Kategoria: RSMP, Wywiady

Mariusz Stec: na nowo złapałem wiatr w żagle (wywiad)

Mariusz Stec, siedmiokrotnie najszybszy „góral” w Polsce, skupia się teraz całkowicie na rozwoju projektu PROTO i swoich startach w Rajdowych Samochodowych Mistrzostwach Polski. Dla zawodnika z Urzędowa jest to piętnasty sezon w cyklu, w którym – jak sam mówi – chce jeździć w czołówce, do czego dąży krok po kroku.

Z Mariuszem rozmawialiśmy podczas przerwy pomiędzy Rajdem Rzeszowskim i Rajdem Wisły.

Jak wiemy urodziłeś się w rajdowej rodzinie, więc naturalne jest, że poszedłeś w ślady swojego ojca. Czy w młodości myślałeś jednak, aby obrać inną drogę życiową?
Mariusz Stec: Naturalnie, jak to mały chłopiec – chciałem być strażakiem. Potem jednak szybko mi przeszło. Motorsportem zaraził mnie tata i tak już zostało. Aktualnie zawodowo prowadzę własny biznes w Urzędowie, ale jest on ściśle związany z tym, czym zajmował się mój tata. Obaj też bardzo mocno angażujemy się w budowanie samochodów PROTO. To praca i pasja w jednym. Dziś nie wyobrażam sobie robić nic innego.

fot. Marcin Szarzyński

fot. Marcin Szarzyński

Twoja rajdowa kariera trwa już długo, a w motorsporcie osiągnąłeś już bardzo wiele. Czy przez Twoją głowę przetaczają się już myśli o zakończeniu kariery – a może jednak ciągle wyznaczasz sobie nowe cele?
Za wcześnie na zakończenie kariery. Po zakończeniu sezonu w którym miałem wypadek w Sopocie, miałem chwilę w której powiedziałem mam dość, ale jeszcze jeden sezon przejeździłem. Potem musiałem sobie zrobić chwilę przerwy od jeżdżenia. Przyczyny były różne, głównie finansowe, ale także taki czysto ludzkie – byłem po prostu zmęczony. Teraz na nowo złapałem wiatr w żagle i podoba mi się to jak teraz jeździmy. Każdy rajd to meta, każdy rajd to nowe doświadczenie. Nareszcie się rozwijamy i walczymy.

Twoi fani cenią Cię za Twój widowiskowy styl jazdy. Czy jest to dla Ciebie naturalny sposób na prowadzenie auta rajdowego, czy może zawsze starasz się dostarczyć trochę frajdy kibicom?
Ja wyznaję zasadę, że najważniejsi są kibice. Przede wszystkich to dla nich jeździmy. Nie ukrywam, że gdy jadę na limicie i uda się wykonać coś widowiskowego to banan na twarzy sam się pojawia. A styl jazdy to styl, którego nauczyłem się w rallycrossie i do dziś mam go gdzieś z tyłu głowy. Cieszę się, gdy po dobrym rajdzie widzę komentarze pod filmem na YouTube, że fajnie było mnie oglądać. To daje dużo energii i siły do dalszej pracy.

063W ciągu siedemnastu lat Twojej kariery osiągnąłeś bardzo wiele. Czy czujesz się spełniony jako kierowca? Co jeszcze chciałbyś osiągnąć?
Mocno stawiam na Rajdowe Samochodowe Mistrzostwa Polski. Pomimo atmosfery, która panowała nie poddaliśmy się i jedziemy dalej. Moim marzeniem jest ściganie się w RSMP samochodem PROTO na równi z samochodami R5. Tak jak robi to Bryan Bouffier. Ten człowiek udowodnił, że można. A skoro można to chciałbym dojść do takiej wprawy, by osiągać jeszcze więcej. Nie jestem jeszcze spełniony sportowo. Mam cel jeździć w rajdowej czołówce. I pomału dążę do tego, ale składa się na to wiele czynników, a część z nich nie jest zależna ode mnie.

Czy wsiadając do rajdówki odczuwasz strach przed wypadkiem? Jak wpływa na to Twoje doświadczenie? Czy im dłużej jeździsz tym mniej się boisz?
Kiedyś tak myślałem, że przecież wiem co robię. Znam się na podjazdach w górach. Życie szybko zweryfikowało moje myślenie. Nawet po wypadku w Sopocie myślałem, że nie miał on wielkiego wpływu na moją psychikę. Okazało się jednak, że miał. Teraz nie tyle się boję, ile analizuje to co dzieje się dookoła z większą uwagą. Nie myślę o wypadku, bo to by mnie spowolniło. Robię swoje, ale w taki sposób by nie doprowadzić do wypadku. Im dłużej jeździsz tym masz większą pewność w tym co robisz.

