Grzegorz Grzyb – „uwielbiam startować w rajdach, robię to przez całe dorosłe życie” – wywiad
Rajdy – zespoły, media, kibice, organizatorzy… Kilka myśli przed rajdowym sezonem
Arkadiusz Lechoszest gotowy do startu Rallysprint Kopna 2019
Mam bardzo duży niedosyt – Beata Borowicz po pierwszej rundzie MPRC 2019
Platinum 3. Rajd Memoriał Janusza Kuliga i Mariana Bublewicza 2019 – siódme miejsce w klasie 1 duetu Wrona / Browiński
previous arrow
next arrow
Slider


Kategoria: WRC

Mikko Hirvonen, czyli postrach Loeba

„Latający Finowie” to kultowa grupa nieustraszonych kierowców walczących zawsze o najwyższe laury. Do tej elity zaliczają się takie osoby jak Latvala, Kankkunen, Makinen, Alen czy Vatanen. Wśród nich jest również kierowca, który jako jeden z niewielu stwarzał realne zagrożenie dla 9-krotnego mistrza świata, Sebastiena Loeba. Mowa tu oczywiście o Mikko Hirvonenie. 34-letni Fin, pasjonat starych Fordów oraz oddany ojciec, ogłosił odejście z M-Sportu i najprawdopodobniej przerwanie kariery w WRC. Co popularny Mikko wniósł do mistrzostw świata w ciągu dwunastu lat startów?

Kariera Hirvonena rozpoczęła się gdy miał 18 lat. Kupił on wtedy dwulitrowego Opla Kadetta i wraz ze swoim kuzynem na prawym fotelu wyruszył na trasę rajdu Laihia. Rajd nie obył się dla niego bez przygód, jednak młody Fin znalazł się mecie. W roku 2001 wywalczył tytuł wicemistrza Finlandii w grupie N, co zaowocowało poznaniem fińskiego łowcy rajdowych talentów, Timo Jouhki, z którym współpracuje do dziś.

fot. M-Sport

fot. M-Sport

Rok 2002 był dla niego czasem na zbieranie doświadczenia. W ciągu jednego sezonu wystartował aż dziesięcioma różnymi autami, jeżdżąc na zmianę z Jarmo Lehtinenem oraz obecnym pilotem Latvali, Mikką Antilą. Hirvonen poznawał wtedy włoskie asfalty, szlifował swoje szutrowe umiejętności w fińskich rajdach, ale także zaliczył dwa debiutanckie występy w WRC. Na pierwszy ogień poszedł legendarny Neste Rally Finland, gdzie jadąc Renault Clio s1600 uplasował się między n-grupowymi Lancerami, na dwudziestej pierwszej pozycji. Trzy miesiące później wystartował w Rajdzie Wielkiej Brytanii przestarzałą Subaru Imprezą WRC’00. Ten występ okazał się dla niego pechowy, gdyż z powodu kłopotów technicznych musiał wycofać się już po piątym oesie.

2003 rok okazał się być przełomowym okresem w karierze Mikko. Nawiązał stałą współpracę z Jarmo Lehtinenem oraz podpisał kontrakt z fabrycznym zespołem Forda. Umowa 23-letniego Fina obejmowała wszystkie rundy Mistrzostw Świata. Niestety Hirvonen na pewno nie wspomina tego sezonu najlepiej. Rozpoczynający cykl Rajd Monte Carlo jechał bardzo zachowawczo, notując czasy poza pierwszą dziesiątką, ze stratą około trzech sekund na kilometrze. Na dziewiątym odcinku specjalnym Fin wypadł z trasy i nie dotarł do mety. W podobny sposób przejechał cały sezon. Nie ukończył aż sześciu rajdów, a w pozostałych finiszował w drugiej dziesiątce. Wyjątek stanowił rajd Cypru i Nowej Zelandii, gdzie był kolejno szósty i dziesiąty. Jazda debiutanta zakończyła się 16 miejscem w klasyfikacji sezonu.

Rok później, Mikko Hirvonen ogłosił transfer do fabrycznego zespołu Subaru. Sezon rozpoczął się dla niego tak jak poprzednio, a więc wypadkiem i nie ukończeniem rajdu. Dalsza część roku wyglądała już jednak bardzo obiecująco. Hirvonen i Lehtinen kończyli rajdy w pierwszej dziesiątce, dwukrotnie finiszując nawet na czwartej pozycji. Taka jazda przyniosła mu siódme miejsce w klasyfikacji generalnej. Niestety zespół Subaru nie zdecydował się na przedłużenie kontraktu.

fot. M-Sport

fot. M-Sport

W 2005r. Hirvonen wystartował łącznie w sześciu eliminacjach WRC, jeżdżąc prywatnym oraz fabrycznym Focusem. Zaliczył również pojedynczy start w Skodzie Fabii WRC. Najważniejszym rajdem okazał się kończący sezon Rally RACC Catalunya. Fin jadąc Focusem w ewolucji 03, dyktował fantastyczne tempo, wygrywając aż trzy odcinki specjalne. Ostatecznie Mikko zameldował się za Sebastianem Loebem i Francois Duvalem. Tak fantastyczna jazda wywarła duże wrażenie na Malcolmie Wilsonie, co zaowocowało podpisaniem kontraktu z M-Sportem.

