechałem i że powinienem zjechać na joker lap. Zniszczył mnie właśnie brak doświadczenia i przyzwyczajenie do tego, że przez wiele lat ja tylko prowadziłem samochód i skupiałem się na tym, żeby mógł jechać szybko a jakiś głos z mojej prawej informował mnie co mam dalej robić. Tutaj mi tego zabrakło – byłem więc najszybszy, a jednocześnie ostatni. Nie psuje mi to jednak zbytnio humoru, istotne jest dla mnie doświadczenie nawet to najbardziej przykre, bo więcej już takiego błędu nie popełnię. Poznałem tory, specyfikę tego sportu, wszystkich zawodników, ich umiejętności i sposób jazdy. Teraz długa przerwa podczas której trzeba zdecydować co dalej w sezonie 2016 i przygotować się do niego najlepiej jak tylko się da. Ale jestem już gotowy do walki!

– Gratuluję moim konkurentom i dziękuję za wspaniałą zabawę. Dziękuję również całej ekipie PitStops za dobrą pracę przez cały sezon i RC Promotor za organizację doskonałych zawodów.

i_pras03Klasa Seicento Cup miała równie emocjonujący przebieg. Liderzy z poprzedniej rundy – Łukasz Grzybowski i Marcel Grudziński – podzielili między sobą pierwszą kwalifikację, ale od drugiej niespodziewanie pojawił się nowy lider. Piotr Budzyński włączył się do walki o zwycięstwo. Co ciekawe jechał tego dnia i w Rallycross Cup i w Folkrace. Tym sposobem praktycznie nie wysiadał z pojazdu. W finale objął prowadzenie, a konkurenci stracili czas na zawirowaniu tuż po pierwszym zakręcie. Lidera zaczął gonić Marcel Grudziński. Ale do awansu zabrakło już okrążeń. Trzeci finiszował Marcin Lisicki mimo poważnej kontuzji ręki. To miejsce wystarczyło, aby Marcin zwyciężył w generalce Seicento Cup tego sezonu. Drugim kierowcą sezonu został Łukasz Grzybowski.
Piotr Budzyński: Bardzo udane zawody, dużo jeżdżenia dzięki udziale w Folkrace i Rallycross Cup jednocześnie, a to dopiero mój 4 weekend na torze po zdobyciu licencji w lipcu tego roku. To najbardziej udane zawody w życiu. Dziękuję Tomkowi Strozikowi z MotorSport4You za przygotowanie samochodu, który umożliwiał walkę o zwycięstwo. Szkoda, że klasy Seicento dla Folkrace i RCC były rozdzielone bo byłoby jeszcze fajniej. Po tym sezonie mogę śmiało powiedzieć że rallycross jak dla mnie jest znacznie ciekawszy od rajdów czy wyścigów. Za rok na pewno będę dalej startował.

Marcel Grudziński: Zawody w Toruniu były dla mnie całkiem udane , nie mieliśmy problemów z samochodem i wszystko szło po naszej myśli . Udało się nawiązać walkę z konkurencją i walczyć o najwyższe miejsce na podium. Praktycznie nie mam w ogóle doświadczenia na szutrze gdyż to moje dopiero drugie zawody. Trzeba się jeszcze dużo nauczyć i poćwiczyć. Dziękuję Krzysztofowi Skorupskiemu i reszcie ekipy za przygotowanie auta i udane zawody! Dziękuję również kibicom za duży doping!

Marcin Lisicki: 6 rundę RallycrossCup w Toruniu kończymy na 3 miejscu. Wynik mało satysfakcjonujący lecz górę wzięła chłodna kalkulacja. Po awarii Berdysa priorytetem było punktowanie w każdej kwalifikacji oraz dojechanie finału na przyzwoitej pozycji aby zdobyć tytuł Mistrza Polski w klasie SeicentoCup. Plan zrealizowany został w 100% i nawet złamanie w prawej dłoni, którego nabawiłem się dzień przed zawodami nie przeszkodziło. Sezon pełen wzlotów i upadków. Początek sezonu to powrót po paru latach do rallycross’u. Dobre tempo na pierwszych rundach w Słomczynie rozbudziły apetyt na ściganie i pobudziły wyobraźnię o pojechaniu całego cyklu. Niestety, dachowanie w połowie sezonu i doszczętnie zniszczone auto (gościnny start w PPJB) nie ułatwiło zadania jakie sobie wyznaczyliśmy. Szczerze mówiąc myślałem, że to już koniec. Dzięki solidarności i przychylności klubowych kolegów w tym Centrum Serwisowe Małecki udało się zbudować nowe auto i we wrześniu ponownie pojawiliśmy się na starcie. Tor w Toruniu nigdy nie był dla mnie łaskawy lecz w tym roku udało się obie eliminacje tam rozgrywane ukończyć na podium. Dzięki regularności wywalczyliśmy pierwsze miejsce na koniec sezonu. Bez Centrum Serwisowe Małecki oraz torów kartingowych Pole-Position ten sezon nie doszedłby do skutku, także to im trzeba zadedykować ten tytuł. Duże gratulacje należą się również organizatorom Rallycross Cup. Świetny klimat i ludzkie podejście sprawiły, że udało mi się kilku kolegów namówić do rallycrossu i prawdopodobnie w przyszłym roku zobaczymy następnych kierowców rajdowych na polach przedstartowych, a także kilka świeżych twarzy. Teraz jeszcze tylko gips na rękę, i szykujemy się już do sezonu 2016. Do zobaczenia w pierwszym prawym!

Tego dnia odbyła się także finałowa siódma runda Folkrace Oponeo Cup. Do imprezy zgłosiło się ponad 20 kierowców. W klasie seicento cup wygrał Mateusz Siłakowski, na drugim miejscu uplasował się Marcin Bilski, a trzecie miejsce podium uzupełnił Krzysztof Mencel. W najbardziej obleganej klasie BMW e36 pierwsze miejsce należało do Dawida Struensee, drugim był Bartosz Mederski, a ostatnie miejsce podium uzupełnił Łukasz Sawicki. Marcin Wicik w Mazdzie rx8 wywalczył pierwsze miejsce w klasie open, drugim był Grzegorz Łazarewicz w Hondzie Civic, a Wojciech Maciejewski w Oplu Astra GSI uzupełnił ostatnie miejsce podium.

Łączne wyniki z siedmiu rund wyłoniły Mistrzów Okręgu Bydgoskiego w „Folkrace Oponeo Cup”. W klasie Seicento Cup mistrza, czyli pierwsze miejsce wywalczył Krzysztof Mencel, wicemistrzem został Mateusz Siałkowski, a Daniel Sibilla uplasował się na trzecim miejscu podium w klasyfikacji generalnej. Łukasz Sawicki mimo trzeciego miejsca w siódmej rundzie wywalczył mistrzostwo w klasie BMW e36, za nim uplasował sie w punktacji Dawid Struensee, a trzecie miejsce podium wywalczył Jerzy Bieńkowski.

Klasę Open wywalczył Grzegorz Łazarewicz, za nim uplasował się Marcin Wicik wygrywający siódmą rundę Folkrace, Kamil Urbaczewski zajął trzecie miejsce w klasyfikacji wszystkich rund. Czekamy na łączną punktację z wszystkich sześciu rund Rallycross Cup i wyłonienie Mistrzów w danej klasie.








Do Góry