Kategoria: RSMP, Wywiady

Byśkiniewicz wsiada do Clio R3T (wywiad)

Na dzisiejszy wieczór mamy dla Was rozmowę z Łukaszem Byśkiniewiczem, który jest jednocześnie profesjonalnym kierowcą rajdowym i profesjonalnym dziennikarzem. O rywalizacji w motorsporcie, która rozpoczęła się od wyścigów, przeczytacie poniżej.

Swoją przygodę z motorsportem rozpocząłeś od wyścigów. Dlaczego?
Od dziecka interesowałem się rajdami, ale pierwsze kroki postawiłem na torze. Zostałem zaproszony przez organizatorów Kia Lotos Cup do gościnnego udziału w wyścigu pucharowych Ceedów. Miał to być występ jednorazowy, tak dla zabawy. Ale od razu połknąłem bakcyla. Udało się zorganizować budżet i spędziłem 2 sezony w WSMP zdobywając 2 tytuły Mistrza Polski. Myślę, że to dobra droga. Najpierw pojeździć po torze, nauczyć się hamować, pokonywać zakręty, przyzwyczaić się do prędkości i dopiero później ruszyć pomiedzy drzewa.

fot. Maciej Niechwiadowicz

fot. Maciej Niechwiadowicz

Przeniosłeś się z torów na odcinki specjalne. Łatwo jest „przestawić się” z wyścigów na rajdy? Co sprawiało Tobie najwięcej problemów?
Rzeczywiście rajdy i wyścigi to dwie różne dyscypliny, mimo, że często przez kibiców a nawet dziennikarzy są mylone. Na początku miałem problem z punktami hamowania, gdyż za bardzo je opóźniałem. Byłem zaskoczony, że rajdowe slicki nie trzymają jak te torowe. Na oesie może być piach i przyczepność asfaltu także odbiega od tego torowego. Kolejną dziwną sprawą był „ktoś” na pokładzie. Musiałem nauczyć się słuchać. Dobrze, że od początku był to „Wiślak” bo jego dobrze się słucha.

Zacząłeś regularnie startować w zawodach w dość późnym wieku. Czy dzięki temu do początku kariery sportowej byłeś bardziej „dojrzałym” kierowcą?
Rzeczywiście prawdziwe ściganie rozpocząłem bardzo późno jak na kierowcę wyczynowego, bo w wieku 28 lat. Do tej pory rajdy obserwowałem z perspektywy kibica i dziennikarza. Widziałem wiele sytuacji stojąc obok. Dużo się dowiedziałem i usłyszałem. Ale taką prawdziwą dojrzałość i mądrość na pokład mojego samochodu wprowadził właśnie „Wiślak”.

Dotychczas rywalizowałeś głównie Fordem Fiestą R2 i Peugeotem 208 R2. Który z tych samochodów jest Twoim zdaniem lepszy? Dlaczego?
Szybszy jest Peugeot. Fiesta bardziej niezawodna. W Peugeocie miałem więcej frajdy, ale przez awarie straciłem sezon. Fiestą ukończyłem prawie wszystkie rajdy i zdobyłem 2 tytuły wicemistrzowskie. Peugeot ma nieco mocniejszy silnik, ale i bardziej agresywne zawieszenie. Fiesta jest spokojniejsza i pewniejsza w nierównych partiach.

Podczas wypadku na Rajdzie Wisły Maciej Wisławski został kontuzjowany. Nadwiślański pojechałeś z nowym pilotem, Tomaszem Borko. Jak po tak długiej współpracy (praktycznie od samego początku kariery, jedynie w rozpoczynającej ją Barbórce pilotował Cię kolega z pracy, Michał Trocki) wyglądała u Ciebie zmiana „umysłowego”? Trudno było się odnaleźć?
Na początku to bardzo dziwne uczucie. Z Tomkiem Borko miałem kontakt już 2013 roku podczas odcinka testowego przed Rajdem Dolnośląskim. Pamiętam, że wtedy był to dla mnie szok, że nie słyszę Maćka. Nagle usłyszałem inna barwę głosu, inne akcentowanie. Ale podczas Rajdu Nadwiślańskiego szybko się przyzwyczaiłem i nie miałem problemów. Jechało mi się bardzo fajnie, co widać było po czasach odcinków specjalnych.