Hirvonen wraz ze swoim zespołowym kolegą Marcusem Gronholmem, od początku prezentowali piekielnie szybką jazdę. Mikko osiem razy stawał na podium, w tym raz na najwyższym stopniu, wygrywając Rajd Australii. Liderował wtedy przez cały drugi i trzeci dzień, co dało mu zwycięstwo nad drugim Petterem Solbergiem o 37 sekund. Gronholm cały sezon zakończył na drugim miejscu, a Hirvonen na trzecim. Tym samym, dwaj fińscy kierowcy, przypieczętowali tytuł fabrycznego mistrza świata dla zespołu Forda.

W 2007 roku Hirvonen na stałe wpisał się w grono kierowców rywalizujących o zwycięstwo. Wygrał trzy rajdy i siedem razy stawał na podium. Jedynym rajdem, w którym Mikko ze swoim pilotem nie zdołał zameldować się w pierwszej dziesiątce był Rajd Francji. Na trzecim oesie za szybko wszedł w lewy zakręt i zahaczył tylnym prawym kołem o krawężnik, co spowodowało poważne uszkodzenia auta. Resztę sezonu przejechał jednak bezbłędnie, a to ponownie zaowocowało trzecim miejscem w generalce i przyczynieniem się do zdobycia drugiego pod rząd mistrzowskiego tytułu dla zespołu Forda.

Następny sezon był kolejnym dużym krokiem w karierze Mikko. Po zakończeniu kariery przez Marcusa Gronholma, zespołowym kolegom Fina został jego rodak, Jari-Matti Latvala. Hirvonen za cel w tym sezonie postawił sobie zdobycie mistrzostwa. We wszystkich piętnastu rundach meldował się w pierwszej dziesiątce, wygrywając w sumie trzy rajdy. To wszystko wystarczyło na zdobycie pierwszego w karierze tytułu wicemistrza świata ,a z głównego tytułu po raz piąty cieszył się Sebastian Loeb.

fot. M-Sport

fot. M-Sport

Rok 2009 przeszedł do historii WRC jako jeden z najciekawszych. Mikko ponownie był zdeterminowany, aby zdobyć tytuł mistrzowski i robił wszystko aby w końcu pokonać Francuza. Początek sezonu zdecydowanie należał do Loeba, gdyż wygrał on aż pięć rajdów z rzędu, lecz Hirvonen w czterech z nich stawał na podium. Passę Sebastiana Loeba przerwał w rajdzie Włoch Jari- Matti Latvala, a Hirvonen był wtedy drugi. Kolejne cztery rajdy wygrywał Mikko, ale w Katalonii, to Loeb był najszybszy. O tytule mistrzowskim zadecydował ostatni rajd, rozgrywany w Wielkiej Brytanii. Po czternastu z szesnastu zaplanowanych oesów, Loeb prowadził z przewagą 18s. Prawdziwy dramat rozegrał się na oesie piętnastym. Tam w aucie Hirvonena otworzyła się maska, przez co musiał się zatrzymać i ją zamknąć. Fin stracił minutę i musiał zadowolić się zdobyciem kolejnego tytułu wicemistrzowskiego.

Sezon 2010 rozpoczął się dla Fina bardzo obiecująco. Hirvonen wygrał dwie pierwsze rundy, jednak dobra seria zakończyła się w Meksyku. Tam Mikko był czwarty. W Rajdzie Jordanii doznał wypadku, przez co całą imprezę zakończył na dwudziestym miejscu. Później Hirvonen tylko raz stał na podium. Było to podczas Rajdu Turcji, gdzie zajął trzecie miejsce. W dalszej części sezonu odnotował dwa wypadki pod rząd i do końca roku nie zameldował się w pierwszej trójce. Ostatecznie w klasyfikacji generalnej, znalazł się na rozczarowującym szóstym miejscu.

