Kategoria: Różne, Wywiady

Moim nałogiem od dziecka były rajdy. Leszek Kuzaj przerywa odwyk

– Musiałem znaleźć swoją drogę w życiu – nie mogłem jej znaleźć w żadnym innym miejscu niż w motoryzacji, którą kocham. Kocham jeździć, ale sportowo – nie po drogach publicznych, co wielokrotnie podkreślałem. Kocham samochody, ale największą miłością były i są zawsze te wyczynowe – i znalazłem taką drogę, żeby nikt nie ucierpiał, a zarazem, aby móc sobie spojrzeć w oczy i znaleźć powód, żeby świadomie przerwać ten odwyk i zacząć czynnie uczestniczyć w treningach. Dla mnie zawsze najważniejsze były treningi, a zawody były wisienką na torcie. Bardzo ciężko pracowałem przez całe życie i myślę, że w tej chwili, po tych latach przerwy, mam bardzo dużo motywacji.

Czy może być lepsze wprowadzenie do historii, którą opowiedział nam Leszek Kuzaj, niż te, jego własne słowa? Z przyjemnością zawitałem w salonie Kuzaj Sport, w którym spotkałem czterokrotnego Mistrza Polski. Zapracowany siedział akurat w Fieście S2000, dopieszczając swój – jak się później okazało – egzemplarz.

Nie przedłużając, bo wiem, że jesteście spragnieni wieści od Leszka, zapraszam do lektury.

Gabriel Borowy: Znajdujemy się w salonie Kuzaj Sport, w którym stoją trzy Fiesty. Przynajmniej tyle widać…
11010999_469552616549111_8132328829604746633_oLeszek Kuzaj: W zasadzie są cztery. W drugim salonie stoi jedna, niekompletna, a obok niej jest sporo części serwisowych. Od razu dementuję – nie chodzi o to, że będę startował w rajdach. Może też tego żałuję, ale ci, który mnie pamiętają i znają mój charakter wiedzą, że nie robię nic na 50%. Jeżeli już, to tylko na 100 procent. W związku z tym nie mam w tej chwili czasu ani drogi takiej przed sobą, żeby brnąć, zwłaszcza w mistrzostwa Polski. Nie wybrałem nigdy kariery, mimo możliwości startów, w rajdach cross country – to nie dla mnie. Kocham prędkość i to była zawsze moja domena. Nie wiem, czy jestem w stanie odnaleźć się tak bardzo redukując prędkość i czy aż tak bardzo chce mi się uczyć tej pustyni. Serce zawsze było przy rajdach klasycznych.

Dzięki moim przyjaciołom z Wrocławia powstaje projekt, a całym inspiratorem – albo wirusem – przedsięwzięcia jest Mariusz Woźniczko, który stworzył mi duże możliwości, zwłaszcza miejsca, gdzie mogę trenować. Zaprosił mnie do dwóch miejsc, jedno bardzo egzotyczne – Dubaj – a w nim pustynia i tor samochodowy. Drugie to jedna z krajowych kopalń. W kraju mamy dwie kopalnie do dyspozycji, gdzie mogę mieć kilkanaście, albo nawet kilkadziesiąt odcinków specjalnych.

Wszystko to wygląda na jakiś większy projekt.
IMG_2370Chcemy wspólnie z Mariuszem zrobić coś, co nie miało w tej chwili wymiaru. Mówię o projekcie motorsportowym. Boli nas wszystkich serce widząc, jak polskie rajdy wyglądają, jak wygląda organizacja tych rajdów. Oczywiście nie mówię o zawodnikach, którzy mają pełne serca do walki i borykają się z lepieniem budżetu. Tak naprawdę cały czas śledzę to wszystko co się dzieje i żal mi tego wszystkiego. Może w tej chwili jest taki moment i może uda nam się coś stworzyć, czego nie było. Ale mówimy tylko i wyłącznie o nawierzchniach szutrowych, ponieważ one są dla nas dostępne, a poza tym powinny dostarczyć innego wymiaru w tym kraju niż jeżdżenie tylko i wyłącznie po torach, pojeżdżawkach między słupkami. Cóż to za kierowca rajdowy, jeśli nie potrafi jeździć po nawierzchniach szutrowych. W związku z tym chcemy to zrobić.

