Kategoria: Kartka z kalendarza

23 lata od ostatniego startu Mariana Bublewicza

Wicemistrz Europy, 20-krotny Mistrz Polski w różnych klasach, założyciel pierwszego profesjonalnego polskiego teamu rajdowego – Marian Bublewicz. „Odszedł jako zwycięzca”, głosiły tytuły gazet tuż po jego śmierci. Dziś mija już 23 rocznica.

Zimowy Rajd Dolnośląski, rozgrywany w 1993 roku, układał się po myśli załogi Bublewicz/Żyszkowski. Mimo kilku przygód na trasie, choć z niewielką przewagą, prowadzili. Rozpoczął się 5 odcinek specjalny. Marian długo nie meldował się na mecie. Jego zespół zaczął się niepokoić. Wreszcie dotarła informacja, że zawodnicy mieli wypadek. 2 kilometry od startu, na lekkim łuku wypadli z drogi i uderzyli w drzewo lewą stroną auta. Pałąki bezpieczeństwa nie wytrzymały, co sprawiło, że kierowca musiał przyjąć na siebie całe uderzenie.

1985_wisla_001Pomoc długo nie docierała. Pilot zdołał o własnych siłach wyjść z samochodu, lecz Marian w dalszym ciągu był w nim uwięziony. Po długim oczekiwaniu kibice własnymi siłami wyciągnęli go z samochodu, za pomocą siekier odrywając pogięte blachy. Kierowca przez cały czas był przytomny, instruował co należy zrobić, aby wyciągnąć go z pokiereszowanej Sierry. W końcu dotarła pomoc medyczna. Bublewicz nie pozwolił, aby ktoś ściągnął mu kask. Leżąc na noszach zrobił to samodzielnie, po czym podniósł rękę w geście podziękowania w stronę zgromadzonych fanów.

Trafił do szpitala. Początkowe informacje mówiły, że żyje. Sam kierowca przed prześwietleniem przyznał, że czuje się obolały, ale ogólnie wszystko jest w porządku. Operacja ujawniła jednak skalę obrażeń wewnętrznych. W ich wyniku Marian Bublewicz zmarł.

Swoją przygodę ze sportem rozpoczął od kolarstwa. Potem przesiadł się na motocykl, zdobywając wicemistrzostwo Polski w motocrossie. W wyniku poważnego wypadku wsiadł ostatecznie do samochodu. Pierwszym z nich był fiat 125p, który służył mu zarówno do pracy, gdyż był taksówkarzem, jak i do uprawiania sportu w weekendy. Właśnie taką rajdówką w 1975 roku Marian zdobył pierwsze mistrzostwo Polski w klasie 1300.

1992_zimowy_001Kariera rozwijała się bardzo szybko. Jeździł wieloma samochodami: od Opla Kadetta GT/E (1979-82), poprzez różne odmiany Polonezów (1983-1987), w tym FSO Polonez 2000 z homologacją grupy B, po Mazdę 323 4WD (1988-1990). Właśnie wtedy, chcąc bardziej się rozwijać, zaczął szukać sponsorów. W ten sposób powstał Marlboro Rally Team Poland. Na tamte czasy był to pierwszy profesjonalny polski zespół rajdowy. Samochodami, które oklejono w charakterystyczne biało-czerwone barwy, były m.in. Fordy Sierra. Podczas przełomowego w karierze sezonu, roku 1992, kiedy zdobył tytuł Wicemistrza Europy, do dyspozycji miał dwie Sierry Cosworth. Pierwsza – z napędem na cztery koła, druga – tylko na tylną oś. Dobierał odpowiedni samochód do specyfiki rajdu, w którym miał wystartować. – Dzisiaj to brzmi dość lekko zostać wicemistrzem Europy. Proszę mi wierzyć, że wtedy było to niebywałe osiągnięcie, biorąc pod uwagę przede wszystkim możliwości budżetowe zespołu Mariana i jego najgroźniejszych rywali – mówił Andrzej Borowczyk dla Magazynu Reportażu Sportowego „eMeReS” – Erwin Weber, który został wtedy mistrzem Europy, nie chce strzelać, ale przypuszczam, że miał budżet większy od Mariana z 50 razy.

W Sierrze wystartował także w ostatnim rajdzie w życiu. Był to egzemplarz, którym zazwyczaj jeździł Patrick Snijers, przygotowany przez firmę RAS Sport. Belgijski kierowca pożyczył samochód Mariana, ponieważ bardziej nadawał się on do rajdu, w którym miał właśnie wystartować. – Marian był przyzwyczajony do jazdy samochodami z napędem na tylną oś – wspomina Grzegorz Gac, jeden z pilotów Bublewicza, dla „eMeReS-a”. – Najbardziej lubił jeździć takimi samochodami. Nawet gdy jeździł samochodem czteronapędowym, to układ przeniesienia napędu był skonstruowany w ten sposób, że na tylną oś było przenoszone 2/3 momentu obrotowego, a na przednią 1/3, a więc samochód prowadził się de facto bardziej jak tylnonapędowy. Moment obrotowy w samochodzie Snijersa był rozłożony równomiernie na dwie osie, co wymagało innej techniki jazdy i mogło nie odpowiadać kierowcy z Olsztyna, a w konsekwencji przyczynić się do tragedii.

Marian Bublewicz w 1993 roku zakwalifikowany został do prestiżowej listy „A” publikowanej przez FIA. Zrzeszała ona 31 najlepszych kierowców świata. Czytelnicy magazynu „Auto Moto i Sport” uznali go w 2000 roku najlepszym polskim kierowcą rajdowym XX wieku. Od 2007 roku organizowany jest Memoriał im. Janusza Kuliga i Mariana Bublewicza. 10 edycja wystartuje w tym roku, 1 kwietnia w Wieliczce.

– Zginęło wielu wspaniałych kierowców rajdowych, lecz odczytuje to jako pech, który w tej dyscyplinie przypłacić można dość szybko życiem. Jest to wielka tragedia, gdy w wyniku rywalizacji sportowej umiera człowiek – mówił Marian Bublewicz.

fot. bublewicz.pl

komentarzy







Serwis tworzy grupa pasjonatów, dla których rajdy samochodowe są czymś więcej niż tylko sportem.

Zgodnie z nazwą Rajdy24, relacjonujemy życie rajdowego świata 24 godziny na dobę.

Nasi partnerzy

Dołącz do nas!

Copyright © Rajdy24.pl (2014 - 2016). Właścicielem serwisu jest firma GB Promotion

To Top