Rally di Roma Capitale 2019 (OS 4-6)- Basso na prowadzeniu, Habaj poza trasą
Gryazin na prowadzeniu, Łukasz Habaj tuż za podium po odcinku kwalifikacyjnym Rally di Roma Capitale
Wypadek podczas Eifel Rallye Festival 2019
„Będzie długo, długo nic, a później ja” – Sebastian Luty zawodnik w szybkim wózku
RaceForce 1 – nowy projekt w polskim motorsporcie
previous arrow
next arrow
Slider


Kategoria: RSMP

Korzeń stanął na drodze Kasperczykowi

Po bardzo udanym pierwszym etapie Rajdu Świdnickiego, załoga Tiger Rally Team Tomasz Kasperczyk i Damian Syty zajmowała wysokie, czwarte miejsce w klasyfikacji generalnej. Niestety podczas drugiego niedzielnego OS-u, po uderzeniu w pień uszkodzeniu uległo tylne zawieszenie co było powodem opuszczenie drogi i wycofania się z dalszej rywalizacji. Wysokie tempo i bardzo dobre wyniki na wymagających odcinkach specjalnych pozwalają z optymizmem myśleć o kolejnej rundzie RSMP – Rajdzie Karkonoskim.

Niedzielne zmagania rozpoczęły się od dobrego czasu na odcinku Jawornik i umocnienia się na czwartej pozycji w rajdzie. Niestety, drobny błąd podczas kolejnego OS-u uniemożliwił udział w dalszej rywalizacji. Uszkodzenia tylnego zawieszenia okazały się zbyt poważne by kontynuować jazdę. Jednak dobre tempo załogi Tiger Rally Team oraz niewielkie różnice pomiędzy zawodnikami z czołówki zapowiadają bardzo ciekawą i wyrównaną walkę podczas kolejnych rund krajowego czempionatu.

Tomasz Kasperczyk: Po pierwszym udanym dniu rajdu Świdnickiego byliśmy bardzo blisko ścisłej czołówki. Początek niedzielnego etapu to także równa i szybka jazda. Niestety na drugim OS-ie popełniłem mały błąd w jednym z ciasnych zakrętów i uderzyłem lewym tylnym kołem w korzeń. Nie mogliśmy dokończyć tego odcinka i byliśmy zmuszeni do wycofania się z rajdu. Mam jednak nadzieję, że w kolejnych rajdach będzie dużo lepiej. Teraz skupimy się na jak najlepszym przygotowaniu do kolejnej rundy RSMP.

Damian Syty: Na drugim odcinku dzisiejszego dnia mieliśmy małą przygodę – złapaliśmy tak zwanego kapcia. Zmienialiśmy koło na odcinku, tracąc około dwóch minut. Następnie po czterech kilometrach popełniliśmy delikatny błąd w wyniku którego tył samochodu wyjechał poza krawędź drogi, tam niestety był ścięty korzeń drzewa w który uderzyliśmy. Skrzywione tylne koło oznaczało koniec naszych zmagań w Świdnicy. Na szczęście punktacja w Mistrzostwach Polski powala na odliczenie jednej rundy z pierwszych czterech, więc nasza przygoda nie powinna wpłynąć na tegoroczny wynik. Do rywalizacji w rajdzie Karkonoskim przystąpimy z jeszcze większą motywacją i będziemy walczyć o jak najlepsze pozycje.








Do Góry