Plan zrealizowany w 100% – Arkadiusz Lechoszest po 1. Rajdzie Ziemi Głubczyckiej 2019
Paweł Sławik z JCB Interhandler kontynuuje starty w sezonie 2019
Damian Drapikowski wygrywa o włos drugą rundę Tarmac Masters!
1. Rajd Ziemi Głubczyckiej 2019 – wypowiedzi zawodników
Duet Adam Sroka i Krystian Woźniak bezkonkurencyjni w 1. Rajdzie Ziemi Głubczyckiej
previous arrow
next arrow
Slider


Kategoria: WRC

Łukasz Pieniążek sięga po cenne punkty do klasyfikacji WRC2 Pro

Częstochowianin Łukasz Pieniążek, pilotowany przez Kamila Hellera, ukończył swój pierwszy start w niezwykle trudnym Rajdzie Meksyku sięgając po cenne punkty do klasyfikacji generalnej rajdowych mistrzostw świata WRC 2 Pro.

Co prawda załoga fabrycznej ekipy M-Sport Ford WRT była w Meksyku jedyną zgłoszoną w kategorii WRC 2 Pro, ale musiała walczyć z szybkimi rywalami z klasy WRC 2 oraz wyjątkowo trudną trasą i ekstremalnymi warunkami.

Rajd Meksyku okazał się prawdziwie morderczym wyzwaniem. Problemy na trasie miało aż 15 z 23 zgłoszonych do startu załóg, a do mety dojechało tylko 16 z nich. Problemy nie ominęły także Polaków, którzy w piątek na siódmym odcinku uszkodzili przednie zawieszenie.

Pieniążek i Heller wrócili jednak do walki w sobotę, ostatecznie kończąc rajd na 12. miejscu, jako czwarta załoga w samochodzie R5. Polacy sięgnęli także po 25 punktów do klasyfikacji generalnej WRC 2 Pro, awansując w niej tym sposobem na drugie miejsce, zaledwie trzy punkty za zespołowym kolegą, Brytyjczykiem Gusem Greensmithem.

Już za trzy tygodnie, w ostatni weekend marca, Łukasz Pieniążek i Kamil Heller wystartują w kolejnej rundzie WRC, Rajdzie Korsyki.

„Za nami niezwykle trudny i wymagający weekend, dlatego cieszymy się, że dotrwaliśmy do mety i zebraliśmy bardzo cenne doświadczenie, dzięki któremu w przyszłym roku z pewnością wrócimy do Meksyku dużo mocniejsi – powiedział Łukasz Pieniążek, startujący 280-konnym Fordem Fiestą R5. – Rozpoczęliśmy weekend od spektakularnego skoku na hopie na pierwszym odcinku specjalnym. Później musieliśmy walczyć z bardzo małą przyczepnością meksykańskich szutrów, która zmieniała się praktycznie z zakrętu w zakręt. Nie obyło się bez przygód. W czwartek auto ucierpiało nieco po wspomnianym skoku, w piątek uszkodziliśmy zawieszenie na szóstym odcinku, a w sobotę przebiliśmy oponę na jedenastym, ale najważniejsze, że dojechaliśmy do mety. Co prawda liczyliśmy na nieco lepsze tempo, ale mimo wszystko pierwszy start poza Europą był dla nas nie tylko cenną lekcją, ale także wielką frajdą. Teraz nie możemy już doczekać się rywalizacji na znanych nam odcinkach na Korsyce. Bardzo dziękujemy za gorący doping, zarówno niesamowicie entuzjastycznym, meksykańskim kibicom, jak i wszystkim fanom w Polsce, którzy przez cały weekend zarywali noce i trzymali za nas kciuki.”








Do Góry