Kategoria: Classic Auto Cup, RO, KJS, Wywiady

Classicauto Cup zaprasza do rywalizacji

W połowie kwietnia rusza kolejny sezon Classicauto Cup, który nasza redakcja będzie Wam relacjonowała. Zanim auta wyjadą na pierwsze odcinki poprosiliśmy Dyrektora Sportowego tej imprezy, Tomasza Ważyńskiego, o przedstawienie nam imprezy. Dział Classicauto Cup znajdziecie w naszym menu u góry strony (RO, KJS > Classicauto Cup) oraz pod adresem www.rajdy24.pl/classicauto-cup.

Kiedy powstał cykl i w ogóle skąd pomysł, aby czasopismo Classicauto zabrało się za coś takiego?
– Jeden z założycieli gazety, Piotrek Życzyński, wpadł na pomysł zorganizowania Super Oesu na torze Kielce, dedykowanego wyłącznie samochodom zabytkowym i youngtimerom. To było w 2006 roku, kiedy pojęcie track days jeszcze nie funkcjonowało w Polsce. Od samego początku impreza miała być inna niż wszystkie. Na pierwszym miejscu było dla nas budowanie społeczności Classicauto, która po prostu lubi stare auta i lubi się nimi pościgać, dlatego impreza jest do dzisiaj piknikiem rajdowo-wyścigowym. Pierwsze zawody się spodobały, frekwencja na poziomie 65 samochodów pokazała, że jest wystarczające zainteresowanie, aby już za rok zorganizować 3 takie imprezy. Jedna w Kielcach, a dwie pozostałe na powojskowych lotniskach. W ten sposób powstało Classicauto Cup. W 2009 roku, kiedy ja trafiłem do cyklu zorganizowaliśmy cztery imprezy. I tak już nam zostało, z roku na rok mieliśmy coraz więcej chętnych, 5-6 imprez, ze spotkania towarzyskiego przeszliśmy do ogólnopolskiego cyklu.

reklama_rozpoczecie_sezonu_CACUP_2015Podstawowe wymagania dotyczące samochodu & zawodników?
– Mamy wiele grup i klas. Dla każdego posiadacza auta klasycznego lub zabytkowego znajdzie się odpowiednia kategoria. Najmłodsze auta dopuszczone do udziału w naszym cyklu mają 15 lat. Nie ma limitu wiekowego, natomiast od wielu lat obserwujemy, że największym zainteresowaniem cieszą się auta przygotowane do sportu pochodzące z lat 70-tych (Alfa Romeo, Ford Escort, BMW 2002, Porsche 924 i 911 oraz produkty FSO i FSM, a także innych krajów demokracji ludowej) oraz młodsze klasyki z końcówki lat 80-tych i początku 90-tych (BMW e30, Porsche 944 i 911). Startuje u nas także wiele Mercedesów z lat ’60, ’70 i ’80, przygotowanych do zabawy na torze. Jeżeli chodzi o uczestników to nie mamy żadnych ograniczeń i restrykcji. Wystarczy prawo jazdy. Mogą u nas startować zarówno amatorzy jak i zawodowcy. Ważne jest jednak to, aby lubili auta klasyczne. Jeśli chodzi o samochody to muszą być sprawne i dobrze wyglądać, gdyż jest to impreza dla pasjonatów samochodów. Ponieważ nie jesteśmy zobligowani żadnymi „zewnętrznymi” przepisami do wszystkich kwestii podchodzimy zdroworozsądkowo. Mówiąc w skrócie patrzymy na najważniejsze sprawy związane z bezpieczeństwem, a regulamin jest mniej restrykcyjny niż w KJS-ie. Zwracamy jednak uwagę na modyfikacje samochodów i na tej podstawie kwalifikujemy je do odpowiednich grup. Jeżeli modyfikacje są duże względem oryginału (np.: silnik V8 w zabytkowym BMW serii 6), zawodnik jest przenoszony do grupy open, gdzie dopuszczone są wszystkie modyfikacje.

