„Będzie długo, długo nic, a później ja” – Sebastian Luty zawodnik w szybkim wózku
RaceForce 1 – nowy projekt w polskim motorsporcie
Ott Tänak zdominował Rajd Estonii!
Rajd Elektrenai 2019: Duet Mikołaj Marczyk / Szymon Gospodarczyk najszybszy z Polaków
Kacper Wróblewski chce wykorzystać doświadczenie z Rajdu Polski na Litwie
previous arrow
next arrow
Slider


Kategoria: ERC, RSMP

Marcin Słobodzian po 76. Rajdzie Polski 2019 – „Był to mój najpoważniejszy wypadek”

W niedzielne popołudnie za Rynku w Mikołajkach zakończył się PZM 76. Rajd Polski. Wygrała rosyjska załoga Lukjaniuk/Arnautow w samochodzie Citroen C3R5. Wśród licznych pechowców tego bardzo trudnego rajdu znalazła się niestety również załoga Marcin Słobodzian/Kamil Kozdroń w samochodzie Ford Fiesta R5.

Marcin Słobodzian: Myśleliśmy, że będzie to fajny dla nas rajd. Zaczęliśmy go z dobrej strony. Zakwalifikowaliśmy się do najlepszej piętnastki rajdu i losowaliśmy miejsce startowe wśród najlepszych kierowców, co było dla nas wielkim przeżyciem. Kłopoty zaczęły się następnego dnia. Okazało się, że zrobiliśmy błąd podczas zapoznania z trasą i mieliśmy za szybki opis, przez co wkradały się niepotrzebne
niespodzianki podczas jazdy i było z tym sporo problemów. Do tego doszły kłopoty
techniczne na najdłuższym odcinku. Z powodu awarii zgasł nam silnik, zatrzymaliśmy się i straciliśmy ponad minutę zanim ruszyliśmy dalej. Tak więc pierwsza pętla stała pod znakiem strat i problemów. Na strefie serwisowej zrobiliśmy kilka poprawek w ustawieniu samochodu. Podczas dwóch pierwszych odcinków drugiej pętli zaczęliśmy poprawiać czasy.
Niestety pechowy okazał się ponownie najdłuższy oes. Na jednym z zakrętów wypadliśmy z drogi, rolowaliśmy i z powodu uszkodzeń samochodu nie mogliśmy kontynuować rajdu. Całe szczęście nie odnieśliśmy obrażeń. Kamil ma skręconą kostkę, a ja jestem tylko poobijany.
W czasie rajdu zarówno ja jak i Kamil popełniliśmy trochę błędów, ale takie są rajdy i musimy pracować dalej, aby uniknąć ich w przyszłych startach. Był to mój najpoważniejszy wypadek, ale ryzyko takich przygód jest wpisane w ten sport i każdy
musi się z tym liczyć. Teraz musimy skupić się na tym, żeby odbudować samochód i jak najszybciej
wrócić na odcinki specjalne.

Fot. Robert Magiera








Do Góry