Gdybyś mógł cofnąć się w czasie i zmienić coś w swojej karierze, to co by to było?
Nie da się tak. Wszystko co zdarzyło się w moim życiu miało jakiś sens. Po coś to było. Choć wkurzają mnie niektóre sytuacje. Ogólnie jednak jeśli mógłbym coś naprawiać i zmieniać to raczej nie tyle to czego dokonaliśmy w motorsporcie, a to czego nie dokonaliśmy w biznesie.

Jaki moment w swojej karierze uważasz za najszczęśliwszy, a jaki był dla Ciebie najgorszy?
Najgorszy czas przyszedł po wypadku w Sopocie. Był przełomowy i bardzo ostro kończący pewne rzeczy. Wiele się wtedy skończyło. Najszczęśliwszych momentów było wiele, bo to zawsze ten moment kiedy stajesz na podium i otrzymujesz gratulacje. Cieszysz się razem z zespołem, że udało się zwyciężyć kolejny raz i że nasz samochód znów nie zawiódł. Wyjeżdżenie siedem razy Mistrza Polski GSMP to był prawdziwy wyczyn i do dziś jestem z tego dumny.

Bardzo często z ust Roberta Kubicy słyszymy, że na odcinkach specjalnych przeszkadzają mu jego wyścigowe nawyki. Czy startując w GSMP i RSMP również borykałeś się z takimi problemami, czy może starty w tych dwóch dyscyplinach Ci pomagały?
Robert Kubica ma rację. Wyścigi i rajdy to dwie różne dyscypliny sportu. Oczywiście doświadczenie za kółkiem pomaga. Jednak rajdy to jeszcze większy wysiłek całego zespołu. Liczysz się nie tylko Ty, Twój samochód i umiejętności. Dochodzi także pilot, bez którego nie da rady jechać 160km/h między drzewami. Musisz nauczyć się ufać drugiej osobie, a nie tylko sobie. To także inny rodzaj myślenia podczas całego rajdu. Wyjeżdżasz na odcinek i nie wiesz jaka opona będzie najlepsza, bo idzie chmura i może spadnie deszcz, a może jednak nie spadnie. W wyścigu górskim oponę możesz zmienić co podjazd jeśli tylko chcesz. W rajdzie nie masz na to miejsca. To tylko kilka czynników jest ich oczywiście więcej, ale nie wiem czy starczyło by nam tu miejsca.

Który sport jest trudniejszy – wyścigi górskie czy rajdy samochodowe?
Zdecydowanie rajdy samochodowe. Jest większa różnorodność tras. Nawet jeśli rajd z roku na rok idzie tymi samymi ulicami, to przez kilka miesięcy mogą one się zmienić, bo np. kawałek drogi zostanie wyremontowany, a drugi nieco się zniszczył. Rajdy są fantastycznym doświadczeniem.

fot. Tomasz Macherzyński

fot. Tomasz Macherzyński

Gdybyś musiał wybierać pomiędzy tymi dwoma dyscyplinami, to którą byś wybrał?
Nie tylko nie to. Ja najchętniej jeździłbym i tu i tu. Niech mi tylko na to budżet pozwoli.

Czy masz w planach wystąpić jeszcze kiedyś w rallycrossie? Jest to dyscyplina bardzo mocno rozwijająca się za granicą, jednak w Polsce nie jest już tak kolorowo. Jak myślisz, dlaczego w Polsce ten sport nie jest tak popularny?
W Stanach GRC to prawdziwe widowisko. Medialna promocja jest na tyle silna, że wszystko zaczyna działać. Są sponsorzy z dużymi budżetami, które spokojnie zapewniają kibiców. W naszym kraju budżety są mniejsze, a sponsorzy patrzą na motorsport jak na duży koszt. Pomału się to już zmienia, ale dalej duża część sponsorów nie widzi lojalności kibica sportowego. My, kierowcy rajdowi, widzimy to. Widzimy jak kibice zrzucają się na sponsorowanie kierowcy. Widzimy jak przychodzą na trasy dla jednego, dwóch zespołów. Ja pojawiłem się w rallycrossie dwa razy i chętnie bym jeszcze pojeździł, ale do tej dyscypliny trzeba mieć specjalne auto.