Jak wygląda charakterystyka zawodów?
– Po kilku latach organizacji imprez mamy już opracowany pewien schemat, choć cały czas wprowadzamy drobne zmiany. Np. dotychczas zaczynaliśmy zawody od dwóch przejazdów zapoznawczych a w obecnym sezonie zorganizujemy trzy. Zawodnicy nie jadą w kolumnie tak jak w innych imprezach tylko są wpuszczani pojedynczo co 15-20 sekund. Dzięki temu mogą lepiej zapoznać się z odcinkiem, bo widzą nie tylko tył poprzedzającego ich auta, ale również kawałek trasy. Obecnie ustawiamy jeden odcinek o długości 3,5-4km który jest pokonywany pięcio- albo sześciokrotnie. Są miejsca gdzie można oczywiście ustawić dłuższą próbę, ale nie robimy tego z kilku względów. Gościmy u siebie bardzo różne auta więc trasa musi być „uniwersalna”, aby nawet te seryjne lub zabytkowe sobie z nią poradziły. W ciągu dnia musimy rozegrać kilka odcinków przy bardzo dużej frekwencji, więc puszczamy samochody częściej niż co minutę. Z drugiej strony staramy się unikać wyprzedzania podczas prób więc ich długość też ma znaczenie. A poza tym nie ma sensu wydłużać sztucznie odcinka o pięciuset metrową prostą tylko po to aby w zapowiedziach pochwalić się długością trasy. Staramy się przede wszystkim, aby były one ciekawe, miały jakieś „chytre miejsca”, zmuszały zawodników do myślenia albo nawet czegoś uczyły. Unikamy nawrotów, szutrów, „wyrypu”, ciasnych szykan no i nie boimy się prędkości.

No właśnie, wspomniałeś, że macie dużą ilość startujących zawodników i różne samochody…
– Można powiedzieć, że 100 samochodów to u nas norma. Rekordy to 140-150 aut, ale więcej już nie przyjmujemy. W szczególności podczas imprez w Kielcach musimy zamykać zgłoszenia tydzień przed imprezą, bo brakuje miejsc.
– A samochody? Bardzo różne… Regulamin dzieli auta ze względu na wiek i stopień modyfikacji. Dlatego można u nas powalczyć o wynik starym Mercedesem „beczką”, FIAT-em 125p czy właściwie każdym oryginalnym (seryjnym, nie przerabianym) autem. Są też oczywiście klasy dla tych, którzy przygotowali swoje auta do sportu montując klatki, zawieszenia czy inne hamulce. Mamy też klasyfikacje „markowe”, prowadzimy oddzielny puchar dla Mercedesów oraz muscle car-ów, który jest tegoroczną nowością.

kalendarz_CACUP_2015_vol1Gdzie organizujecie swoje zawody?
– Poszczególne rundy rozgrywane są na różnych obiektach. W 2015r. będzie to Ułęż (6.06), Biała Podlaska (5.09, która między innymi dzięki nam się ostatnio rozrasta), Toruń (15.08) oraz dwukrotnie Miedziana Góra (2.05 i 3.10). Jeździliśmy również w Rallylandzie, Nowym Mieście nad Pilicą, Dębicy czy Bieczu (rajdy). Są to więc głównie duże powojskowe lotniska. Niestety wielkość naszej imprezy powoduje, że nie możemy skorzystać z kilku innych obiektów. Szukamy jednak cały czas nowych możliwości bo wydaje się nam, że lepiej jest jeździć w różnych miejscach niż cały czas w tym samym.

Dlaczego właśnie u Was właściciel historyka będzie się dobrze bawił? 🙂
– Nasze imprezy to nie tylko ściganie, lecz miła atmosfera, przyjaźnie i przede wszystkim pasja do prawdziwych samochodów. Aż miło popatrzeć na parking pełen kolorowych klasyków, których nie sposób zobaczyć nigdzie indziej w Polsce w takiej ilości.
– Puchar jest także pewnym odzwierciedleniem osób, które go stworzyły i się nim zajmują. Dlatego staramy się go prowadzić tak, abyśmy my sami byli z niego zadowoleni. Każdy z nas startuje jakimś klasykiem w innych zawodach, w Polsce i za granicą, dzięki temu wiemy co jest ważne dla uczestników. Sądząc po frekwencji i sygnałach od uczestników chyba dobrze ich rozumiemy.
Przy dość rozbudowanych klasyfikacjach i dużej ilości uczestników łatwiej jest niż gdzie indziej znaleźć porównywalne auta, z którymi możemy się pościgać o jeden ze 120 pucharów, które są do zdobycia na każdej imprezie.

– Właściwie mógłbym jeszcze długo przekonywać do naszej imprezy, ale może lepiej jest po prostu na nią przyjechać i samemu się przekonać.

Zobacz również:

komentarzy








Do Góry