Rally di Roma Capitale 2019: Basso najlepszy w generalce, Poloński w ERC2!
Rally di Roma Capitale 2019 (OS 4-6)- Basso na prowadzeniu, Habaj poza trasą
Gryazin na prowadzeniu, Łukasz Habaj tuż za podium po odcinku kwalifikacyjnym Rally di Roma Capitale
Wypadek podczas Eifel Rallye Festival 2019
„Będzie długo, długo nic, a później ja” – Sebastian Luty zawodnik w szybkim wózku
previous arrow
next arrow
Slider


Kategoria: Historyczne, HRSMP

Pechowy występ Lutego i Gurdziołka w Rajdzie Rzeszowiak

Fot. Jacek Derwisz

Robert Luty i Dariusz Gurdziołek pechowo zakończyli swój występ w Rajdzie Rzeszowiak. Zaledwie kilka metrów po starcie pierwszego odcinka specjalnego w ich aucie posłuszeństwa odmówiło sprzęgło, co przekreśliło ich szansę na dalszą rywalizację. Załoga Subaru myślami jest już na kolejnym rajdzie.

Robert Luty:

Nigdy nie startowałem w tej części Polski a Rajd Rzeszowiak to piękne odcinki specjalne, dlatego po zapoznaniu nie mogłem doczekać się startu. Niestety awaria sprzęgła skutecznie uniemożliwiła nam przejechać choćby część oesów. Po dosłownie 300 metrach pierwszego niedzielnego odcinka pedał wpadł w podłogę i to był koniec jazdy. Łącznie z OS NOWY ŚWIAT przejechaliśmy 1,4 km! Niedosyt jest ogromny. Bezsilność i sportowa złość powoduje, iż chcemy tu powalczyć za rok… koniecznie! Teraz myślami jesteśmy już na Rajdzie Dolnośląskim, gdzie mamy nadzieje powalczyć o klasyfikację generalną i odzyskać trochę straconych punktów. Do zobaczenia we wrześniu na kolejnej rundzie MOTUL HRSMP. Partnerami wspierającymi nasze starty są: POWERON, NGK, ODS – Opony do sportu, MOTUL, DRUMS&RALLY.

Darek Gurdziołek:

Niewiele można powiedzieć o naszym starcie w rajdzie. W zasadzie Lutek wyczerpał ogół naszej krótkiej przygody podczas Rzeszowiaka. Szkoda naszej awarii. Oesy na Podkarpaciu należą do jednych z najpiękniejszych w kraju. Możecie sobie wyobrazić, co czuliśmy, przejeżdżając sportowo tylko 300m pierwszego z nich. Bólu jaki nam towarzyszył nie da się opisać… Cóż, taki jest sport. Nie zawsze wjeżdża się na metę rajdu. My mamy jednak nadzieję, że to był jednorazowy pech. Dlatego mimo półmetka sezonu i dłuższej przerwy między rundami, myślimy już o Dolnośląskim klasyku. Trzeba się wziąć mocno do pracy i powalczyć o stracone punkty w Rzeszowie. Wszystkim zawodnikom i naszym bezpośrednim konkurentom gratulujemy mety tego pięknego rajdu. Tym, co nie ukończyli, życzymy więcej szczęścia podczas kolejnych startów. Do zobaczenia we wrześniu w Kotlinie Kłodzkiej.








Do Góry