Rally di Roma Capitale 2019: Basso najlepszy w generalce, Poloński w ERC2!
Rally di Roma Capitale 2019 (OS 4-6)- Basso na prowadzeniu, Habaj poza trasą
Gryazin na prowadzeniu, Łukasz Habaj tuż za podium po odcinku kwalifikacyjnym Rally di Roma Capitale
Wypadek podczas Eifel Rallye Festival 2019
„Będzie długo, długo nic, a później ja” – Sebastian Luty zawodnik w szybkim wózku
previous arrow
next arrow
Slider


Kategoria: Historyczne, HRSMP

Koordynator podsumowuje minione rajdy HRPP

fot. Rafał Roguski

62 Rajd Wisły – ostatnia eliminacja sezonu 2016 dla HRPP: Korona HRPP!

Gdyby w grudniu 2015 roku ktoś opowiedział mi bajkę o tym, jak historyczne rajdówki przejeżdżają 6 rajdów, 1070 km rajdowych w tym 41 odcinków specjalnych o łącznej długości 230 km i kończą sezon celebrując rozdanie nagród w amfiteatrze w Wiśle, ja sam uznałbym go za wariata i mitomana. A jednak to nie bajka a teraz już rzeczywistość. Fakt można powiedzieć historyczny!

Kiedy rozmawiałam pod koniec 2015 roku z Andrzejem Szkutą, Dyrektorem Rajdu Wisły, zapewniłam go, że stanę na głowie a Rajd Wisły będzie eliminacją HRPP nie zdawałem sobie sprawy, że będzie to tak wspaniała impreza rajdowa. W jednoznacznej ocenie zawodników Rajd Wisły był najtrudniejszym rajdem cyklu, trasy były najbardziej wymagające, najlepiej przygotowane, a jego organizacja była dokładnie jak wszyscy sobie wyobrażaliśmy rajd, w którym już naprawdę nie da się nic poprawić.

Nawet najbardziej sceptyczni zawodnicy, o ogromnym doświadczeniu rajdowym nie wierzyli, że można tak wspaniale wytyczyć i oznaczyć trasę oraz tak ustawić ograniczenia cięć by każde z nich spełniało swoją rolę, jednocześnie nie będąc wygrodzeniem lub szykaną i nie zawężało ścieżki wejścia w zakręt ani wyjścia z zakrętu.

Stąd jeszcze w trakcie rajdu (podczas przegrupowania) na prośbę zawodników złamałem procedurę radiową i przekazałem przez radio do CKR podziękowania zawodników dla organizatorów za doskonałe i najlepsze dotychczas w całym cyklu wytyczenie trasy.

Rajd Wisły był pełen rajdowego dramatyzmu. Już po kilkuset metrach pierwszego odcinka, po raz pierwszy startująca w cyklu załoga Marcin Gajda/ Mateusz Gajda, jadąc przepięknym i unikalnym Fiatem 127 Abarth Rally zakończyła rajd. Awaria sprzęgła spowodowała, że pieczołowicie odbudowywane i przygotowywane do HRPP auto stało na poboczu, a jego załoga była zdruzgotana. Wyobraźcie sobie siebie w tej sytuacji. Co za dramat, niefart i jaki zawód…

To był jednak jedynie początek. Po drodze prawie każda z załóg nie pomijając „zerówki koordynatora”, miała jakieś swoje perypetie techniczne i ratowała się, ledwo dojeżdżając do strefy serwisowej. Jednak chyba największy dramat był udziałem dwóch załóg na ostatnim odcinku. Podkreślam na ostatnim odcinku specjalnym! Najpierw kilkaset metrów po starcie załoga, która jechała po pierwsze miejsce w kategorii 5 Krzysztof Głowala i Mateusz Głowala usłyszała tylko wielki huk i auto stanęło na plamie oleju. W Mazdzie GTX poszła skrzynia.

Za chwilę po tym załoga Tomasz Grychtoł / Robert Koisar, która jechała Maluchem po drugie miejsce w kategorii, pierwsze miejsce w klasie i „pudło” w generalce za cały sezon wspaniałych i trudnych startów, stała na poboczu z rozwalonym przegubem. A mieli tylko dowieźć swój sukces na metę rajdu! To prawdziwy dramat sportowca i każdemu na samą myśl same cisną się łzy do oczu!!!