Mam nadzieję, że nam się uda zrobić coś w większym rozmiarze, a jednocześnie sprawi to takie możliwości, że będę mógł regularnie siedzieć w samochodzie sportowym. Na treningach, testach. Być może będę miał także możliwość przekazania swojej wiedzy szerszemu gronu adeptów sportu, bądź tym, którzy będą chcieli doskonalić swoją technikę jazdy. To będzie taki ogólny program, w którym mam nadzieję, będziemy się widzieć.

Trzymajcie kciuki, aby wszystko wypaliło. Robimy to naszymi siłami, naszym zaangażowaniem i chcemy to dopiąć, bo mamy wielkie serce do tego sportu. Przede wszystkim dla zawodników w tym kraju. Zrobimy to po swojemu – zobaczymy kto się na nas obrazi, kto nam będzie stawiał jakiekolwiek przeszkody, ale ci, którzy mnie pamiętają, wiedzą, że przechodzę przez wszystko. Tak czy siak życzyłbym Wam i sobie w tym roku, żebyśmy mogli się spotykać w tych miejscach. Myślę, że będzie to o wiele bardziej ciekawsze niż nawet to, co możecie zobaczyć, niestety, w mistrzostwach Polski. Poza tym – wracają w mistrzostwach rajdy szutrowe, więc będzie to też świetne miejsce do treningu dla zawodników, możliwość nawet porównania się czy ustawienia samochodu.

A co z Twoim powrotem?
Nie chcę wracać, choć może jak się rozjeżdżę, to wystartuję w jakimś rajdzie szutrowym. Nie chcę składać pustych deklaracji, rozgrzewać. Cieszę się niezmiernie, bo mam kilka samochodów do dyspozycji w tej chwili. Dzięki Mariuszowi trochę pojeździłem. Mamy w planach kilka bardzo fajnych samochodów, być może i WRC będzie. Nie zrobimy tego może w stylu hollywoodzkiej produkcji Kena Blocka, ale zrobimy to w Polskim, realnym wymiarze, który mam nadzieję podbije serca wszystkich kochających ten sport, poświęcających się aby jeździć go oglądać i kibicować. Czasami brakuje trochę wrażeń. Nie chcę, żeby tylko Rajd Polski stał się tym świętem, który tak naprawdę zabił mistrzostwa Polski. I to, że możecie zobaczyć w Polsce zawodników z czołówki światowej to, niestety uważam, że podcięło bardzo skrzydła polskim zawodnikom. A to już sami wyważcie co jest lepsze. Bo odkąd mamy rajd mistrzostw świata to mistrzostwa Polski bardzo ucierpiały i wszystkie środki idą na WRC, natomiast reszta to jest tylko, żeby było. To nie tworzy żadnej przyszłości, a tak naprawdę wszyscy robimy coś dla przyszłości. Chyba zrobiłem tyle, że tak wiele osób mnie do dzisiaj pamięta, w związku z tym chciałbym, przy pomocy swoich przyjaciół zrobić jeszcze więcej.

IMG_2368Wracając do samego projektu. Będzie to coś oparte o rajdy okręgowe, czy może w ogóle bez związku z Polskim Związkiem Motorowym?
Nie rozmawiałem w ogóle z Polskim Związkiem Motorowym. Na razie nie będę rozmawiał, nie widzę takiej potrzeby. Zawsze mogę zorganizować sobie imprezę prywatną i nikt mi tego nie zabroni. Natomiast jeżeli spotka się to z pozytywnym oddźwiękiem i okaże się, że nasza droga jest właściwa, to będę zaszczycony, jeżeli będę mógł rozmawiać z Polskim Związkiem Motorowym i przedstawić im swoją formułę show, takiego, powiedzmy sobie, sprintu. I jeżeli związek będzie chciał nadać temu rangę – to po prostu nada. Myślę, że znajdzie właściwą drogę. Nie robimy tego przedsięwzięcia w żaden sposób komercyjnie. Dobrze byłoby, gdyby utrzymało się samo, natomiast tak czy siak musimy zaangażować dużo czasu i własnych środków, żeby to powstało. Cudowne jest to, że mamy własne miejsca do dyspozycji. A jak wiemy, dzisiaj z miejscami jest duży problem. Mało jest tak przychylnych i jednocześnie profesjonalnych ludzi, z dużym doświadczeniem w rajdach, którzy pomogą nam to zorganizować i zabezpieczyć. Od strony technicznej, medycznej, bezpieczeństwa. Potrzebne są wszystkie te elementy, które stworzą fajne widowisko.

