„Będzie długo, długo nic, a później ja” – Sebastian Luty zawodnik w szybkim wózku
RaceForce 1 – nowy projekt w polskim motorsporcie
Ott Tänak zdominował Rajd Estonii!
Rajd Elektrenai 2019: Duet Mikołaj Marczyk / Szymon Gospodarczyk najszybszy z Polaków
Kacper Wróblewski chce wykorzystać doświadczenie z Rajdu Polski na Litwie
previous arrow
next arrow
Slider


Kategoria: RSMP

Pierwsze zwycięstwo Dudzińskiego i Biniędy w RSMP

Konrad Dudziński i Adam Binięda kontynuują świetną passę w swoim debiutanckim sezonie w Rajdowych Samochodowych Mistrzostwach Polski! Podczas 52. Rajdu Dolnośląskiego załoga Hondy Civic odniosła swoje pierwsze zwycięstwo w klasie HR4, choć nie obyło się także bez nietypowych przygód. Rozważna jazda pozwoliła im jednak dojechać do mety i cieszyć się z triumfu w rundzie polskiego czempionatu.

Konrad Dudziński:

Rajd Dolnośląski dobiegł końca, chociaż emocje jeszcze trochę trzymają. Co to był za weekend… Był to dla mnie jeden z  najtrudniejszych rajdów w życiu, chociaż mimo wielu przygód i niespodziewanych zwrotów akcji, jestem bardzo szczęśliwy, że finalnie udało nam sie wygrać klasę HR4. Można powiedzieć, że kolejne marzenie spełnione. Chciałbym gorąco podziękować swojemu zespołowi, który po raz kolejny wykonał kawał świetnej roboty, swojemu pilotowi, naszym kibicom ( którzy mocno trzymali kciuki!) oraz partnerom, bez których nasz start nie byłby możliwy .

Adam Binięda:

Jesteśmy szczęśliwi: na mecie z doskonałym wynikiem, ale był to dla nas bardzo trudny  i ciężki rajd. Głównym celem przed rajdem była oczywiście meta i zebranie kolejnego doświadczenia, ale chcieliśmy też zaprezentować szybkie tempo i liczyliśmy na dobry rezultat. Sam rajd pojechaliśmy bardzo mądrze. Na pasujących nam odcinkach, szczególnie Duszniki Arena, budowaliśmy swoją przewagę, na pozostałych oesach kontrolowaliśmy tempo rywali. Nasz plan układał się początkowo bez zarzutów, do końcówki czwartego oesu, na którym na ostatnim zakręcie przed metą opuściliśmy drogę. Można powiedzieć prędkość ok, ale zakręt za ciasny… szczęście w tym wszystkim też mieliśmy, że tylko lekko musnęliśmy drzewo i wylądowaliśmy w rowie w dodatku w miejscu gdzie stało wielu kibiców, którzy wypchnęli nas na drogę i mogliśmy kontynuować jazdę. W tym miejscu wielkie podziękowania dla kibiców, którzy pomogli nam wrócić na trasę!

Drugiego dnia, także nie ominęły nas przygody, jak choćby ta na drodze dojazdowej do jednego z oesów. Z koła jadącej przed nami załogi wypadł… klocek hamulcowy który odbił się od asfaltu i… trafił idealnie w naszą chłodnicę, uszkadzając ją. Sytuacja tak absurdalna, że jakby ktoś mi ją opowiadał, to bym chyba sam nie uwierzył… Swoimi sposobami załataliśmy wyciek płynu, przejechaliśmy oes i dojechaliśmy do serwisu. Ostatnie odcinki przejechaliśmy już ostrożnie, bez podejmowania zbędnego ryzyka i mogliśmy cieszyć się z pierwszego zwycięstwa w rundzie RSMP.








Do Góry