I teraz bądź mądry i powiedz, która z tych trzech załóg przeżyła największy dramat. Co ciekawe po rozmowie załogami, których sprzęt „poległ” na ostatnim odcinku uznali oni, że największym pechowcem była załoga Fiata 127, który nawalił już na pierwszym odcinku. Argumentacja była na równie prosta co zaskakująca: bo oni sobie nawet nie mogli przejechać tych wspaniałych odcinków Rajdu Wisły, a my mieliśmy taką możliwość. Też nie ukończyliśmy rajdu, ale prawie cały rajd przejechaliśmy i dało nam to wielką satysfakcję i wspaniałe, niezapomniane wrażenia.

Chyba najbardziej charakterystyczne była wypowiedź Krzysztofa Głowali, gdy po awarii na ostatnim odcinku Wisły okazało się, że nie zdoła przygotować auta na Dolnośląski: – Ale takie są rajdy może uda mi się w przyszłym roku zebrać budżet i wystartować wzmocniony dużym doświadczeniem, które zebrałem z tego sezonu, ale także wsparciem i atmosferą wspaniałych ludzi, których poznałem – tak właśnie wyobrażałem sobie rajdy, będąc dzieckiem! Ani nic dodać, ani nic ująć!

50 Rajd Dolnośląski: Diament w Koronie HRPP!

Po Wiśle wydawało się nam, że już widzieliśmy maksymalnie trudne odcinki, że już wiemy (prawie) wszystko o rajdach, że organizacja, którą widzieliśmy na Wiśle nie może być ani trochę doskonalsza. Dolnośląski pokazał nam, że pokora jest w rajdach jedną z najważniejszych cech startujących załóg.

Rajd Dolnośląski – nazwany przeze mnie Rundą Asów HRPP, choć rozgrywany poza klasyfikacją cyklu HRPP zgromadził na starcie samych najbardziej twardych, zdeterminowanych i odważnych zawodników HRPP. Zabrakło co prawda kilku załóg, które mimo wielkiej woli i determinacji nie mogły wystartować. Krzysztof i Mateusz Głowala nie byli w stanie naprawić zepsutej na Wiśle skrzyni biegów. Andrzej Lenczowski musiał być w tym czasie na spotkaniu FIA w/s przyszłorocznego cyklu wyścigów górskich a Piotr Zaleski, mając już auto na lawecie, zespół serwisowy w samochodzie a opony z Niemiec wysłane już do Wałbrzycha i bilet dla pilota do Polanicy musiał dostąpić od startu ze względów zdrowotnych. Wszyscy Ci zawodnicy byli wściekli, że mimo starań i przygotowań ominie ich honorowa Runda Asów i diament w koronie HRPP.

Celem naszym było przejechanie i ukończenie Rajdu Dolnośląskiego przez wszystkie załogi HRPP. Biorąc pod uwagę, że rajd miał prawie 500 km trasy, z czego ok. 160 km OS a najdłuższy z nich miał ok. 25 km długości zadanie to okazało się arcytrudne. Nasze załogi startujące nawet w pokazie nie jechały turystycznie, ale rajdowo. Może nie wszyscy cięli na „pełen gwizdek”, bo trasa była wąska, zdradliwa, zmienna, z dużą ilością ciasnych mostków, patelni, ostrych podjazdów i zjazdów. Wszyscy jechali nie oszczędzając maszyn, ale zachowując właściwy margines bezpieczeństwa, który miał im dać osiągnięcie mety. Co z tego, że jedziesz na 110% jak niespodziewana zmiana nawierzchni może wyeliminować cię z upragnionej rampy na mecie. Lepiej pojechać na 99,9% i nie zostać gdzieś w rowie.

Nie było o to trudno, bo liczba załóg RSMP, która nie dojechała lub dojechała rozbitymi autami była, delikatnie mówiąc „znacząca”, a wśród nich były też załogi z samej czołówki.