Tuż obok nas stoi Fiesta Proto, dalej Fiesta S2000. Jedna z nich przygotowana do Twoich treningów.
Szutrowa niewątpliwie zostanie dla mnie, do używania na tych wszystkich eventach. Mamy Mitsubishi Lancera Evo IX, być może też to Proto, które tutaj stoi. A jak nie będzie S2000, to pewnie będzie coś lepszego. Bardzo chciałbym WRC. Kto wie. Końcówka roku była tak świetna, jeżeli chodzi o pomysły i ich realizację, a tak jak mówię – jedynie właściwy zespół może doprowadzić do sukcesu – a taki zespół mamy. Takich ludzi, którzy rozumieją się bez słów i ufając sobie tworzą po prostu bardzo fajne rzeczy, co pokazał poprzedni rok. Może nie były spektakularne, ale myślę, że dało nam to wiele materiału sprawdzającego, i myślę, że czas na coś nowego.

IMG_2381 IMG_2374 IMG_2373

Marzenie Leszka Kuzaja na rok 2016?
Prawda jest taka, że świadomie nie pojawiam się gdzieś na rajdach, zawodach. Swoim najbliższym tłumaczę to w jeden sposób: jeżeli człowiek, jakikolwiek, jest uzależniony od jakiegokolwiek nałogu, to musi przejść odwyk. Moim nałogiem od dziecka były rajdy. To był jedyny mój nałóg, który miałem, któremu poświęciłem całe swoje życie zawodowe i prywatne. Po to, żeby tworzyć tylko i wyłącznie pewien etap rajdów. I poniekąd dać to, co chyba mi się udało, bo szybko o mnie nie zapomniano. To jest fajne, bo po latach nabierasz do tego dystansu i to znaczy, że stworzyłeś jakąś osobowość, jakiś swój styl, który szybko nie minął, nie odszedł. Natomiast, jeżeli jesteś na „odwyku”, to musisz restrykcyjnie przestrzegać warunków, żeby on przyniósł efekt. I tak, niestety, było przez parę lat.

Tłumiłem gdzieś to w sobie, bardzo, ale nie potrafię być obok, bierny. Zawsze musiałem być czynny. Skoro nie mogę jeździć, to po cóż mam tam być i budzić swoje emocje, kiedy jest to dalej we mnie. Wygląda na to, że znalazłem drogę, żeby wrócić do nałogu w taki sposób, aby rodzina na tym nie ucierpiała, i być może przysporzył wszystkim dużo radości. Dać coś jeszcze więcej z siebie, żeby inni skorzystali. Myślę, że tak składa się to w jedną całość. W dzisiejszych czasach ciężko wierzyć w szlachetność, ale jeśli popatrzymy na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy to jednak widzimy, że jesteśmy bardzo szlachetni. Chcemy dać coś z siebie. Pojeździć.

Chcielibyśmy tylko, żeby ten projekt utrzymał się sam w sobie. Nikt nie tworzy go zarobkowo. Wszyscy damy coś z siebie – ja na pewno dam swoje doświadczenie, przemyślenia, efekty treningów. Chcę jeździć – a co przyniesie przyszłość, czy gdzieś wystartuję, czy nie – może nie budujmy tu żadnej filozofii, bo ja nigdy nie robiłem nic dla mediów. Ja to robiłem z czystej miłości do ścigania się i często do walki z samym sobą, żeby wzmocnić swoją pewność i znaleźć swoją wartość w rajdach, co czasami dla zawodnika jest bardzo istotne. Zwłaszcza, kiedy ma się trudne momenty, lub jest się pogubionym. Wierzę w tej chwili, że to wszystko w spokojny, ale dość spektakularny sposób przyniesie duże efekty. Chciałbym, żeby za dwa lub trzy lata było to pożądane, oczekiwane wydarzenie motorsportowe w naszym kraju.

komentarzy







Serwis tworzy grupa pasjonatów, dla których rajdy samochodowe są czymś więcej niż tylko sportem.

Zgodnie z nazwą Rajdy24, relacjonujemy życie rajdowego świata 24 godziny na dobę.

Nasi partnerzy

Dołącz do nas!

Copyright © Rajdy24.pl (2014 - 2016). Właścicielem serwisu jest firma GB Promotion

To Top