Kategoria: Wywiady

Kacper Wróblewski: rajdy to całe moje życie (wywiad)

Za nami Rajd Gdańsk Baltic Cup, druga runda tegorocznych Mistrzostw Polski. Rajd ten cieszył się sporą popularnością nie tylko ze względu na międzynarodową konkurencję oraz to, że był jedyną szutrową rundą w naszym krajowym czempionacie. W klasie czwartej zwyciężył człowiek, który debiutując na tej nawierzchni w nowym dla siebie aucie, zostawił w tyle całą czołówkę „ośki”. Przed Wami jedna z największych nadziei polskich rajdów, Kacper Wróblewski.

Na Kaszubach zapowiadałeś raczej spokojną jazdę, a wyszła z tego wygrana w klasie czwartej…

(Śmiech) Prawda jest taka, że jechaliśmy spokojnie. Nie było może wolno, ale spokojnie i myślę, że to był klucz do sukcesu.

Wygląda na to, że nie masz większych problemów z zaadoptowaniem się do nowej nawierzchni, a do nowego auta chyba też nie. Jak to wygląda z twojej perspektywy? Dużo czasu musi upłynąć zanim wyczujesz nowe auto?

Zabrzmi to nieskromnie, ale mam chyba jakiś dar do szybkiego adaptowania się do auta (śmiech). Wiele osób mi to mówi, ale dla mnie jest to normalne, że wsiadam, przejadę jeden lub dwa odcinki i już wiem, o co chodzi.

Mówi się, że tacy kierowcy jak ty, Marczyk czy Słobodzian, jesteście kierowcami nowej generacji. Uważasz, że wasza jazda różni się w jakichś konkretnych aspektach od jazdy starszych kierowców?

Myślę, że na pewno. Auta się zmieniają, technika jazdy też. My jako młodzi kierowcy zaczynamy kariery od obecnie panującej techniki i łatwiej nam jest ją zastosować, ale technika to nie wszystko. Myślę, że najważniejsze jest czucie auta i umiejętność szukania prędkości.

Treningi na symulatorach rajdowych typu Richard Burns Rally bardzo w tym pomagają, czy to tylko mit?

Na pewno na samym początku to dużo daje – trenuje w nas pewne odruchy, ale prawdziwy samochód nie wyczuwa się rękami, tylko biodrami, a do tego potrzebne są przeciążenia, których nie ma w grze. Teraz grywam w RBR tylko dla zabawy.

Doświadczenie z nart daje o sobie znać na odcinkach specjalnych?

Jazda na nartach dała mi bardzo dużo. Przez 15 lat startów i treningów, ćwiczyłem swoją koordynację wzrokowo-ruchową i oswajałem się z prędkością. Dzięki temu mogę też lepiej wyczuć samochód.

Pomaga ci to w ustawianiu auta, czy może tym zajęło się Rallytechnology, przygotowując cię do debiutu na szutrze?

Nastawy dzięki niesamowitej wiedzy Rallytechnology były idealne i nic nie ruszałem, żeby tego nie zepsuć (śmiech)

Dużo mówiłeś też o wsparciu ze strony Łukasza Habaja. To relacja typu „mistrz i uczeń”?

Jak najbardziej. Łukasz przekazuje mi ogromną wiedzę. Znam go od wielu lat. Na początku, gdy się poznaliśmy, byłem bardzo młody, nieśmiały i tylko mu się przyglądałem. Teraz jest moim przyjacielem, spędzamy ze sobą bardzo dużo czasu, chociażby przy rundach ERC, gdzie jeżdżę razem z nim pomagać w różnych kwestiach, ale poza rajdami także.

Na swoim profilu facebookowym często pokazujesz niebezpieczne momenty ze swoich przejazdów. Czy w takich chwilach pojawia się u ciebie strach i myśl typu „to nie dla mnie”?

Wręcz odwrotnie, pojawia się uśmiech i dostaję kopa, by jechać tak dalej, ale zawsze staram się zachować margines, bo nigdy nie mamy pieniążków, by pokryć jakiekolwiek szkody.

No właśnie, doszliśmy do tematu „rzeka”. Zapowiadałeś w kwietniu, że ten sezon jest przejściowy, ale szykujesz duży projekt na 2018 rok. Po ostatnim rajdzie powiedziałeś, że musiałeś sprzedać swoje auto, żeby tam wystartować i od razu pojawiły się głosy, że twoje plany się pokrzyżowały.