W 2011 ekipa Forda zaprezentowała nową broń – Fiestę WRC. Rok rozpoczął się dla nich fantastycznie, gdyż Hirvonen wygrał Rajd Szwecji o 6,5s. przed Madsem Ostbergiem. W pierwszym szutrowym rajdzie, zwycięstwo odniósł DS3 WRC z Loebem i Eleną na pokładzie. Hirvonen finiszował z dużą stratą na drugiej pozycji. Resztę rajdów kończył w pierwszej piątce, wygrywając po drodze Rajd Australii. Przed ostatnim rajdem w sezonie, Fin ponownie miał szanse na walkę o tytuł mistrzowski. Niestety i tym razem Wielka Brytania nie była dla niego łaskawa. Podczas siódmego odcinka specjalnego Hirvonen uderzył o pień drzewa i uszkodził silnik. Zniszczenia były na tyle poważne, że Fin mógł powrócić do jazdy dopiero po skorzystaniu z systemu SupeRally. Ostatecznie Mikko ponownie zdobył wicemistrzostwo, a pierwsza nagroda przypadła Loebowi.

fot. M-Sport

fot. M-Sport

Trzy dni po zakończeniu Rajdu Wielkiej Brytanii, świat obiegła sensacyjna wiadomość o przejściu Hirvonena do zespołu Citroena, gdzie jego zespołowym kolegą stał się największy rywal. Przejście do francuskiego zespołu oznaczało oczywiście, że nie będzie mógł walczył o tytuł mistrzowski. Loeb całą sytuację skomentował następująco: „znam Mikko jedynie w roli mojego rywala, więc miło jest być po tej samej stronie. Dobrze się dogadujemy i myślę, że darzymy się szacunkiem. Mikko ma mnóstwo doświadczenia i przeniósł się z zespołu, w którym miał bardzo szybki samochód. Jestem przekonany, że wniesie na pokład nowe pomysły i pomoże nam w rozwoju”. Fin cały sezon przejechał bardzo szybkim i równym tempem. Zwyciężył w rajdzie Włoch i aż jedenaście razy meldował się na podium. W sumie Hirvonen zgromadził 213 punktów i uplasował się tuż za Loebem, który zdobył swój ostatni, dziewiąty tytuł w karierze.

W ubiegłym roku Francuz miał zaliczyć tylko kilka rajdów, co oznaczało idealną okazję do zdobycia pierwszego tytułu mistrzowskiego przez sympatycznego Fina. Niestety Hirvonen nie wykorzystał tej szansy. Do stawki dołączył zespół Volkswagena z Sebastianem Ogier na pokładzie, który prezentował nieosiągalne dla innych tempo. W całym sezonie Hirvonen wygrał zaledwie dziesięć odcinków specjalnych i pięć razy znalazł się na podium. Taka jazda wystarczyła tylko na czwarte miejsce. Przed nim znalazł się Ogier, Neuville i Latvala.

Hirvonen zawsze uchodził za duszę towarzystwa i bardzo wesołego człowieka, jednak w zespole Citroena nie pokazywał tego, co uwielbiało w nim wiele osób. Mikko na dwa tysiące czternasty rok postanowił powrócić „do domu”, a więc do M-Sportu. W tym sezonie jest to już jednak zupełnie inny zespół, niż chociażby w 2011. Po wycofaniu się Forda, Wilson z trudem uzbierał budżet na sezon dla dwóch kierowców, a więc nie ma tu mowy o dużych wydatkach na udoskonalenia w aucie. Doszczętne spłonięcie auta wartego 2 miliony złotych podczas Rajdu Włoch jeszcze bardziej uszczupliło portfel zespołu. Mikko wyraźnie zmaga się z brakiem formy, przez co tylko raz znalazł się na podium. Hirvonen i Wilson nie są zadowoleni z tegorocznej współpracy. Założyciel M-Sportu bardzo gorzko wypowiedział się o swoim podopiecznym po Rajdzie Finlandii: „myślałem, że ta impreza będzie dla niego wielką szansą, zwłaszcza, że byliśmy tak mocni rok temu – zarówno Thierry oraz Mads prowadzili w naszych samochodach”. Dwudziestego siódmego sierpnia, świat obiegła wiadomość, że Hirvonen po tym sezonie najprawdopodobniej rozstanie się z M-Sportem i nie wiadomo, czy w ogóle zobaczymy go za rok w mistrzostwach.

Ciężko jest sobie wyobrazić WRC bez popularnego Mikko. Fin wniósł do tego sportu wiele kolorytu, a jego występy przez lata dostarczały nam niesamowitych emocji. Wiele osób mówi, że dobrym rozwiązaniem dla Hirvonena będzie przejście co rallycrossu. Swoją drogą, fajnie byłoby zobaczyć ścigającego się Solberga z Hirvonenem na jednym torze. Ciekawe tylko, czy Mikko wolałby jeździć Citroenem, czy Fordem… 🙂

fot. M-Sport

fot. M-Sport

Click to comment

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply








Do Góry