Jako dziennikarz telewizyjny dobrze znasz tę branżę – tworzyłeś program Auto-Sport. Co Twoim zdaniem trzeba zrobić, aby telewizja bardziej zainteresowała się rajdami samochodowymi w Polsce?
To skomplikowany temat. W telewizji liczą się „słupki” oglądalności. Telewizja potrzebuje wielkiego show, igrzysk, w których dużo się dzieje. Niestety, ale współczesny widz najchetniej oglądałby same wypadki. Zrealizowanie ciekawej, pełnej akcji transmisji wymaga sporych nakładów finansowych. Nie każda telewizja chce takie pieniadze wydawać nie mając gwarancji, że to się zwróci. Dlatego obecnie jeśli w polskiej telewizji pojawia się relacja z rajdu to zazwyczaj jest ona sponsorowana. Nie ma finansowania z zewnątrz, nie ma relacji. Nie ma relacji, zawodnicy nie mają sponsorów, jeździ mniej załóg i nie ma show. I błędne koło się zamyka. Okrutne, ale prawdziwe. Media same z siebie interesują się rajdami, gdy jest poważny wypadek, lub pojawiają się w nich wybitne osobistości, gwiazdy takie jak na przykład Robert Kubica. I to jest chyba recepta na większą medialność tego jakże fascynującego sportu. Osobowości wzbudzające emocje, bohaterowie oesów, których przejazdy sprawiają szybsze bicie serca. Myślę, że w ostatnim czasie mamy czym się emocjonować na arenie międzynarodowej. Kubica dostarcza ich w WRC. Początek stycznia to popisy naszych dakarowców. Kajetanowicz pokazuje pazur w Mistrzostwach Europy. Polskie oesy potrzebują takich gwiazd.

Coraz głośniej mówi się o próbach transmisji na żywo ostatniego odcinka rajdu, tzw. Power Stage. Jak sądzisz, czy ta próba powinna być rozgrywana w mieście – bliżej ludzi, czy może organizować ją na typowych odcinkach specjalnych?
Z punktu widzenia zawodnika wolałbym, aby był to normalny odcinek specjalny. Ale wiem, że transmisja live z długiego oesu jest kosztowna. Dlatego z punktu widzenia telewizji łatwiej i ekonomiczniej zrealizować to będzie na krótkiej miejskiej próbie. Plus jest jeszcze taki, że przy trasie zbierze się bardzo dużo kibiców. Tak czy inaczej transmisja live to doskonały pomysł na promowanie rajdów. Transmisja na żywo wyzwala więcej emocji niż retransmisja.

fot. Arkadiusz Bar

fot. Arkadiusz Bar

Coraz bliżej do rozpoczęcia kolejnego sezonu RSMP. Czy opowiesz nam o swoich planach na ten rok? Jakim samochodem będziesz startował? Co będzie priorytetem?
Decyzja zapadała i bardzo się z niej cieszę ponieważ wsiądę do najnowszego auta rajdowego na rynku. Przesiadamy się do Renault Clio R3T, czyli auta znacznie mocniejszego niż do tej pory się ścigałem. To nadal ośka, ale z turbodoładowanym silnikiem o mocy 240 koni i momentem obrotowym siegający prawie 500 NM. Plan to walka o tytuł Mistrza Polski w klasyfikacji generalnej 2WD.

Szacuje się, że w RSMP ma być około siedem samochodów klasy R5. Jak oceniłbyś swoje szanse w walce o najlepsze miejsca w rajdówce tej klasy?
Trudno mi powiedzieć. Napewno nie chciałbym być ostatni w tej stawce.

Masz niewielkie doświadczenie w samochodzie czteronapędowym. Jeździłeś Subaru Imprezą i Citroenem DS3 R5. Czy w ogóle można porównać te dwa samochody?
Podobieństwo jest tylko takie, że oba samochody mają napęd na cztery koła i odruchy za kierownicą są podobne. W R5 wszystko dzieje się szybciej i łatwiej. Auto zbudowane od podstaw wyłącznie do wyczynowej jazdy jest zawsze lepsze niż auto zaadaptowane do rajdów. W aucie klasy R5 kierowca ma większą pewność siebie, lepiej czuje auto i uważam, że prowadzi auto głową a nie mięśniami.

fot. Arkadiusz Bar

fot. Arkadiusz Bar

Często powtarzasz, że podpatrujesz bardziej doświadczonych zawodników. Czy masz swojego rajdowego idola?
Kiedyś miałem jak byłem nastolatkiem. Marzyłem, aby jeździć jak Krzysztof Hołowczyc i mieć jako pilota Maćka Wisławskiego. Jedno już się spełniło:) Obecnie jeśli kogoś podpatruję to są to kierowcy z WRC. Podpatruję i wiem, że można tak szybko pojechać przy odpowiednim sprzęcie i latach treningów. Przyznam się, że najczęściej podglądam popisy Roberta Kubicy.

Jeśli miałbyś możliwość skonfigurowania wymarzonego odcinka specjalnego jak on by wyglądał? Jakim samochodem chciałbyś na nim wystartować?
Odpowiedź jest prosta jeśli chodzi o auto to WRC. Miałem okazję przejechać się Citroenem DS3 WRC z Krisem Meekiem i wiem co to za kosmiczny pojazd. Oes? Lubię oesy wąskie, techniczne i raczej równe z sekcjami szybkimi, ale także ze spowalniaczami przez ciasne uliczki miast.

Czy poza rajdami masz inne zainteresowania?
Jako, że od lat zajmuję się dziennikarstwem motoryzacyjnym naturalne jest, że najczęściej moja uwaga skierowana jest w kierunku czterech, oraz dwóch kółek. Ostatnio odkryłem też smykałkę do gotowania i chetnie zakładam fartuch. Mam nadzieję, że nowego, większego kombinezonu nie będę musiał kupować. 😉

Zobacz również:

komentarzy








Do Góry