Temat jest znany chyba każdemu, kto nie ma zaplecza finansowego. Mamy plan, plan jest ambitny, ale do realizacji jeszcze daleko, co nie znaczy, że nad nim nie pracujemy. Mamy super partnerów, bardzo nas wspierają, za co bardzo dziękuję, ale niestety to nie wystarcza. Taka też była sytuacja z Rajdem Gdańsk – brakowało 1/4 budżetu, dlatego też sprzedałem swoje auto i zamieniłem na tańsze, by dołożyć do rajdu. Mam nadzieję, że po tym rajdzie sprawa nabierze rozpędu i zrealizujemy nasz plan. Rajdy, to całe moje życie (oczywiście poza moją narzeczoną 🙂 ) i będę robił wszystko, by w nich jeździć, bo tylko to daje mi radość.

Jaka będzie teraz dla ciebie najlepsza ścieżka kariery? Auto R5 w RSMP czy R2 w ERC lub WRC?

Osobiście, patrząc na RSMP, jestem trochę załamany i nie chodzi mi tu o organizacje, tylko kondycję medialną. Nie mówię tu o mediach związanych stricte z rajdami, bo jesteście zawsze i dzięki waszej pasji jeszcze gdzieś można o tym przeczytać. Chodzi mi o media głównego nurtu, których nie ma na rajdach. Osobiście dołożyłbym do wpisowego jakąś kwotę, by móc zobaczyć relację z tego wydarzenia w telewizji, ale nikt jeszcze nie wpadł na taki pomysł, więc raczej skłaniam się w kierunku ERC, gdzie ten cykl naprawdę żyje i przechodzi drugą młodość. Koszty nie są dużo większe, a reklama dla partnerów jest nieporównywalna.

Myślałeś nad przejściem do rallycrossu? Ta dyscyplina prężnie rozwija się w naszym kraju, a okazji do wypromowania tam swoich partnerów też nie brakuje.

Absolutnie nie. Rajdy, to całe moje życie. Rallycross, ok, ale na emeryturze (śmiech)

Dotychczas nie nawiązałeś trwałej współpracy z żadnym pilotem. Czy wiesz już, kto usiądzie na twoim prawym fotelu w następnych startach?

Zmiany spowodowane są tym, że nie startuję regularnie. Większość pilotów deklaruje się na cały sezon. Rajd Gdańsk Baltic Cup chciałem jechać z Jackiem Spentanym, ale zatrzymały go obowiązki, na które zdecydował się wcześniej, czyli był w ZSS podczas rajdu. Na szczęście Łukasz Sitek nie jechał akurat tego rajdu z nikim i był wstanie pojechać ze mną, za co bardzo mu dziękuję. Wykonał kawał dobrej roboty i jechało nam się bardzo dobrze. Poza rajdówką też jest super gościem. W następnych rajdach nie wiem jeszcze, kto ze mną pojedzie. Na pewno pilot to dla mnie bardzo ważna osoba, która jest mi niezbędna .

Na pewno zauważyłeś, że w ostatnich dniach w rajdowym środowisku jesteś absolutną rewelacją. Twój występ odbił się szerokim echem wśród kibiców i był chyba największą sensacją tego rajdu. Czujesz, że tacy młodzi zawodnicy, jak ty, mogą przyciągnąć do tego sportu media, tak jak kiedyś zrobili to ludzie pokroju Krzyśka Hołowczyca?

(Śmiech) Hołka kochają kamery, świetnie się wypowiada i ma niesamowity głos. Ja się śmieje, że zazwyczaj powiem jakąś głupotę lub się przejęzyczę. Bardzo się cieszę, że nasz start niesie za sobą taki odzew, mam tylko nadzieje, że za tydzień, dwa nikt o tym nie zapomni.

komentarzy







Serwis tworzy grupa pasjonatów, dla których rajdy samochodowe są czymś więcej niż tylko sportem.

Zgodnie z nazwą Rajdy24, relacjonujemy życie rajdowego świata 24 godziny na dobę.

Nasi partnerzy

Dołącz do nas!

Copyright © Rajdy24.pl (2014 - 2016). Właścicielem serwisu jest firma GB Promotion

To Top