Od kilku lat rozwijasz projekt aut Proto, które są dobrą alternatywą dla odchodzących w niepamięć aut N-grupowych. Czy według Ciebie auto Proto jest szybsze od dobrze zbudowanej „N-ki”? Jeśli tak, to na czym polega przewaga Proto?
PROTO jest przede wszystkim lżejsze od N-ki. W nadwoziu Forda Fiesty jest też krótsza od moich dotychczasowych aut. To daje zupełnie inne wrażenia z pokonywania zakrętów, robi się to po prostu szybciej. Patrząc na wyczyny Bryana Bouffiera, mogę śmiało powiedzieć: auta PROTO są szybsze od N-ki. Są lżejsze i można w nich zastosować dużo więcej nowości technicznych niż w N-ce.

Budowane przez Twoją stajnię auta Proto czerpią podzespoły z dobrze znanych Lancerów. Jaki wpływ na prowadzenie oraz osiągi samochodu ma nadwozie, którego użyjesz do budowy?
Można powiedzieć, że kluczowe. Musi się ten Lancer jakoś zmieścić. A tak na poważnie to może to być auto dowolne, które podoba się użytkownikowi. My korzystamy z Mitsubishi, bo dobrze znamy tę markę.

IMG_4353Dla jakich kierowców dedykowane jest auto Proto?
Dla każdego kierowcy. Nie ma ograniczeń lub specjalnej grupy kierowców. To może być świetne auto na zapoznanie i treningi dla właścicieli R5 czy WRC. To może być auto rajdowe dla tych, którzy nie mogą sobie pozwolić na zakup droższego auta rajdowego. I w końcu to może być dla takiego kierowcy, który umie jeździć, wygrywać za sprawą swoich umiejętności i nie ma dla niego znaczenia czym to robi.

Jak oceniasz zapotrzebowanie na tego typu auta na polskim oraz światowym rynku?
Paradoksalnie więcej tych samochodów sprzedajemy za granicę. W Polsce sprzedaliśmy dwie sztuki. Gdybyśmy mieli możliwość homologacji tego auta w USA, to tamten rynek byłby dla nas najlepszy.

Gdybyś otrzymał nagły zastrzyk gotówki w wysokości kilku milionów euro, to na jaki cel przeznaczyłbyś te pieniądze? Chciałbyś rozwinąć projekt aut Proto, czy może zasiąść za sterami auta WRC w mistrzostwach świata?
Najpierw na testy i naukę. Potem na dopracowanie projektu PROTO i nieco marketingu. Potem sezon w PROTO w Polsce. Zdaje się, starczyło by jeszcze na WRC i start w europejskim wydaniu.

Oprócz budowy aut wyczynowych oraz startów w zawodach rozwijasz również projekt „Stec Academy”. Opowiedz nam proszę o tym przedsięwzięciu i o nadziejach jakie z nim wiążesz.
Lubię uczyć młodych kierowców. Siadać z nimi do auta i pokazywać jakie drzemią w nich możliwości. W ten sposób nauczyłem już kilku młodych ludzi jak jeździć i dziś jeżdżą już na własny rachunek np. w Volkswagen Catrol Cup. Wynajmujemy tor lub drogę, bierzemy zespół na kilka dni jazdy i uczymy się wspólnie z kierowcą zachowań, refleksu i odpowiedniego podejścia do auta. Kierowca musi jasno precyzować o co mu chodzi, jak auto się zachowuje i co chce osiągnąć, wtedy zespół mechaników wie co ma robić. Tego się uczymy. „Stec Academy” to możliwość nauki wyczynowej, ale także bezpiecznej jazdy w zwykłym ruchu drogowym.

Gdybyś mógł stworzyć od podstaw swój wymarzony oes, to jakby on wyglądał i jakim autem chciałbyś go przejechać?
Chciałbym by był szutrowy, kręty i najchętniej pod górę. A przejechałbym go z ogromną przyjemnością autem WRC, albo Fordem Fiestą PROTO z sekwencyjną skrzynią biegów.

komentarzy







Serwis tworzy grupa pasjonatów, dla których rajdy samochodowe są czymś więcej niż tylko sportem.

Zgodnie z nazwą Rajdy24, relacjonujemy życie rajdowego świata 24 godziny na dobę.

Nasi partnerzy

Dołącz do nas!

Copyright © Rajdy24.pl (2014 - 2016). Właścicielem serwisu jest firma GB Promotion

To Top