Rally di Roma Capitale 2019 (OS 4-6)- Basso na prowadzeniu, Habaj poza trasą
Gryazin na prowadzeniu, Łukasz Habaj tuż za podium po odcinku kwalifikacyjnym Rally di Roma Capitale
Wypadek podczas Eifel Rallye Festival 2019
„Będzie długo, długo nic, a później ja” – Sebastian Luty zawodnik w szybkim wózku
RaceForce 1 – nowy projekt w polskim motorsporcie
previous arrow
next arrow
Slider


Kategoria: WRC

Czy kogoś popier*oliło? Słów kilka o shootoucie.

Od pewnego czasu, co chwilę kibice rajdowi mogą słyszeć z ust promotorów WRC, że chcą uatrakcyjnić zmagania wprowadzając na ostatnim odcinku specjalnym każdej rundy shootout. Już za pierwszym razem gdy usłyszałem o tym pomyśle z moich ust wyleciało soczyste: Czy kogoś popier*oliło? Dla niewiedzących w czym rzecz krótkie wyjaśnienie. Promotor cyklu WRC chcąc uatrakcyjnić rozgrywki postanowił, że przez prawie wszystkie odcinki specjalne załogi powalczą o pozycje, które pozwolą im zakwalifikować się do shootoutu rozgrywanego na ostatnim odcinku specjalnym. Do końcowej próby miałoby wystartować czołowe dziesięć załóg, które parami (10-9, 8-7,6-5,4-3,2-1) walczyłyby o pozycje, które zajmują. Oznaczałoby to, że np. posiadając przed ostatnim odcinkiem specjalnym dwuminutową przewagę i tak moglibyśmy zakończyć imprezę na drugim miejscu, bo jak to w tym sporcie bywa, coś może pójść nie tak.

Pomysł wielokrotnie edytowano i ostatnie doniesienia mówiły o tym, że cztery czołowe załogi będą walczyły o ostateczne zwycięstwo i by zachować „sprawiedliwość” różnice czasowe zostaną podzielone przez 10. O dziwo na takie rozwiązanie według plotek zgodziły się wszystkie! fabryczne zespoły.

Teraz wyobraźcie sobie wyścig F1 liczący 53 okrążenia. Na 52 pojawia się Safety Car, który zjeżdża na końcu tego samego okrążenia. Emocje owszem pojawiłyby się, ale wynik sportowy już niekoniecznie byłby sprawiedliwy. Przenosząc pomysł promotorów możemy dostosować go siatkówki, gdzie drużyna A może wygrać set 25:16, ale dzielimy punkty przez 10, ustawiamy wynik 2,5:1,6 i decydująca ma okazać się jedna piłka. Prawda, że bez sensu?

Promotorzy serii mogliby najpierw skupić się na sobie niż na udziwnianiu rajdów samochodowych. Jakby nie patrzeć Mistrzostwa Europy pod wodzami Eurosportu (i wcześniej seria IRC) mają się bardzo dobrze, a i nie ma problemów z przeprowadzeniem relacji na żywo w dostępnych dla większości kanałach telewizyjnych. Również FIA ma wiele do zrobienia, by producenci chcieli startować w Mistrzostwach i by przy okazji nie musieli zostawiać fortuny. Rywalizacja jest źródłem emocji, a ciężko w tym roku mówić o rywalizacji, gdy na arenie walki mamy potężny zespół fabryczny w postaci Volkswagena; raczkującego Hyundaia, dla którego to rok testów; Citroena, który główne siły przerzucił na WTCC oraz M-Sport – amatorską fabrykę. Bez shootoutów, Power Stagów jeszcze 10-15 lat temu emocje sięgały zenitu i w rywalizacji uczestniczyli producenci z krwi i kości.

Oby sprawdziły się słowa Martina Holmesa, który donosił, że Rada Światowa nie zamierza już roztrząsać tego projektu (z pewnością nie na najbliższym posiedzeniu), a sport jakim są rajdy samochodowe zachowa obecny format lub przybliży się do tego z przełomu tysiącleci.

Click to comment

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply








Do Góry