Adam Tomaś jadący wraz z Marcinem „Gumą” Piotrowskim Mercedesem 280 CE Carlsson opowiadał jak na tych wąskich mostkach (po prawym 90”) jego ponton miał po kilka centymetrów między lusterkami a barierką mostu, a na zegarze były trzy cyfry. Paweł Chojnacki (który miał w nocy przed startem dodatkową „wycieczkę” do Poznania) jadący z pilotką Ewą Habryn-Chojnacką powiedział po rajdzie: – Przed Dolnośląskim myślałem, że ja o rajdach wiem już bardzo dużo, a teraz po rajdzie wiem, jak bardzo się myliłem…

Oczywiście nasze leciwe auta miały swoje problemy techniczne. Chyba jedynie Paweł Wysocki jadący z Katarzyną Wojtiuk tym razem zapanował w 100% nad „Kapryśną Renią” i dojechał każdy odcinek bez awarii. Gratulacje! Witek Molicki z Witoldem Molickim jadący Ładą VFTS jak zwykle pokazowo szli bokami i co serwis albo dolewali płynu hamulcowego, albo go upuszczali, zakładali pasek klinowy, dolewali wody i dalej w długą! Jednak uosobieniem determinacji w przezwyciężaniu problemów technicznych na Dolnośląskim i wybranym przez zawodników laureatem Nagrody „Spirit of the Rally” a determinacji była załoga Lancii Delty HF Integrale – Marcin Kacprzyk / Alicja Gnatowska. Dość powiedzieć, że na ostatnich dwóch odcinkach auto jechało bez przedniej tarczy i tylko na 3 biegu. A jednak pokazowo jeszcze przejechało Power Stage w Kłodzku i dojechało na rampę mety. Drugim przykładem walki o metę była załoga Trabanta 800 RS zaproszonych gości Olivier Hermans/ Mark Hermans, która dwukrotnie wymieniała silnik, a jednak na metę dotarła wielkim stylu. Nie wspominam, gotujących się silnikach, przegrzanych hamulcach, urwanych tłumikach, zerwanych paskach klinowych, bo to były tylko drobne awarie.

Najważniejsze jest to, że grupa samochodów HRPP, która wystartowała – zameldowała się na mecie w całości, odnosząc już przez samo to wielki sukces i zdając egzamin z rajdowej dojrzałości i umiejętności szybkiej i pięknej rajdowej jazdy celująco. Żeby nie było, iż jechaliśmy zachowawczo i kunktatorsko dość powiedzieć, że załoga Fiata 125p (Rafał Winiarski / Tomasz Szostak) wklepała kilku kolegom, a HRPP budząc ich zakłopotanie oraz zasłużyła na słowa uznania ze strony szefa CKR, Szefa ZSS, Dyrektora rajdu, a także zbierając gratulacje od przewodniczącego GKSS. Brawo! Wszyscy z HRPP, którzy uczestniczyli w rajdzie Dolnośląskim to prawdziwe ASY HRPP!!!

Ale Asy nic by nie zrobiły, gdyby nie nasi serwisanci, którzy reanimowali nasze auta na każdym serwisie. Za zasługi dla naszego wspólnego sukcesu i w podziękowaniu za wyratowanie wielu załóg przed wycofaniem się z rajdu Maciek Piotrowski i Arek Zduńczyk (z serwisu Art Rally) na rampie Mety przy głośnych klaksonach wszystkich naszych załóg otrzymali od nas honorowe tytuły Asów Serwisu HRPP!

Długo by opowiadać wszystkie historie, jakie zdarzyły się nam na Dolnośląskim. Każdy odcinek jechany przez każdą załogę to osobna opowieść: wrażeń, przygód i wyzwań. Starczy nam teraz do nowego sezonu.

Na koniec z kronikarskiego obowiązku i z wielką przyjemnością podaję Oficjalną Listę ASÓW HRPP:

# 103 Paweł Wysocki / Katarzyna Wojtiuk
# 104 Piotr Życzyński / Karolina Woźnica
# 107 Adam Kacprzyk / Alicja Gnatowska
# 108 Paweł Chojnacki / Ewa Habrych Chojnacka
# 109 Rafał Winarski / Tomasz Szostak
# 110 Witek Molicki / Witold Molicki
# 111 Olivier Hermans / Mark Hermans (B)
# 112 Cord Mönchmeyer / Werner (DE)
# 114 Adam Tomaś / Marcin „Guma” Piotrowski

Tak to widać przez okulary koordynatora.
Mirosław Miernik








Do Góry